Twardosz: Nowa rewolucja, stare pytanie: co przyniesie Rerum digitalium?

2026/05/12
AdobeStock 352139379
Fot. Basak/Adobe Stock

15 maja 2026 roku ogłoszona zostanie pierwsza encyklika papieża Leona XIV – Rerum digitalium. Sam wybór daty trudno uznać za przypadkowy. Dokładnie 135 lat wcześniej, 15 maja 1891 roku, Leon XIII opublikował Rerum novarum – dokument, który nie tylko stał się fundamentem nowoczesnej nauki społecznej Kościoła (nazywaną wymiennie katolicką nauką społeczną), ale również jedną z najważniejszych odpowiedzi Kościoła na dramatyczne skutki pierwszej rewolucji przemysłowej. Analogii jest zresztą więcej i wszystkie wydają się zbyt wyraźne, by mogły być jedynie retorycznym ornamentem nowego pontyfikatu.

Oczekujemy więc nie tylko swoistego debiutu nowego papieża (choć przecież już wcześniej, w październiku 2025, opublikowana została adhortacja Dilexi te), ale przede wszystkim dokumentu, który ma ambicję zmierzenia się z rzeczywistością określaną dziś mianem „kolejnej rewolucji przemysłowej”. Tym razem jednak nie chodzi o dymiące kominy fabryk, mechanizację produkcji czy nową klasę społeczną, proletariat rodzących się metropolii, lecz o rzeczywistość znacznie trudniejszą do uchwycenia. O świat algorytmów, sztucznej inteligencji, cyfrowych zależności i ekonomii opartej nie tyle na kapitale przemysłowym, ile na danych, kontroli informacji i technologicznej asymetrii.

Nieprzypadkowo sam papież wskazał właśnie ten kierunek. Spotykając się 10 maja 2025 roku z kardynałami, wyjaśnił, że wybór imienia Leon XIV stanowi świadome nawiązanie do dziedzictwa Leona XIII, który zmierzył się z kwestią społeczną w kontekście pierwszej wielkiej rewolucji przemysłowej. Dziś natomiast, jak zaznaczył, Kościół musi odpowiedzieć na wyzwania związane z rozwojem sztucznej inteligencji, nowych form pracy i zagrożeń dla ludzkiej godności.

A jednak historia uczy, że prawdziwe znaczenie takich dokumentów objawia się dopiero po latach. Encykliki nie działają bowiem w logice „eventów” lub medialnych wydarzeń. Ich rzeczywista siła ujawnia się dopiero w recepcji – w sposobie odczytywania, interpretowania i wcielania ich w życie społeczne. Dlatego warto przypomnieć, że Rerum novarum nie została przyjęta jednoznacznie. Liberalna prasa określała ją mianem „encykliki socjalistycznej”, dostrzegając w niej niebezpieczne odejście od wolnorynkowego dogmatu XIX wieku. Z kolei wpływowy włoski ekonomista i senator Gerolamo Boccardo próbował wręcz stawiać znak równości pomiędzy dokumentem Leona XIII a pismami Karola Marksa. Paradoksalnie jednak równie krytyczni pozostawali socjaliści, którzy widzieli w encyklice próbę niebezpiecznego ich zdaniem „religijnego usypiania robotników” i obronę burżuazyjnego porządku społecznego. To właśnie dlatego tak istotna okazała się późniejsza praca Kościoła. Szczególnie dobrze widać to na przykładzie ziem polskich. W kraju rozdartym pomiędzy zaborców kwestia społeczna nie mogła pozostać jedynie abstrakcyjnym problemem filozoficznym. Różnice w poziomie rozwoju gospodarczego, industrializacji, a tym samym w postrzeganiu zagrożeń i wyzwań, były ogromne. W ciągu zaledwie 25 lat od publikacji Rerum novarum polscy biskupi ogłosili około 120 listów pasterskich i odezw poświęconych sprawom społecznym. Co znamienne, jedna czwarta z nich skierowana była bezpośrednio do duchowieństwa. Kościół rozumiał bowiem, że sama publikacja encykliki nie wystarczy. Konieczna była długotrwała praca formacyjna, interpretacyjna i duszpasterska.

Być może podobne wyzwanie stoi dziś przed Kościołem. Problem polega jednak na tym, że współczesny świat znacznie trudniej poświęca czemukolwiek uwagę. Paradoksalnie właśnie w epoce nieograniczonego dostępu do informacji coraz trudniej o trwałą refleksję. Funkcjonujemy w rzeczywistości, w której nawet wydarzenia potencjalnie przełomowe żyją w medialnym obiegu zaledwie kilka dni, by następnie ustąpić miejsca kolejnym wiadomościom, kryzysom i internetowym emocjom. Niewykluczone więc, że publikacja Rerum digitalium zostanie potraktowana jak jeden z wielu globalnych newsów – szeroko komentowany przez moment, a następnie przykryty przez następny algorytmiczny impuls informacyjny. W tym sensie współczesność okazuje się rzeczywistością osobliwie ironiczną: świat zdominowany przez technologie komunikacyjne coraz mniej sprzyja rzeczywistej komunikacji idei.

A przecież pytania, które najprawdopodobniej postawi Leon XIV, należą do najważniejszych pytań naszych czasów. Kto będzie właścicielem cyfrowej pracy? Czy człowiek pozostanie podmiotem ekonomii, czy stanie się jedynie elementem danych przetwarzanych przez korporacyjne algorytmy? Jak rozumieć godność pracy w świecie automatyzacji? Gdzie przebiega granica między rozwojem technologicznym a technologiczną dominacją? I wreszcie – czy możliwe jest jeszcze istnienie ładu społecznego opartego na osobie ludzkiej, a nie wyłącznie na efektywności systemu?

Być może właśnie dlatego data 15 maja ma znaczenie większe, niż mogłoby się wydawać. Nie chodzi jedynie o historyczne nawiązanie. To raczej symboliczna próba przypomnienia, że każda rewolucja technologiczna ostatecznie staje się pytaniem o człowieka. A Kościół, niezależnie od epoki, nie tyle odpowiada na rozwój maszyn, ile próbuje ocalić ludzką godność pośród świata coraz bardziej skłonnego do traktowania człowieka jak funkcji systemu.

 

/ab

Twardosz Michal 2024 kwadratjpg

Michał Twardosz

Prezes Fundacji Projekt PL, członek Katolickiego Stowarzyszenia "Civitas Christiana". 

Zobacz inne artykuły o podobnej tematyce
Kliknij w dowolny hashtag aby przeczytać więcej

#encyklika #encyklika papieska #Rerum novarum #Leon XIII #Leon XIV
© Civitas Christiana 2026. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Projekt i wykonanie: Symbioza.net
Strona może wykorzysywać pliki cookies w celach statystycznych, analitycznych i marketingowych.
Warunki przechowywania i dostępu do cookies opisaliśmy w Polityce prywatności. Więcej