Jakie wartości ostały się wśród młodych?

2026/06/1
27 Fot. Zarya Maxim Adobe Stock
Fot. Zarya Maxim / Adobe Stock

„Uwaga! System wartości w przebudowie” – to jedno ze zdań kończących zajęcia o wartościach, jakie prowadzę dla nastolatków, a niekiedy i ich rodziców czy nauczycieli i wychowawców.

Ponieważ reorganizacja systemu wartości jest jednym z celów rozwojowych, jakie młody człowiek musi osiągnąć na drodze do swej dojrzałości – a osiągać go będzie w parze z doświadczaniem swojej fizyczności i seksualności, budowaniem tożsamości, rozwijaniem własnej indywidualności, wychodzeniem z egocentryzmu, kształtowaniem zobowiązań społecznych, aż po uzyskanie autonomii – należy zawsze spoglądać na kwestię wartości u młodzieży raczej jako wciąż trwający proces ich ustosunkowywania się do nich i coraz bardziej świadomego wybierania, co jest ich, co uznają za własne, czemu nadadzą sens i na czym będą opierać swoje decyzje, rozwiązując moralne dylematy. Wartości młodzieży to nie zastana, skrojona już z zegarmistrzowską precyzją rzeczywistość. To sztorm, twórczy nieład, wichura, które po przejściu pozostawią po sobie czasem ten sam, a czasem już zupełnie inny krajobraz.

Wychowanie do wartości

Dlatego rozmowa o wartościach nie powinna być oderwana od tematyki wychowania. I odwrotnie. Nie da się rozważać kwestii wychowawczych bez dotknięcia zagadnienia wartości przekazywanych młodym ludziom. Ale właśnie, czy przekazywanych?

Pytanie o to, czy należy przekazywać wartości, jest raczej kwestią bezsporną. Człowiek rodzi się bez świadomości norm społecznych i aby skutecznie ten okres anomii moralnej przejść, potrzebuje pierwszych prostych zasad i granic. Pierwszego „nie”, groźnej miny, uśmiechu, spojrzenia pełnego dumy. Tak rysują się początki rozumienia i wkraczania w świat wartości, ich odczytywanie z mimiki i słów najbliższych. Im bardziej są one spójne, tym bezpieczniejsze, bardziej klarowne jest stawianie pierwszych kroków na świecie.

W okresie przedszkolnym i wczesnoszkolnym dziecko będzie musiało się nauczyć, że w różnych miejscach obowiązywać mogą różne zasady i należy umiejętnie się do nich dostosowywać. Będzie przechodziło od dziecięcego egocentryzmu do dobrze znanego, również dorosłym, konformizmu, aby następnie wejść w okres socjonomii moralnej, czyli świadomości, że w danej grupie zachowujemy się tak, a nie inaczej, dlatego że do niej należymy (moralność partykularystyczna). Dlatego w czasie dorastania tak ważne są grupy i środowiska, w których wzrasta młodzież. Przysłowie: „Kto z kim przestaje, takim się staje” nabiera głębi, jeśli zdamy sobie sprawę z tego, że jest prawdą o przejmowaniu wartości od rówieśników, którzy stają się w tym okresie najważniejsi. Młody człowiek kształtuje wówczas pewne przekonania, że „tak się robi”, czyli wchodzi w pewne konwencje zachowań. Jeśli w danej grupie się kłamie, wyśmiewa, kradnie, pije etc., może w młodym człowieku ukształtować się właśnie takie podejście do życia, te aspekty, te – można powiedzieć wręcz – antywartości stają się codziennością. I przeciwnie, jeśli młody człowiek trafi w środowisko, w którym mówi się prawdę, wspiera nawzajem, pomaga innym, ceni uczciwość, bawi bez używek – to taki świat stać się może jego światem – przyjętym, znanym, bezpiecznym, zaakceptowanym, zrozumiałym i przewidywalnym światem bliskich mu wartości.

Hartowanie w codzienności

W okresie dorastania, dojrzewania – które według najnowszych badań sięga nawet 25 roku życia – wartości się nie tylko kształtują, ale następuje również reorganizacja tych istniejących. Dlatego trudno jest mówić o tym, co się może z pewnością ostać z wartości przekazywanych i ugruntowanych we wcześniejszym etapie wychowania. Bo ostać się może coś, co było wcześniej i przetrwało. Przeszło przez sito krytyki, potrzeby samostanowienia i autonomii, kryzys autorytetów (głównie rodziców), burzliwe stany emocjonalne i reakcje otoczenia na nie, bezbrzeżne oceany samotności i zarzewia konfliktów, a nawet przez współcześnie tak trudne doświadczenie hejtu i poczucia odrzucenia. To zupełnie jak to złoto, które hartuje się w ogniu – wartości hartują się w codzienności i ludzkich doświadczeniach. Zatem tylko to, co miało silne korzenie i bezpieczne otoczenie, ma szansę przetrwać; a w przypadku już dorosłych osób również ma wpływ to, czy mają przestrzeń do wolności wyboru tego, co dla nich ważne.

