W sierpniu 2025 roku brałam udział w pieszej pielgrzymce z Krakowa na Jasną Górę, podczas której codziennie w drodze odbywały się rekolekcje i konferencje. W tym roku rozważania dotyczyły m.in. nauki świętej Teresy z Lisieux.
Determinacja i pokora
Na początku pielgrzymki nie spodziewałam się, że święta Teresa (święta Teresa od Dzieciątka Jezus, Mała Tereska) zamieszka ze mną na dłużej. Co prawda słyszałam wcześniej o jej „małej drodze” – całkowitej ufności Bogu, ale nie zdawałam sobie sprawy z niezwykłego połączenia cech – determinacji i pokory, które pozwoliły jej pokonać wiele przeszkód.
Dążenie 14-letniej dziewczynki do tego, by zostać karmelitanką, i zaufanie Bogu, były ogromne, podobnie jak miłość ojca i jego akceptacja pragnienia córki. To sprawiło, że wspólnie udali się do biskupa, a następnie w podróż z Lisieux do Rzymu, by na audiencji prosić papieża o zgodę na wstąpienie Tereski do klasztoru.
Spojrzenie na ten fragment życiorysu świętej Teresy z perspektywy dzisiejszego rodzica może zdumiewać i pokazywać, jak wielką ufność w Opatrzność Bożą miał tata, Ludwik Martin, obecnie święty Kościoła katolickiego. We współczesnym rodzicu mogą się zrodzić pytania: czy zachowałabym/zachowałbym się tak samo jak on? Czy z kilkunastoletnią córką pragnącą wstąpić do zakonu udałabym/udałbym się do biskupa, a gdy ten mówi, że zgoda nie jest w jego gestii, pojechałabym/pojechałbym w trudną, długą i kosztowną podróż do papieża? W realiach oddalonych od nas o ponad 100 lat wyprawa ta musiała trwać kilka tygodni w niewygodzie, po niebezpiecznych drogach, jakie oferowała ówczesna Europa. Zapewne było i wiele przyjemności z przebywania córek z ojcem (w podróż pan Ludwik zabrał dwie swoje pociechy), wspólnego odkrywania i poznawania kolejnych miejsc. Ojciec jednak musiał porzucić swoje zajęcia, zapewnić jedzenie, noclegi i opiekę pozostałym córkom. Nie wiedział, jak przyjmie ich papież ani jaka będzie jego decyzja. Te wszystkie okoliczności mogą wzbudzać podziw oraz uznanie w stosunku do rodziny Tereski. Małżonkowie Martin – Zelia i Ludwik – byli rodzicami dziewięciorga dzieci. Czworo z nich – dwóch chłopców i dwie dziewczynki – zmarło. Pozostałe dzieci to pięć córek – wszystkie zostały zakonnicami: cztery karmelitankami, jedna wizytką. Zelię i Ludwika Martin Kościół katolicki uznał za świętych. Teresa, która zmarła w wieku zaledwie 24 lat, została świętą i najmłodszym Doktorem Kościoła.
Święta Teresa o tym, jak żyć
Te rekolekcje o terapeutycznym charakterze, głoszone w drodze na Jasną Górę, stały się dla mnie pogłębianiem wiedzy o Teresie z Lisieux – myśli świętej, zaczerpnięte z zapisanych przez nią zeszytów, miały służyć rozwojowi osobistemu uczestników. Wiele z zasad przedstawionych w zeszytach wydało mi się łatwych do wprowadzenia w życie. Głęboką refleksję wywołało u mnie pytanie, dlaczego tak proste z pozoru przemyślenia uczyniły młodą dziewczynę świętą i Doktorem Kościoła. Piszę „wydawało mi się łatwych” i „proste z pozoru”, bo właśnie geniusz św. Teresy polega na prostocie, a jednocześnie wielkiej skuteczności jej wskazówek. Podam kilka przykładów, pogłębionych na podstawie książki będącej inspiracją do prowadzonych na pielgrzymce rekolekcji (Psychologia św. Teresy z Lisieux, L. J. González OCD).
Metoda małych kroków lub małych celów. To metoda bardzo skuteczna w osiąganiu celu, który początkowo wydaje się nieosiągalny; jest ona znana i używana w wielkich projektach badawczych, gdzie osiągnięcie poszczególnych etapów skutkuje osiągnięciem celu głównego. Często zdarza się nam myśleć/mówić: „to niewykonalne”, „to niemożliwe, nie zaczynam, koniec, kropka” – zamiast spokojnie rozpisać cel na składowe, czyli „małe cele”, i dążyć kolejno do osiągnięcia każdego z nich. To także metoda znana sportowcom np. pokonującym długie dystanse – dojdź, dobiegnij na dziesiąty kilometr, za zakręt, do następnego drzewa, aż niespodziewanie znajdziesz się na mecie. To także maksyma przypisywana starożytnemu filozofowi Lao Tzu, który miał powiedzieć, że „nawet najdłuższa droga zaczyna się od jednego małego kroku”.
