62A5954 1

Wyż czy niż? - gospodarcze prognozy dla Polski

2020/10/7

Kryzysy pojawiały się zawsze, ale ten związany z pandemią przyszedł dość niespodziewanie i objął swoim zasięgiem praktycznie cały świat. Jakie są najważniejsze składowe i wyzwania bieżącej sytuacji? Jak pandemia wpłynie na rynek i jakie strategie należy przyjąć, aby jej skutki były jak najmniej odczuwalne dla Polski? O tym w drugiej debacie eksperckiej.

W opinii prof. Witolda Orłowskiego, mówiąc o ekonomii nie można zapomnieć, że w jej centrum jest człowiek. Gospodarka opiera się na wspólnym pożytku, a dobro wspólne powinno być jej celem. Zrozumienie tej prawidłowości bardzo zmienia optykę. W obecnej sytuacji, dopóki nie będzie szczepionki, dopóty będziemy żyć w świecie „obok Covidu”. Wrażenie, że pandemia minęła jest błędne. Czasowo odpoczęliśmy, uspokoiliśmy się, ale nadal panuje atmosfera strachu i nie możemy o tym zapominać. 

Stoją przed nami cztery główne wyzwania: strach, ryzyko bezrobocia, inwestycje oraz finanse. Niezmiernie istotna jest reakcja państwa – debata powinna toczyć się wokół tematu jak wyjść z kryzysu bez dużego deficytu budżetowego. 

Gospodarstwo domowe i państwo to dwa zupełnie inaczej funkcjonujące podmioty. Dobrobyt nie bierze się z pieniądza, ale z pracy ludzi. Są granice bezkarności w drukowaniu pieniędzy, a mamy dziś do czynienia z gigantycznym zjawiskiem tego typu. Niektórzy twierdzą, że w dobie kryzysu dług publiczny nie ma znaczenia dla gospodarki, a inflacji nie będzie.  Zapominają jednak, że im potężniejsza gospodarka, tym na więcej można sobie pozwolić. Oczywiście podczas pandemii jedyną możliwością było zaciąganie kredytów i wspomaganie ludzi bez stałego finansowania, ale nie można tego robić w nieskończoność. 

Unia Europejska działa w skali, na jaką zgodziły się państwa; najczęściej jest to skala wyznaczona budżetem, a do wiążących decyzji potrzebna jest zgoda wszystkich członków Wspólnoty. UE nie była przygotowana na pandemię, nie miała narzędzi, aby zareagować wspólnie. Podstawowym kryterium w tym przypadku powinna być koordynacja działań; jeżeli tego zabraknie w dłuższej perspektywie, poszczególne kraje mogą zastanawiać się nad sensem pozostawania we Wspólnocie.   

Dr Artur Bartoszewicz wskazał na dialog i zrozumienie jako dwa ważne dla ekonomii przymioty czerpiące z katolickiej nauki społecznej, dzięki którym możemy nie tylko opisywać zjawiska, ale również podejmować decyzje. 

W kontekście pandemii, dwa elementy będą decydować o skutkach w wymiarze gospodarczym. Pierwszy to niepewność, powiązana z lękiem i obawą, które ujawniły się w styczniu br., gdy dotarły pierwsze wieści o wirusie, co skutkowało wstrzymaniem decyzji inwestycyjnych. Drugi element to nadmiernie polityczna, a niedostatecznie ,,ekspercka'' forma reakcji na kryzys. To najważniejsze składniki, które będą decydować o organizacji życia gospodarczego w przyszłych latach. 

W Polsce nastąpiło zawłaszczenie przekazu społecznego wokół pandemii przez premiera i ministra zdrowia. Dla kontrastu Szwedzi oddzielili przekaz medyczny od bieżącej polityki, co ucięło rozgrywki partyjne. W naszym kraju natomiast panował chaos, nie zareagowano adekwatnie na bieżącą sytuację, co wynikało z braku doświadczenia na tym polu. Minione wydarzenia pokazały, że mamy do czynienia z dużym ryzykiem upolitycznienia decyzji oraz ryzykiem oligarchizacji. 

Należy pamiętać, że pandemie zdarzały się w przeszłości, mechanizmy się powtarzają. Obecna sytuacja będzie nam towarzyszyć jeszcze długo, a skutecznej szczepionki nie będzie. Kluczowym zadaniem dla gospodarek jest wyznaczenie limitu bezpieczeństwa w przepływie długu publicznego, co ma większe znaczenie niż sam poziom zadłużenia. 

Zdaniem Cezarego Kaźmierczaka, kryzys to dla polskich przedsiębiorców naturalne środowisko i m.in. dlatego Polska przechodzi ogólnoświatową recesję płytko. Dodatkowym czynnkiem jest zróżnicowanie sektorów gospodarczych. Rząd utrzymał miejsca pracy, ponieważ dotychczas poziom bezrobocia był stały, nie zmieniał się. Trzeba jednak pamiętać, że gospodarka jest jak las, który w ogólnym stanie może być zdrowy, ale jednocześnie niektóre drzewa – sektory, mogą być chore.

Polski rozwój gospodarczy był postrzegany w kategoriach cudu gospodarczego, ale taki stan może trwać tylko do czasu. W stosunku do świata jesteśmy krajem zamożnym, ale w stosunku do Europy, nadal biednym. Zmienność prawa w naszym kraju jest tak wysoka, że nic nie można uznać za stabilne, ludzie nie czują się pewnie na rynku pracy, wręcz nie chcą pracować. W ten sposób podważa się zaufanie do instytucji państwowych, dlatego jeżeli chcemy się dalej rozwijać, trzeba położyć nacisk na stabilność prawa. Należy również zrezygnować z niektórych programów pomocowych, a w zamian za to, środki z budżetu przekazać na działania prorozwojowe, przede wszystkim dla rozwoju gospodarki.

W czasie pandemii po raz pierwszy po II wojnie światowej nastąpił prawdziwy kryzys, a jednocześnie uderzenie w podaż i popyt. Kluczowy dla gospodarki światowej będzie okres jesienny, a w przypadku Polski – najbardziej istotne jest utrzymanie miejsc pracy. Nasz kraj ma relatywnie dobrą sytuację jeśli chodzi o zadłużenie, trzeba ten dług utrzymać w ryzach. Jednocześnie w Unii Europejskiej musimy walczyć o swój interes narodowy, bo taki mechanizm obowiązuje we Wspólnocie; nie jest to organizm, jak utarło się mówić w oficjalnym przekazie, a raczej pole do narodowego współzawodnictwa.

/mwż

Marta Witczak Zydowo

Marta Witczak

Publicystka, podróżniczka. Sekretarz redakcji kwartalnika "Civitas Christiana".

Zobacz inne artykuły o podobnej tematyce
Kliknij w dowolny hashtag aby przeczytać więcej

#ekonomia społeczna #ekonomia #KNS #kns #nauka społeczna Kościoła #nauka społeczna #gospodarka
© Civitas Christiana 2020. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Projekt i wykonanie: Symbioza.net
Strona może wykorzysywać pliki cookies w celach statystycznych, analitycznych i marketingowych.
Warunki przechowywania i dostępu do cookies opisaliśmy w Polityce prywatności. Więcej