Mężczyzno, bądź jak święty Józef! - wywiad z ks. prof. Robertem Skrzypczakiem

2021/4/6
5
Fot. Fotorzepa/Waldemar Kompała

Z ks. prof. Robertem Skrzypczakiem, rozmawia Kamil Sulej.

Podczas pandemii COVID-19 doświadczamy obojętności oraz zepsucia społeczeństwa. Dlaczego Ojciec Święty postanowił oddać ten trudny czas pod opiekę św. Józefa?

Św. Józef jest patronem na czasy trudne oraz wyjątkowe dla Kościoła. Nie zawsze jest to czas pełen kłopotów, ale również czas pełen wyzwań, gdy od Kościoła wymaga się wzmożenia działalności misyjnej. W 1870 r. bł. Pius IX ogłosił św. Józefa patronem Kościoła. Był to bardzo trudny okres - w epoce kontrrewolucji, także Wiosny Ludów, niebawem miała wybuchnąć krwawa Komuna Paryska. To był czas rozprzestrzeniania się zgubnych dla chrześcijaństwa idei marksizmu, darwinizmu, naturalizmu. Podobnie postąpił Papież Pius XI w 1937 r., prosząc św. Józefa, by patronował wszystkim, którzy podejmują walkę z ateizującym i trującym systemem komunistycznym.

Ciekawym epizodem, wpisującym się w historię Soboru Watykańskiego II, był dzień 12 listopada 1962 r., czyli miesiąc po otwarciu Soboru, gdy w auli bazyliki św. Piotra o głos poprosił jeden z biskupów z dawnej Jugosławii, więc biskupów wypróbowanych, także męczenników. Poprosił o głos, mimo że nie był zapisany w kolejce. Zwrócił on Ojcom Soborowym uwagę na to, że we wszystkich schematach, czyli projektach dokumentów, nigdzie nie ma wzmianki o św. Józefie. Propozycja ta spotkała się raczej z ironią: przecież nie po to zwołuje się światowy Sobór, by zajmować się św. Józefem. Niespodzianką dla wszystkich było to, że nazajutrz, 13 listopada, Papież Jan XXIII nakazał wprowadzić imię św. Józefa do kanonu Mszy Świętej. To też zostało powtórzone na początku pontyfikatu papieża Franciszka. który zaskoczył nas miło, gdy poprosił św. Józefa, żeby był patronem na czasy pandemii, pod którą ukrywają się niejednokrotnie przykłady galopującego niszczenia porządku moralnego i naruszania wolności religijnej.

Czy św. Józef to patron odpowiadający na wyzwania społeczne, które w pandemii są widoczne?

To nie jest tak, że św. Józef jest wynajmowany przez Kościół do specjalnych poruczeń, i nie jest też tak, że Papież dzwoni do firmy usługowej św. Józefa, bo jesteśmy w potrzebie. Pandemia nie jest jedynym powodem, jest raczej szkłem powiększającym, pozwalającym dostrzec problemy, jakie od dawna zachodzą w społeczeństwie i w Kościele, a z jakich być może nie zdawaliśmy sobie sprawy.
Wystarczy tylko przywołać problem naruszania wolności religijnej. Nawet Ojciec Święty niedawno o tym mówił, prosząc, by obecne prześladowania chrześcijan stały się przedmiotem modlitwy i wielkopostnych wyrzeczeń wśród katolików. Wspomniał, że w tej chwili ponad 266 mln chrześcijan na świecie jest obiektem kpin i restrykcji, a często nawet krwawych represji. Wystarczy przywołać Asię Bibi i mnóstwo innych anonimowych męczenników.
Św. Józef potrzebny jest nam nieustannie, nie tylko okazjonalnie. On jest zawsze w Kościele.

Czy we współczesnym świecie możemy uczyć się od św. Józefa wyjątkowej opieki, którą otaczał Jezusa? Na jakie elementy powinniśmy zwrócić uwagę?

Papież Franciszek w swoim Liście apostolskim Patris Corde zwrócił uwagę na ojcostwo; na to, że św. Józef jest ikoną, wzorem, wręcz paradygmatem ojcostwa, zwłaszcza dziś, gdy ojcostwo bywa zakwestionowane w naszych rodzinach. Cierpimy na psychologiczny brak ojca, coraz bardziej odczuwamy ten brak. Mamy całe pokolenie dzieci wychowujących się w rodzinach rozbitych. Psychologowie biją na alarm, bo większość przypadków bulizmu w szkołach, sznitowania własnego ciała czy też, ogólnie rzecz biorąc, problemów psychologicznych związanych z wchodzeniem w konflikt z prawem, łączy się z nieobecnym ojcem w procesie wzrastania dziecka.

Mówiąc o zagrożeniach i niebezpieczeństwach, które dotykają współczesnych mężczyzn, czy święty może przemówić do współczesnego mężczyzny, ojca?

Z całą pewnością widać, że św. Józef jest bardzo pociągający dla współczesnych mężczyzn, chociaż przyciągnięcie ich do Kościoła nie jest łatwą sprawą. Raczej jesteśmy przyzwyczajeni do obecności kobiety w Kościele - niektórzy mówią: „Kościół żeńsko-rzymskokatolicki”, do podziału zainteresowań w rodzinach na zasadzie: kobieta ma kółko różańcowe, a mężczyzna ma swój gołębnik, bar piwny albo sportowe hobby. Utrwalił się pewien stereotyp, że mężczyzna, owszem, gdy zaistnieje potrzeba, staniem w obronie Boga, honoru, Ojczyzny, ale tak na co dzień to mu z Kościołem nie jest po drodze. Tymczasem dzisiaj, okazuje się, istnieje ogromne zapotrzebowanie w mężczyznach na pewien punkt odniesienia, na pewien model tożsamości. I warunki takiego zapotrzebowania spełnia bardzo dobrze św. Józef.

