Pontyfikat 4.0

2025/08/28
Homily during the inauguration of Leo XIV
Fot. Fotografía oficial de la Presidencia de Colombia / domena publiczna / Wikipedia / dostęp: 26.08.2025

Wybór papieża elektryzował media na całym świecie. W duchowej łączności ze Stolicą Apostolską było 1,4 miliarda katolików ze wszystkich kontynentów. Wszyscy zastanawialiśmy się, kto będzie następcą papieża Franciszka na tronie Piotrowym. Został nim Amerykanin kardynał Robert Prevost, który przybrał imię Leon XIV.

Spróbujmy się zastanowić, jaki będzie ten pontyfikat?

W pierwszej kolejności, zgodnie z kanonicznym podejściem biografów, należy sięgnąć do życiorysu nowego papieża. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta. Związek pomiędzy życiem a dziełem, czasami bardziej, czasami mniej immanentny, ale istnieje zawsze. Niewątpliwie urodzony w Chicago syn imigrantów z Europy mocą Ducha Świętego stał się głową Kościoła katolickiego. Znacząca część działalności kardynała Prevosta obejmowała pracę w Peru: zarówno jako wikariusza parafialnego, współtwórcę programu misyjnego, czy później – podczas posługi biskupiej – administratora apostolskiego peruwiańskiej diecezji Chiclayo. To wszystko sprawia, że istnieje duża szansa, że będzie to kolejny papież, który rozumie potrzeby i specyfikę Ameryki Łacińskiej, gdyż blisko 40% wszystkich katolików na całym świecie mieszka w tym regionie. Tematyka migracji – osobiste doświadczenia oraz duchowa posługa wśród tych, którzy musieli opuścić swoją ojczyznę – oraz potrzeba pomocy ubogim i uciśnionym to elementy, które będą z pewnością łączyć Leona XIV z Franciszkiem.

Nomen obligat

Mając w pamięci jego wielkiego poprzednika na Stolicy Piotrowej – Leona XIII, wydaje się, że nowy pontifex będzie odważnie stawiał wyzwania współczesności. O ile w drugiej połowie XIX wieku kwestia robotnicza była palącym problemem, stanowiącym podwaliny pod powstanie katolickiej nauki społecznej, o tyle w XXI wieku zagadnieniami wszechobecnymi w życiu społecznym są sztuczna inteligencja i postęp technologiczny. Leon XIV doskonale to rozumie, gdyż w jednej ze swych pierwszych wypowiedzi stwierdził: ,,Kościół dzieli się z wszystkimi swoim dziedzictwem nauki społecznej, aby odpowiedzieć na kolejną rewolucję przemysłową i rozwój sztucznej inteligencji, które stawiają nowe wyzwania w zakresie obrony godności ludzkiej, sprawiedliwości i pracy”. Papież się nie mylił, gdyż zaledwie kilka dni później w serwisie YouTube opublikowano nagranie, w którym rzekomo wygłasza poruszające przemówienie do prezydenta Burkina Faso, Ibrahima Traoré. Materiał wideo został spreparowany przy wykorzystaniu narzędzi sztucznej inteligencji. Intuicja papieża Leona XIV jest jak najbardziej słuszna. Należy ludowi Bożemu przybliżyć zalety i zagrożenia płynące z niewłaściwego korzystania ze zdobyczy technologicznych.

Siłą rzeczy katolicy będą oczekiwać Rerum novarum XXI wieku. Czy doczekamy się encykliki poświęconej tematyce sztucznej inteligencji? W kontekście ostatnich wydarzeń wydaje się to niemal pewne. Myślę, że katolicka nauka społeczna tego potrzebuje.

