Szwajcaria nie ma armii, Szwajcaria jest armią

2014/9/29

Mało znany jest fakt historyczny, jakim była obecność szwajcarskiego obserwatora Franza von Erlacha w Polsce podczas powstania styczniowego, a następnie opublikowanie przez niego książki pt. Prowadzenie wojny przez Polaków w 1863 roku pozycji, która spowodowała zmianę koncepcji obronnych państwa Helwetów. Dzięki temu przez lata, wzorując się na naszych przodkach, powstańcach styczniowych, ćwiczyli walkę partyzancką opartą na powszechnym zaangażowaniu mieszkańców, wykorzystaniu ich naturalnych więzi, znajomości terenu, znakomitego uzbrojenia i przygotowania wojskowego. I tak jest po dziś dzień.

Konfederacja Helwecka – tak fachowo brzmi nazwa państwa – jest oryginalnym bytem położonym w sercu najwyższych gór Europy. Prócz tych samych barw narodowych cechą wspólną społeczeństwa szwajcarskiego i naszego jest konserwatyzm, w przypadku Szwajcarii szczególnie widoczny na tle innych społeczeństw w regionie. Szwajcaria w Polsce kojarzy się ze znakomitą czekoladą, serami, zegarkami, solidnymi bankami i scyzorykiem Victorinox. Warto w kontekście tego ostatniego poczynić kilka spostrzeżeń na temat polityki bezpieczeństwa Szwajcarów, która powinna być dla nas punktem odniesienia albo swoistym źródłem refleksji w czasie, kiedy powracamy do „zimnej wojny”.

Konfederacja zapoczątkowana w 1291 r. paktem obronnym pomiędzy trzema kantonami: Uri, Schwyz i Unterwalden, pod względem położenia geograficznego stanowiła swoisty pas oddzielający Francję, Imperium Habsburgów i Rzeszę Niemiecką. Szwajcaria jako państwo skupiające Włochów, Niemców, Francuzów oraz Retoromanów, posługujących się różnymi językami oraz posiadających odmienne kultury, powstrzymała się od dynastycznych, religijnych i później etnicznych wojen na miarę innych państw w Europie oraz pomimo różnic utrzymała wewnętrzną spójność. Nie licząc wojny domowej w połowie XIX w., wskutek której zginęło ok. stu osób, Szwajcaria od czasu okupacji francuskiej sprzed ponad dwustu lat nie została więcej zaatakowana. Wówczas to paradoksalnie jej oswobodzicielami spod francuskiej okupacji byli rosyjscy żołnierze.

Już w średniowieczu szwajcarscy rycerze i ich piechota uchodzili za doskonałych. Warto pamiętać o osobistej ochronie papieży, którą od XVI w. sprawują po dziś dzień gwardziści szwajcarscy. Byli oni także ostatnimi wiernymi żołnierzami u boku Ludwika XVI. Dowódca gwardii szwajcarskiej wykazał się o wiele realniejszą oceną wydarzeń poprzedzających wybuch rewolucji w 1789 r., nakłaniając litościwego króla do spacyfikowania zrewoltowanego motłochu. Król nie posłuchał, wypadki potoczyły się dramatycznie dla Ludwika XVI i Francji.

Kluczem do sukcesu szwajcarskiego bezpieczeństwa są dwa prawidła. Pierwsze to ciągłe realne działania na rzecz bezpieczeństwa państwa przez dostosowywanie ogólnej doktryny obronnej opartej na znanym nam pospolitym ruszeniu. Oparcie bezpieczeństwa na powszechnym pozostawaniu w ciągłej gotowości bojowej. Drugim fundamentem jest przestrzeganie przez państwo koncepcji państwa neutralnego. Już podczas Kongresu Wiedeńskiego kończącego epokę wojen napoleońskich określono Szwajcarię tym mianem. Tę doktrynę stopniowo modyfikowano w zależności od sytuacji geopolitycznej, ale zawsze pamiętano o pryncypium. Podczas II wojny światowej potencjał obronny tego liczącego wówczas 4,5 miliona mieszkańców kraju nie pozwolił III Rzeszy na przeprowadzenie operacji „Tennenbaum” wymierzonej w niepodległość Szwajcarii. Wynikało to z konieczności użycia przez Niemców ponad 50 dywizji. Powojenny ład światowy i amerykańskie groźby natury gospodarczej sprawiły, iż szwajcarska doktryna musiała ulec pewnym zmianom. Od czasu „zimnej wojny”, od 1954 r. obowiązuje w Szwajcarii tzw. doktryna Bindschedlera.Zakłada ona odstępstwo od neutralności państwa tylko, gdy jest ono podyktowane niesieniem pomocy humanitarnej, propagowaniem i obroną praw człowieka. Szwajcaria jest siedzibą Międzynarodowego Czerwonego Krzyża i wielu innych organizacji międzynarodowych nie mających charakteru politycznego, a jedynie ponadnarodowy, co bezpośrednio wynika z jej neutralnego charakteru. O neutralności Szwajcarii zaświadcza fakt, iż nie jest ona członkiem Paktu Północnoatlantyckiego, Unii Europejskiej, a nawet Europejskiego Obszaru Gospodarczego. Członkiem Organizacji Narodów Zjednoczonych stała się dopiero w 2002 r.

