Fakt miał miejsce jeszcze w ubiegłym roku, choć, co ciekawe i zarazem znamienne, jako wydarzenie medialne zaistniał dopiero w pierwszych dniach roku bieżącego. Chodzi o sprawę wyrzucenia do śmietnika krzyża zdjętego ze ściany szkolnej klasy w Kielnie na Kaszubach.
Nauczycielka, która dokonała tego na oczach uczniów, uczyła języka angielskiego, choć rzecz jest w zasadzie bez znaczenia. Całkowicie słuszny jest społeczny odzew na samo zdarzenie, zarówno lokalnej, kaszubsko-pomorskiej społeczności, jak i chyba większości tzw. opinii społecznej. Rzecz przypomina najgorsze stalinowskie modele postępowania. Symbolem jest to, że anglistka wyrzuciła krzyż osobiście, bo dzieci odmówiły uczestniczenia w tym obrazoburczym performansie, bo tak trzeba wydarzenie nazwać, bez względu na to czy było ono przejawem ślepej nienawiści, czy jakąś cudaczną prowokacją.
Nie jest istotne czy pani nauczycielka jest opętana, chora psychicznie, czy silnie zindoktrynowana antykatolicko, nie wiem jaką religię sama wyznaje, jeśli w ogóle. Dla takiej osoby nie powinno być miejsca w szkole. I to właściwie wszystko.
O ile wspomniana reakcja środowisk lokalnych i tej co bardziej racjonalnej części opinii publicznej jest zdecydowana, ale co ważniejsze czytelna, o tyle warty odnotowania jest fakt pewnej wstrzemięźliwości, czy też postawy manipulacyjnej środowisk, którym wydarzenie oczywiście nie jest na rękę, ale i stanowczy sprzeciw wobec niego też im nie odpowiada. Jako ciekawe exemplum użyję artykułu z gazety z gazetą w nazwie, opublikowanego w Intrenecie 8 stycznia br., konkretnie chodzi o portal wyborcza.pl/trójmiasto (gdyby ktoś pytał zrobiłem skany).
A więc przejdźmy do analizy. Sam tytuł: „Prawicowi politycy grzmią: nauczycielka wyrzuciła krzyż do kosza. Co się stało na lekcji angielskiego w Kielnie?” sugeruje, że rzecz dotyczy wyłącznie jakowychś prawicowych polityków, a redakcja gazety/portalu obiektywnie opowie co się wydarzyło w Kielnie. Z tą obiektywnością im dalej tym coraz gorzej, bo w tekście stoi jak byk: „Rodzice atakują nauczycielkę z Kielna na Pomorzu. Pretekstem krzyż”. Fragment ten jest na portalu wytłuszczony, to co jest dostępne poniżej można przeczytać w abonamencie płatnym, a więc my wszyscy którzy nie płacimy, widzimy co widzimy, choć jestem przekonany, że wiele nie tracimy. Rodzice dzieci wykorzystali sprawę krzyża by zaatakować nauczycielkę, ot i cała historia dla redakcji gazety. Tego typu dziennikarstwo nie tylko manipuluje prawdą – ono obraża uczniów i dzieci, tych którzy stanęli w obronie krzyża, nawet jeśli był z plastiku, który to rzekomy fakt stanowi nową oś dziennikarskiej narracji. Smutne. Ciekawe jaka byłaby reakcja tej samej redakcji, gdyby chodziło o świece chanukowe, bez względu na materiał, z którego je wykonano? Tak tylko retorycznie pytam, bo odpowiedź w zasadzie znam.
/mdk