Wielopłaszczyznowe dziedzictwo

Poszukiwanie analogii między kwestią robotniczą w XIX wieku a rozwojem technologii w XXI jest dość powszechne. Jednakże intelektualne dziedzictwo poprzednika Leona XIV jest wielopłaszczyznowe. Chciałbym, aby Ojciec Święty nawiązał do prekursorskiej i wyjątkowej encykliki Aeterni Patris. Powrót do myśli i dzieł Akwinaty może stanowić remedium na szerzące się idee transhumanizmu. Czy nowy papież sięgnie po mądrość Doktora Anielskiego, w której rozum i wiara kroczą wspólnym szlakiem? Czy wiara, rozum oraz wolność będą narzędziem weryfikacji ,,cyfrowych mesjaszy”? Ten trop jest raczej pomijany wśród komentatorów, a szkoda!

Warto zwrócić uwagę, że pierwsza homilia Leona XIV była śmiałym i bezkompromisowym świadectwem wiary. Papież powiedział, że ,,wiara chrześcijańska bywa uważana za coś absurdalnego, a wierzący są wyśmiewani i prześladowani. To jednak jest świat, który został nam powierzony i wobec którego mamy dawać świadectwo radosnej wiary w Jezusa Zbawiciela”. Papież podkreślił, że jest depozytariuszem wiary ,,poprzez sukcesję apostolską”. To ważne z punktu widzenia zachowania Tradycji Kościoła i możliwości odkrywania jego piękna w różnorodności. Owe różne manifestacje wiary w Chrystusa nie mogą stać się jedynie archetypem, wzorem cnót. Mają stanowić pomoc w wypełnianiu woli Bożej, doskonalenia się w miłowaniu Boga i bliźnich. Niebezpieczeństwo redukcji Chrystusa jedynie do spersonifikowanego zestawu cech (,,charyzmatycznego lidera”) to pierwszy przejaw ateizmu, obecny również wśród praktykujących chrześcijan.

Szczególnym optymizmem napawają słowa wypowiedziane na audiencji z przedstawicielami katolickich Kościołów wschodnich. Szacunek wobec mistagogii, potrzeba wstawiennictwa pokuty i postu świadczą o zrozumieniu różnych odcieni duchowości. Kilka dni później Leon XIV rozpoczął mszę pontyfikalną od wspólnej modlitwy z patriarchami i arcybiskupami większymi Kościołów wschodnich. To nawiązanie do jedności Kościoła Wschodu i Zachodu. W tej formie ceremonialnej można dostrzec realizację augustiańskiego zawołania – Cor unum in Deum (Jedno serce w Bogu). Życie kontemplacyjne, poszukujące Boga w ciszy, jest współcześnie démodé, tymczasem Leon XIV subtelnie pokazuje wyjątkowość augustiańskiej posługi.

Potrzeba pokoju

Od pierwszych dni pontyfikatu Leon XIV nie milczy wobec wojny. Wzywa do natychmiastowego zawieszenia broni między Izraelem a Palestyną i przypomina o tragedii Ukrainy, mówiąc o „cierpieniach ukochanego narodu”. To nie tylko słowa duszpasterza – to działanie głowy Kościoła, który chce być głosem sumienia świata.

Watykan coraz częściej pojawia się w mediach jako możliwe miejsce przyszłych rozmów pokojowych między Rosją a Ukrainą. To znak, że Stolica Apostolska odzyskuje rolę mediatora – nie z pozycji siły, lecz moralnego autorytetu. Powrót papieskiej dyplomacji to nawiązanie do najlepszych tradycji Kościoła – tego, który nie tylko modli się o pokój, ale aktywnie go szuka. Czy Leon XIV zapisze się w historii jako papież pokoju? Tego jeszcze nie wiemy. Ale już dziś wiadomo, że odważnie buduje mosty w świecie, który wciąż stawia mury.

