Pustynia z własnej winy

2017/3/17
gobi-krajobraz-pustyni-23.jpg

Jeśli odetniemy się od dopływów łaski, jaka jest nam hojnie udzielana przez modlitwę, życie sakramentalne i sakramentalia, zaczniemy wewnętrznie umierać. Doświadczymy duchowej pustyni.

W czasie Wielkiego Postu warto się zastanowić nad doświadczeniem duchowym określanym mianem pustyni. Dotyczy ono trudności w nawiązaniu relacji z Bogiem – problemów często wynikających z naszych błędów lub stanu biernych oczyszczeń zmysłów i ducha, co wynika ze szczególnego działania Boga, który poddaje człowieka próbom na kolejnych etapach doskonałości.


Zastanowimy się nad pierwszą przyczyną duchowej pustyni człowieka. W życiu nadprzyrodzonym relacja z Bogiem umacnia się na miarę przyjmowania Jego objawiania się nam w Kościele przez sakramenty, Pismo Święte itp. Święci mówią krótko: na ile Cię poznaję [Boże], na tyle Cię kocham. Ludzie posuwają się do aktów apostazji, ale nigdy nie poznali, kim jest Bóg w Trójcy Jedyny. Nigdy nie pojęli, czym jest mistyczne Ciało Chrystusa. Tu chyba trafiamy w sedno problemów ludzi w Kościele – są, ale jakby ich nie było, ponieważ nie poznali Boga i nie umiłowali Go, oraz nie doświadczyli Jego obecności. Przekazano im wiedzę, ale to za mało, by trwać przy Bogu! Zabrakło własnego wysiłku w drodze do Niego. Dlatego Jezus mówi: Macie oczy, a nie widzicie, macie uszy, a nie słyszycie (Mk 8,18).


Ludzie doświadczają pustki duchowej, ale nie są świadomi, że tak jest z ich własnej winy. To skutek braku życia wewnętrznego i dominacji w ich egzystencji spraw doczesnych nad duchowymi, a nade wszystko skutek grzechu. Jeśli odetniemy się od dopływów łaski, jaka jest nam hojnie udzielana przez modlitwę, życie sakramentalne i sakramentalia, zaczniemy wewnętrznie umierać. Ludzie mają pretensję do Pana Boga, do księdza i najbliższych, ale nie widzą własnej winy w swych trudnościach duchowych. To diabelsko zakamuflowany egoizm sprawia, że dana osoba traci ufność do Boga i  zrywa delikatne połączenie z Nim.
Przyczyną pustyni jest też wszechobecny postęp techniczny odrywający od życia nadprzyrodzonego i zgodnego z naturą. Człowiek jest w wirtualnym świecie, często przenikniętym osobowym złem. Współczesna kultura epatuje widza różnego rodzaju bałwochwalstwem (kult pieniądza, kult ciała, kult okrucieństwa). Wcześniej czy później doświadczy on duchowej pustki i wypalenia w swoim powołaniu. To wewnętrzne wysychanie duszy jest często ukryte głęboko w nas samych i  orientujemy się o nim po fakcie. Symptomami są: brak regularnej modlitwy lub modlitwa niestaranna i pośpieszna, problemy w relacjach z bliźnimi (np. pycha, niecierpliwość, konflikty itp.). Święty Maksymilian Kolbe uczył, że od jakości modlitwy zależy wszystko w  relacjach z Bogiem i ludźmi. Chodzi głównie o nasze zaangażowanie, czyli wysiłek woli, umysłu, serca. Chodzi o to, by dojść do stóp samego Jezusa, jak św. Maria Magdalena. Ważne jest też, by w modlitwie oddawać cześć Bogu, a nie szukać doświadczeń emocjonalnych. W przeciwnym razie Bóg zostawi takiego człowieka samemu sobie. Tu można podkreślić złe funkcjonowanie niektórych wspólnot charyzmatycznych, które bazują często na emocjach, gdzie dominuje przywiązanie się nie do Boga, lecz do grupy, poszczególnych osób, do formy śpiewu, świadectw itd.


Wyjście z pustyni łączy się na początku ze skruchą, przyznaniem się do swoich zaniedbań. Pomocna jest tu dobra spowiedź. Potem, by dojść do duchowego pokarmu, trzeba sięgać regularnie do Pisma Świętego i  równocześnie czytać literaturę poszerzającą naszą wiedzę o życiu Jezusa i Maryi. Mam na myśli dzieła, które zawierają mistyczny wgląd świętych w szczegóły życia, śmierci i zmartwychwstania Odkupiciela, np.: Dzienniczek św. Faustyny, Pasja bł. Katarzyny Emmerich, Poemat Boga-Człowieka Marii Waltorty. To wszystko przyczyni się do poznania Boga. Ważne jest również wykorzystanie w praktyce modlitwy myślnej, inaczej zwanej rozmyślaniem. To ona daje nam narzędzia, by zaczerpnąć ze studni – Słowo Boże, gdzie jest woda – łaska. To ona pomaga w głębszym spotkaniu żywego Jezusa w sakramentach Kościoła.

W praktykach religijnych, np. odmawiając różaniec lub św. drogę krzyżową, zapominamy o rozmyślaniu. Jezus przypomniał, że należy to czynić z prawdziwym uczuciem, wtedy udzieli danej osobie najwięcej łask (por. Dz. 737). Matka Boża natomiast poleciła pobożnie odmawiać różaniec. Ten rodzaj modlitwy istniał już od samego początku dziejów ludzkości. Świadczą o tym niektóre księgi Starego Testamentu, szczególnie księgi prorockie oraz Księga Psalmów. Ukazane w nich oracje nie są zwykłymi dialogami, lecz źródłami mądrości duchowej, wynikającej z pogłębionej refleksji na temat Boga i życia ludzkiego. W odniesieniu do Nowego Testamentu możemy wskazać na modlitwę rozmyślania Jezusa w Ogrójcu, która była przygotowaniem do wydarzeń na Kalwarii.