W Liście apostolskim Patris Corde pojawia się polski wątek: Ojciec Święty cytuje publikację Jana Dobraczyńskiego „Cień Ojca”. Czy współcześni mężczyźni potrzebują takiego cienia ojca, którym był św. Józef dla Jezusa? Czy jest jakiś inny wymiar rozumienia określenia, którego używa papież Franciszek?

Ojciec Święty rzeczywiście przywołał słynną powieść naszego polskiego pisarza Jana Dobraczyńskiego. Oczywiście papieżowi Franciszkowi chodziło głównie o sformułowanie tkwiące w tytule, nie wchodził bardzo w samą treść powieści, być może nie zna jej nawet, ale zrobiło na nim wrażenie sformułowanie: cień Ojca. I myślę, że chciał się tym podzielić, że my mężczyźni jesteśmy zaproszeni do tego, żeby przeżywać swoje ojcostwo - w przypadku małżonków jako ojcostwo fizyczne, materialne; w przypadku księdza ojcostwo duchowe - przeżywać właśnie w kontekście zgodzenia się na to, by być w cieniu.

Chciałbym zwrócić uwagę na piękny tekst poświęcony świętemu Józefowi, napisany przez św. Jana Pawła II w randze adhortacji apostolskiej pt. „O świętym Józefie i jego posłannictwie w życiu Chrystusa i Kościoła”. Papież podkreślił w nim coś, co bardzo przypada mi do gustu. Pisał, że św. Józef na co dzień „przebywał z tajemnicą”. Na Jego oczach Jezus rósł, brał Go na ręce, potem zabierał do warsztatu, uczył, jak wyheblować deskę. Zabierał Go także do synagogi, przysposobił do obrzędu dojrzałości zwanego bar mycwą. Uczył Jezusa, jak się zakłada tałes do modlitwy, jak się interpretuje Księgę Rodzaju, Torę, jak śpiewa się psalmy. Józef cały czas miał świadomość, że przebywa z tajemnicą, że jego życie nie zużywa się na nic, że służy komuś, czyimś planom. My mężczyźni tracimy sens bycia mężczyzną, bo nikt nas tego nie uczy, bo „męskość to siła”. Młody chłopiec, który spostrzega, że jego barki narastają, jest silny i zwinny, nie rzadko nie wie co z tym zrobić. Nikt go nie poinstruował jak należy przeżywać męskość, zaczyna jej więc używać do tego, by kogoś zbić, poniżyć, wykluczyć, zdobyć przewagę, by ktoś inny się go bał.

Dawniej mężczyzna był inicjowany w męskość. Jakiś drugi mężczyzna, najczęściej to był ojciec, ale bardzo często także inny przedstawiciel męskiej wspólnoty, autorytet, brał takiego chłopca i wprowadzał go w świat męskich wartości i identyfikacji. Męskość dobrze wytłumaczona młodemu chłopcu nadaje mu horyzont. Św. Józef ma horyzont, wie, jak przeżywać męskość. Siła i szybkość jest po to, by stanąć w obronie tych, którzy zostali powierzeni mężczyźnie, których kocha. W pierwszym rzędzie jest odpowiedzialny za kobietę, ale także za tą szerszą wspólnotę, do której przynależy, za Kościół, Ojczyznę.
My, Polacy, potrzebujemy, żeby ktoś nam otworzył oczy, że jeśli pójdziemy za rewolucją neomarksistowską, za rewolucją transgenderową i będziemy zwalczać swój własny Kościół, to musi nam ktoś uświadomić, że Polacy bez Kościoła katolickiego nie istnieją. Nie pozwólmy zniszczyć, splugawić, zbrudzić nasz katolicki Kościół, bo Kościół katolicki dał nam wszystko: kształt bycia jako wspólnota narodowa, jako rodzina, sposób wykonywania pracy. Hierarchia wartości, tradycja, historia, tożsamość - to wszystko mamy dzięki Kościołowi katolickiemu. Szwedzi na przykład, którzy mają tradycje luterańską i którzy miewali, i także miewają, skandale seksualne czy inne przejawy brawurowej słabości, jednak wiedzą, że przy pomocy środków wywierania wpływu na opinie ludzi nie mogą sobie pozwolić na bezrefleksyjne niszczenie swej własnej tożsamości. Bez tradycji luterańskiej Szwecja nie istnieje, tak samo bez tradycji katolickiej nie istnieje Polska.  

Dziękuję za rozmowę.

Dziękuję i życzę dobrego roku pod patronatem św. Józefa.

Ks. prof. Robert Skrzypczak profesor nauk teologicznych, publicysta, duszpasterz akademicki, wykładowca Papieskiego Wydziału Teologicznego w Warszawie i fakultetu teologicznego w Marcianum w Wenecji. Członek Rady Programowej Instytutu Dziedzictwa Myśli Narodowej im. Romana Dmowskiego i Ignacego Jana Paderewskiego.

/mg

Zobacz inne artykuły o podobnej tematyce
Kliknij w dowolny hashtag aby przeczytać więcej

#Św. Józef #Cień Ojca #mężczyzna #Ojcostwo
© Civitas Christiana 2021. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Projekt i wykonanie: Symbioza.net
Strona może wykorzysywać pliki cookies w celach statystycznych, analitycznych i marketingowych.
Warunki przechowywania i dostępu do cookies opisaliśmy w Polityce prywatności. Więcej