Wybór lub zmiana centrum uwagi. To nasza decyzja, na czym skupiamy uwagę. Nasz umysł ma ograniczone możliwości percepcji i przyswajania informacji w jednostce czasu. Przykładowo, kiedy rozmawiamy, duża część uwagi jest skupiona na słuchaniu. Od nas zależy, czym wypełnimy resztę naszego umysłu w tym momencie. Nawet jeśli rozmowa nie jest przyjemna – możemy się skupić na pozytywnych cechach naszego rozmówcy czy po prostu na obserwacji wyrazu jego twarzy. Święta Teresa w sytuacji, w której trudno było odnaleźć coś pozytywnego, np. kiedy patrzyła na sprzeczające się siostry, nie przestając słuchać, a więc okazując im zainteresowanie, kierowała swoją uwagę na sprawy, które napawały ją wewnętrzną radością, np. na miłość do Boga, widok drzew za oknem.
Aktywna zamiana negatywnych myśli. Nie mogąc zmienić przykrej sytuacji, zmień swój sposób myślenia o niej: „Drażni mnie dziwny dźwięk, który wydaje siostra obok mnie podczas modlitwy (nie da się go nie słyszeć), próbuję go w mojej myśli zamienić na najwspanialszy koncert” – pisała Tereska. Tym samym panowała nie tylko nad własnymi myślami, ale i niekomfortową sytuacją. Negatywne myśli trapią i pogarszają stan psychiczny. Zamiast z uporem myśleć negatywnie o kimś lub o jakimś wydarzeniu, lepiej odnaleźć pozytywny szczegół i to rozwijać w swoich myślach.
Wolność emocjonalna. Pojęcie „wewnętrzna wolność” zostało zapisane kilkadziesiąt lat po śmierci św. Teresy przez psychiatrę V. E. Frankla, który przeżył 4 lata w obozie koncentracyjnym. Odkrył on, że pozbawiony wszystkiego, w tym wolności, ma „wolność wewnętrzną”, której nikt mu nie może zabrać. Teresa cieszyła się wolnością emocjonalną dzięki temu, że nabyła umiejętność efektywnego wyboru uczucia w trudnych sytuacjach (np. w towarzystwie sprzeczających się sióstr czy drażniącego dźwięku). Kiedy nie da się zmienić sytuacji, w której się znajdujemy, można postarać się o zmianę sposobu myślenia i reagowania na nią. Ważne, aby wybrać cel emocjonalny – dla Teresy były to pokój, radość i miłość – szukała ich i dawała je innym każdego dnia. Uczucia to produkt naszego myślenia – a więc skupianie się na negatywnych myślach wywołuje uczucia takie jak gniew, smutek, lęk. I odwrotnie – pozytywne myśli owocują uczuciami radości, spokoju, rozbawienia. Ćwiczenia pozytywnego myślenia (np. poprzez aktywną zmianę myśli i uczuć) prowadzą do wolności emocjonalnej.
Video – miłe widoki czy sytuacje zapamiętane na ciężkie czasy. Teresa w czasie drogi do zakonu zapamiętywała piękne krajobrazy na czasy, kiedy będzie miała już tylko jeden widok – z okna karmelu. Pozytywne wspomnienia mogą być źródłem wewnętrznej radości. Na pewno warto „zapisać” miłe widoki w pamięci – wiosenną łąkę, baraszkującego psa, wylegującego się kota, górskie szczyty widziane z przełęczy czy obraz ulubionego artysty w galerii sztuki, aby móc „odtworzyć” je w trudnej chwili, np. podczas choroby lub ponurych, zimowych miesięcy.
Jaka jest moja misja? Teresa odpowiada prosto: miłość Jezusa, skłanianie innych, by kochali Go tak samo jak ona. Misja prosta i oczywista. Wypełnianie jej jest jednak o wiele trudniejsze. Odkrycie własnych predyspozycji i wyznaczenie prostej, codziennej misji w zakresie własnych możliwości – np. uśmiechu zamiast złośliwości, miłego słowa wypowiedzianego do najbliższych – skłania do jej realizacji, a w konsekwencji do podnoszenia własnej wartości.
Teresa – mistrzyni psychologii
Od śmierci Teresy minęło ponad 100 lat, podczas których rozwinęła się psychologia. González w przedmowie do wspomnianej książki pisze, że św. Teresa jawi się jako mistrzyni psychologii. Ma wyjątkową intuicję, a jednocześnie dziecięcą ufność i pełne zawierzenie się miłości Jezusa. Z kolei we wstępie psycholog Bogna Białecka wskazuje, że „problemem współczesnej psychologii jest fakt, że mimo głoszenia tych samych postulatów, dotyczących życia i rozwoju, co Kościół, próbuje te postulaty oderwać od ich źródła – od Boga”. Święta Teresa i spotkanie z nią mogą być wielką inspiracją do pracy nad sobą dla każdego człowieka, niezależnie od wyznania czy wiary w Boga.
Tekst pochodzi z kwartalnika nr 1/2026
/mdk