Błogosławiony ks. Michał Sopoćko pisał, że modlitwa rozmyślania to mistrzyni życia duchowego na trzech etapach świętości. Na pierwszym etapie drogi do doskonałości rozmyślanie rozpala duszę ogniem miłości, udoskonalając cnoty i pomagając w lepszym poznaniu miłości Boga do człowieka. Na kolejnym etapie oświecenie dodaje duszy siły, aby trwając w oczyszczeniach biernych, nie uległa zwątpieniu. Podczas etapu zjednoczenia rozmyślanie staje się ogniem miłości, którym cały człowiek płonie dla Boga.
Modlitwa rozmyślania wymaga odpowiedniego, dalszego i bliższego, przygotowania oraz stosowania właściwych metod. Przygotowanie dalsze polega na zwalczaniu wad głównych, wystrzeganiu się dobrowolnego popełniania grzechów powszechnych oraz na oczyszczaniu ze złych nawyków. Proces ten powinien się realizować w sakramencie pokuty przez jak najdoskonalsze wypełnianie pięciu warunków spowiedzi. Usunięcie przeszkód w modlitwie, jakimi są grzechy, jest bowiem kluczowe dla właściwego przygotowania się na przyjęcie łaski Bożej. Umysł tak przygotowanego człowieka nie będzie rozproszony podczas rozmyślania, a modlitwa myślna przyniesie większy skutek.

Przygotowanie bliższe polega na rozważaniu tematów dotyczących prawd Bożych. Należy w swej wyobraźni wytworzyć obraz tego, co się rozważa, już na samym początku prosząc Ducha Świętego o łaskę szczególną, którą rozważający chciałby w tym rozmyślaniu uzyskać. Jego pamięć powinna odtworzyć wszystko, co wie o danej prawdzie czy zdarzeniu. Natomiast rozum powinien rozważać kwestie godne uwagi i zmierzać do uczynienia konkretnych postanowień. W rozmyślaniu można wykorzystywać również akty wiary, ufności, miłości Boga, uwielbienia Jego Majestatu, pokory, żalu czy też oddania się Panu.

 

Wyróżniamy w tej modlitwie dwa etapy: preludium i considera. Preludium – to uzmysłowienie sobie przedmiotu rozmyślania. Można wtedy stosować metodę wyobrażeniową, nawet jeśli przedmiotem rozmyślania są rzeczywistości duchowe; należy tylko dokonać analogii do rzeczy stworzonych. Preludium dotyczy miejsca i czasu odnoszących nas do cierpień Jezusa Chrystusa oraz zawiera prośbę o łaskę dobrego rozmyślania. Drugim etapem jest considera – „rozważ”, czyli konkretne, logiczne przeanalizowanie treści danego zagadnienia z  uszczegółowieniami.

 

Modlitwa rozmyślania jest też ujęta w Lectio Divina. Jest to metoda modlitwy słowem Bożym składającej się z kilku etapów: 1 – dokładne przeczytanie tekstu (poznanie go); 2 – zastanowienie się, co Bóg mówi do mnie za pośrednictwem tego tekstu; 3 – odpowiedź człowieka pod wpływem przeczytanej lektury (akty skruchy, dziękczynienia, uwielbienia…); 4 – postanowienie.


Sądzę, że jeśli nauczymy się rozmyślać o Bogu, to nasze życie, często będące szarą pustynią, przemieni się w  oazę pełną różnorodnych kwiatów i drzew owocowych. Odkryjmy źródło naszego duchowego rozwoju, jakim jest rozmyślanie o Bogu podczas praktykowania różnych nabożeństw.
Modlitwa rozmyślania powinna prowadzić do naśladowania Jezusa Chrystusa. Podczas niej człowiek ma nie tylko dokonywać refleksji intelektualnych, lecz także dochodzić do wniosków praktycznych. Same rozmyślania są bowiem niewystarczające. Jeśli w ich następstwie nie dokonuje się poprawa życia, stanowią one wyłącznie próżną grę myśli i uczuć. Jak wspomniano powyżej, wszelka tego typu modlitwa powinna prowadzić do mocnych i konkretnych postanowień, możliwych do realizacji w najbliższym czasie, np. już w dniu ich powzięcia. Kończąc swoje rozważania, należy uporządkować wszystkie postanowienia, ukorzyć się przed Bogiem, a  także przeprosić za błędy popełnione podczas rozmyślania. Wielce istotna jest tutaj konieczność podziękowania Bogu za łaski otrzymane w tej modlitwie. Właśnie w duchu wdzięczności należy wybrać jedno postanowienie, które będzie sumiennie realizowane.


Warto zatem pamiętać, że z pustyni jest wyjście. Czas trudnych doświadczeń jest naszym ubogaceniem na przyszłość, ponieważ możemy wyciągnąć wnioski z  wcześniej popełnionych błędów. Kryzys jest niekiedy potrzebny, by na nowo zastanowić się nad swoim postępowaniem i wejść na właściwy szlak miłości Boga i  bliźniego.

Ks. Michał Dłutowski

pgw

Zobacz inne artykuły o podobnej tematyce
Kliknij w dowolny hashtag aby przeczytać więcej

#modlitwa #pokuta #pustynia #Wielki Post
© Civitas Christiana 2022. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Projekt i wykonanie: Symbioza.net
Strona może wykorzysywać pliki cookies w celach statystycznych, analitycznych i marketingowych.
Warunki przechowywania i dostępu do cookies opisaliśmy w Polityce prywatności. Więcej