Warto skupić się nad tym pierwszym aspektem, a mianowicie pospolitym ruszeniem Szwajcarów. Nie jest to państwo na wzór pruski opętane militaryzmem, ale charakteryzujące się poważnym i rozsądnym podejściem społeczeństwa i organów państwa do zagadnień bezpieczeństwa. Świadomością, że w chwili zagrożenia obcą interwencją może liczyć tylko na siebie. W czasie pokoju trzeba uczynić wszystko, by móc zrealizować ponadczasową maksymę rzymską si vis pacem, para bellum – chcesz pokoju, szykuj się do wojny, przez co rozumie się odstraszenie potencjalnego agresora własną obroną i brakiem perspektywy jego zwycięstwa. Już dzieci w szkole uczą się na lekcjach historii, że Niemcy nie wkroczyli do Szwajcarii podczas II wojny światowej z obawy przed doskonale przeszkolonymi i uzbrojonymi ich dziadkami. Od 12. roku życia mogą należeć do kółek strzeleckich, uczą się strzelać i postępować z bronią. Jest to naprawdę popularne, o czym sam się przekonałem, będąc w gościnie u berneńczyków. Popularnym widokiem jest mężczyzna z karabinem na plecach udający się na strzelnicę. Co ciekawe, jeśli posiadacz broni przemieszcza się z nią, a do broni ma prawo, nie może jej ukrywać. Inaczej mówiąc, broń musi być widoczna i rozpoznawalna, inaczej jej posiadanie będzie potraktowane jako naruszenie prawa. Pozwolenie na broń może posiadać każdy obywatel powyżej 18. roku życia, niekarany i zdrowy psychicznie. Oczywiście zabronione jest posiadanie broni typu wybitnie ofensywnego. Państwo nie prowadzi rejestru pozwoleń. Obywatel, który posiada broń, ma obowiązek regularnie odbywać ćwiczenia na strzelnicy. Sprawia to, iż Szwajcaria należy do krajów z największą ilością broni palnej w przeliczeniu na mieszkańca. Szacuje się, iż na co drugiego Szwajcara przypada jedna sztuka broni, co stanowi 4,5 mln sztuk. Stawia to ten kraj – w przeliczeniu sztuk broni na jednego mieszkańca – w pobliżu USA, gdzie w rękach obywateli znajduje się ok. 300 mln sztuk broni. W postkomunistycznym rezerwacie obronnym, jakim jest Polska, na 1000 obywateli tylko siedmiu ma dostęp do broni. Jesteśmy pod tym względem w ogonie Europy i świata.