Należałoby się zatem zastanowić, jak wartości przekazywać, aby mogły się ostać? Najprościej i najtrudniej zarazem przekazuje się wartości poprzez własną postawę. Można mówić wiele pięknych słów i stawiać mądrze granice, tłumacząc podwaliny prawne i społeczne wprowadzanych zasad – i to z pewnością także jest potrzebne. Można też jeszcze dodatkowo samemu żyć tym na co dzień. Jeśli mówię dziecku „mów prawdę”, a za chwilę proszę, aby skłamało, że nie ma mnie w domu, gdy ktoś dzwoni do drzwi; jeśli zakazuję wieczornego buszowania po grach i serialach, a sam zasypiam z komputerem na kolanach i telefonem w dłoni (czasami jednocześnie); jeśli daję surowe kary za palenie czy picie, a rodzinne wydarzenia są zakrapiane alkoholem i relaks kojarzy mi się z oddechem nikotynowym – wówczas nie ma we mnie autentyczności i spójności pomiędzy tym, co mówię, a tym, jak żyję. W takim stanie rzeczy łatwo się spodziewać, że szybko dopadnie mnie krytycyzm nastoletni i ukłuje szpilka prawdy, jeśli nie cała gruba „strzykawa” pełna wyrzutów i niedociągnięć.

Właściwa hierarchia

Pozostaje zatem autentyczność, spójność i prawda, a wszystko pójdzie jak z płatka? Sprawa nie jest tak prosta. Nie zawsze wartości cenne dla rodziców czy wychowawców są automatycznie przyjęte przez młodych, nawet jeśli żywy przykład szedł spójnie ze słowami. Potrzeba określenia własnej tożsamości, powiedzenia „sprawdzam” i autonomii są tak silne w okresie dorastania, że młodzież może szukać istotnych dla siebie wartości na własną rękę lub z ważnymi w danym momencie dla siebie osobami. Wówczas najlepiej okazać cierpliwość, wspierać z dystansu, tłumaczyć, być oazą i bezpieczną przystanią.

Warto też pamiętać, że wartości są różne – od materialnych, oddziałujących na zmysły i zaspokajających potrzeby pierwotne, witalne, przez te duchowe, kulturalne, związane z rozwojem czy relacjami, po wartości moralne i transcendentne, odwołujące się do wymiarów uniwersalnych dobra, prawdy, miłości – człowieka i samego Boga. Przy tak szerokim wachlarzu możliwości przychodzi kolejna refleksja. Zaraz po tym, jak postawiliśmy sobie pytania o to, czy i jak przekazywać wartości, stoimy przed tajemnicą ich ciężaru, jakości, hierarchii.

Myśląc o wartościach ważnych dla młodzieży chciałoby się widzieć wśród nich m.in.: przyjaźń, miłość, rodzinę, wiarę, pomoc, Boga, Ojczyznę, honor, wolność, miłosierdzie, prawdę, szacunek, modlitwę, życie.

Co roku pytam młodzież, rodziców i grono pedagogiczne o wartości im bliskie, aby dokonywać ewaluacji programu wychowawczo-profilaktycznego w szkole, w której pracuję. I owszem, te piękne, wzniosłe, ważne wartości padają często w pierwszej kolejności. To łapie za serce, daje nadzieję na lepsze jutro. Na niezmienność wartości, ich ponadczasowy charakter i niezdewaluowaną cenę. Jednocześnie codzienność weryfikuje te wzniosłe idee i sprowadza je do bardziej przyziemnych potrzeb lub nadaje owym wzniosłym ideom wartość dość utylitarną. I tak liczy się również chęć sukcesu, swobody, samostanowienia, odpoczynku, zabawy, wygody, bycia modnym, lubianym, w centrum uwagi. I osobiście uważam, że to nie jest złe. O ile nie jest złe samo w sobie. O ile nie prowadzi do krzywdy drugiego. O ile nie wiąże się z brakiem poszanowania wartości innych i zasad przyjętych w danej społeczności.

Nauka dorosłości

Młodzież nadzwyczaj elastycznie potrafi przejść od pięknych postaw patriotycznych, rozmodlonych uniesień, przez chęć pomocy innym czy walki z uzależnieniami, do rywalizacji, pychy czy nawet wolności rozumianej tak, że wszystko jej wolno, a więc jako zupełna i niczym nieskrępowana swawola. To prawo młodości. I prawo nauki dorosłości. Dlatego warto zakończyć rozważania o wartościach ważnych dla młodzieży słowami listu do Koryntian: „Wszystko mi wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść. Wszystko mi wolno, ale ja niczemu nie oddam się w niewolę” (1 Kor 6, 12). Te biblijne zdania są przydatnym kierunkowskazem do wyborów wartości; ale także swoistymi życzeniami (dla młodzieży, która szuka wartości, dąży do autonomii i definiuje swoją tożsamość, ale także i dla dorosłych, którzy na co dzień podejmują własne decyzje w tych ważnych kwestiach moralnych i w tych mniej ważnych kwestiach zadbania o zmysły i potrzeby codzienności), aby w przyszłości dokonywać wyborów, które uskrzydlają, dają wolność, są po prostu dobrem. Bo wartości są nimi naprawdę, gdy są coś warte, gdy są cenne, gdy są dobre i dobrem jednocześnie. A najlepiej i najłatwiej – choć nie zawsze najpewniej – ukształtujemy je w młodym pokoleniu, dając przykład z własnego życia.

Tekst pochodzi z kwartalnika "Civitas Christiana" nr 2/2026

 

/mdk

Sylwia Dilanian

Sylwia Diłanian

Pedagog i dyrektor liceum; prywatnie żona, mama trojga nastolatków

Zobacz inne artykuły o podobnej tematyce
Kliknij w dowolny hashtag aby przeczytać więcej

#wartości #wychowanie do wartości #hierarchia wartości #nauka dorosłości #dojrzewanie #młodzież
© Civitas Christiana 2026. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Projekt i wykonanie: Symbioza.net
Strona może wykorzysywać pliki cookies w celach statystycznych, analitycznych i marketingowych.
Warunki przechowywania i dostępu do cookies opisaliśmy w Polityce prywatności. Więcej