W pierwszych tygodniach pontyfikatu Leona XIV na horyzoncie Kościoła rysują się cechy, które trudno uznać za przypadkowe. Augustiańskie pragnienie nawracania nie słowem, lecz przykładem; głęboka bojaźń Boża nie jako lęk, ale jako pełne miłości uznanie majestatu Stwórcy; wreszcie – pokora, niepozorna i cicha, a przecież najgłębiej przemieniająca. To właśnie te znaki rozpoznawcze zdają się wyznaczać styl nowego papieża i zarazem kierunek, w jakim może zmierzać jego posługa. Czy jednak duchowa odnowa w tym tonie wystarczy, by nazwać go reformatorem?

Prawda w czasach zamętu

W obliczu burzliwych czasów, napięć wewnątrz Kościoła i zewnętrznych prób podważenia jego autorytetu, pojawia się pytanie, czy łagodna siła ducha może okazać się mocniejsza od wszelkich strategii, dokumentów i deklaracji? Leon XIV, idąc śladem wielkich duchowych mistrzów, zdaje się mówić światu: „Oto droga – żyjcie tak, jak wierzcie”. To stanowisko głęboko osadzone w tradycji św. Augustyna, który nauczał, że prawda nie potrzebuje krzyku, by zwyciężać. W świecie, który często domaga się szybkich rozwiązań i głośnych gestów, takie podejście może wydawać się ciche, może nawet zbyt delikatne. A jednak to właśnie ono niesie potencjał przemiany. Nie jest bowiem wykluczone, że prawdziwa reforma Kościoła – ta, której nie mierzy się ilością nowych instytucji czy zmianami administracyjnymi, lecz odnową serc – dokonuje się właśnie w ciszy pokornej modlitwy i wierności Ewangelii. Może to nie rewolucja, ale wierne przypominanie o wiecznych, uniwersalnych prawdach stanie się dziedzictwem Leona XIV? W świecie duchowego chaosu, gdzie granice sensu i wartości coraz częściej się zacierają, być może to właśnie jego pontyfikat wskaże drogę powrotu do źródeł – do Chrystusa, do Ewangelii, do wspólnoty Kościoła jako miejsca miłości i prawdy.

Na ocenę tego pontyfikatu przyjdzie czas

Historia uczy, że nie od razu rozpoznajemy wielkość działań czy głębię duchowego przywództwa. Jedno jednak jest pewne: jeśli Leon XIV pozostanie wierny obranej drodze – drodze pokory, bojaźni Bożej i nawracania przykładem – może okazać się papieżem, który nie tyle ,,zmienia Kościół”, ile przypomina mu, Kim naprawdę jest jego Głowa i skąd płynie jego misja.

Czy to wystarczy, by nazwać go reformatorem? A może to pytanie samo w sobie traci sens, gdy spojrzymy na Kościół nie jako na instytucję wymagającą reformy, lecz jako na żywy organizm potrzebujący świętości? Odpowiedź poznamy z czasem. Ale już dziś warto pytać: czy potrafimy słuchać szeptu prawdy w świecie ogłuszonym krzykiem?

Tekst pochodzi z kwartalnika "Civitas Christiana" nr 3/2025

 

/mdk

Dawid Kostecki v2

Dawid Kostecki

Doktor prawa KUL, magister historii KUL, absolwent podyplomowych studiów menadżerskich Executive Master Business of Administration oraz Doctor Business of Administration na Wyższej Szkole Menadżerskiej w Warszawie. Dyrektor NAWA w latach 2022-2024. Członek Katolickiego Stowarzyszenia „Civitas Christiania”.

Zobacz inne artykuły o podobnej tematyce
Kliknij w dowolny hashtag aby przeczytać więcej

#Leon XIV #Robert Prevost #nowy papież #pontyfikat Leona XIV #wyzwania współczesności #sztuczna inteligencja #Ameryka Południowa #św. Augustyn #św. Tomasz z Akwinu #pokój
© Civitas Christiana 2025. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Projekt i wykonanie: Symbioza.net
Strona może wykorzysywać pliki cookies w celach statystycznych, analitycznych i marketingowych.
Warunki przechowywania i dostępu do cookies opisaliśmy w Polityce prywatności. Więcej