Armię szwajcarską stanowią mężczyźni w wieku 19–34 lat. Wszyscy poborowi najpierw przechodzą kilkutygodniowe specjalne przeszkolenie wojskowe, a następnie co roku są wzywani na miesięczne ćwiczenia. Żołnierz do rąk dostaje też karabin, który zabiera ze sobą do domu. Pełna mobilizacja całej armii stanowiącej wszystkie roczniki męskie zajmuje maksymalnie 72 godziny. Osoby, które nie nadają się psychicznie lub fizycznie do wojska, muszą odpracować służbę cywilną. W wieku 18 lat chłopcy idą do 3,5-miesięcznej szkoły dla rekrutów, na przysłowiową „unitarkę”. System jest tak skonstruowany, by wymieszać rekrutów z różnych grup językowych. Jest to dla wielu praktyczny test znajomości oficjalnych języków Szwajcarii. Następnie co roku młodzi mężczyźni dostają powołanie do wojska na miesiąc. Podczas tego miesiąca otrzymują 80% pensji wypłacanej przez szwajcarski fundusz socjalny. Patriotycznie nastawiony pracodawca może dołożyć 20%, jednak nie jest to obowiązkiem. Istnieje możliwość przełożenia służby wojskowej, lecz jest to nieopłacalne finansowo z racji konieczności zapłacenia o wiele wyższego podatku. Można również odpracować wojsko za jednym razem przez rok i przejść do rezerwy. Prawie w każdej miejscowości znajdują się strzelnice, gdzie mieszkańcy trenują zgodnie z ustalonym harmonogramem. Wojskowy karabin i pełen rynsztunek wraz z zalakowaną kopertą „na wypadek wojny” zabiera rekrut do domu. Do niedawna posiadał również zapas amunicji, pozwalający mu na przebicie się do punktu zbornego. Obecnie amunicja znajduje się w lokalnych składach. Armia szwajcarska jest całkowicie defensywna i niezwykle szybko mobilizująca się. 4-tysięczny stały korpus bezpieczeństwa w ciągu pierwszych 24 godzin mobilizacji rozrasta się do 360 000. Dla porównania – polska armia teoretycznie liczy 120 000 zawodowych żołnierzy i brak przeszkolonych rezerw, przy czym Szwajcaria liczy 8 mln obywateli, a Polska o 30 mln więcej. Powszechna świadomość obowiązku obrony własnego kraju przenika niemal każdą sferę życia. Szwajcarzy dysponują swoim doskonałym karabinem Sturmgewehr 550, o unikatowym kalibrze 7,5 mm, który obowiązuje w armii szwajcarskiej od 1889 r. Armia dysponuje wszystkimi typami sił zbrojnych, wyposażonymi w nowoczesny sprzęt, często produkowany w rodzimych zakładach. Ciekawostką był istniejący do 2003 r. regiment rowerowy wyposażony w bicykle o masie 27 kg, a potem 22 kg. Innymi ciekawymi formacjami, które również musiały ulec rozwiązaniu, były oddziały mułów i koni górskich, a także służba gołębi łącznościowych.

Prócz doskonałego systemu szkolenia, mobilizacji i uzbrojenia to niewielkie państwo dysponuje znakomitą infrastrukturą obronną. Prócz Reduty Centralnej, sieci bunkrów i umocnień wykorzystujących uwarunkowania topograficzne pozwalające na długotrwałą obronę w Alpach, wzdłuż granicy rozsiane są bunkry, stanowiska ciężkiej broni i wyrzutnie rakiet swoim wyglądem przypominające domy, szopy czy stajnie.

Po zakończeniu „zimnej wojny” doszło do kilku prób ograniczenia działalności wojskowej lub nawet likwidacji sił zbrojnych. Podczas kolejnego referendum aż 63% obywateli odrzuciło wniosek o likwidację armii poborowej, opowiadając się za dotychczasowym systemem. Warto zauważyć, iż położenie geopolityczne Szwajcarii jest zdecydowanie lepsze niż Polski. Bezpieczeństwo Polski na tle Szwajcarii wypada mizernie. Warto, by decydenci polityczni i wojskowi wyciągnęli wnioski ze starej rzymskiej maksymy, z doświadczeń Szwajcarów i zaczęli realizować krążące oddolnie hasła społeczne typu „odbudowa Armii Krajowej” czy „strzelnica w każdej gminie”. Co przy liberalizacji i normalizacji dostępu do broni mogłoby realnie odstraszyć potencjalnego agresora. Alternatywą jest tylko powrót do koncepcji budowy polskiej bomby atomowej jako gwarancji naszego bezpieczeństwa.

Tomasz Rzymkowski

pgw

Zobacz inne artykuły o podobnej tematyce
Kliknij w dowolny hashtag aby przeczytać więcej

#armia szwajcarska
© Civitas Christiana 2020. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Projekt i wykonanie: Symbioza.net
Strona może wykorzysywać pliki cookies w celach statystycznych, analitycznych i marketingowych.
Warunki przechowywania i dostępu do cookies opisaliśmy w Polityce prywatności. Więcej