Podejmowanie życiowych decyzji w krótkim czasie

2013/1/17

Czy możliwe jest podjęcie ważnej, życiowej decyzji w krótkim czasie? Myślę o sytuacji, kiedy życie koniecznie domaga się natychmiastowego wyboru i wykluczone jest dłuższe rozeznawanie. Do czego należy się wówczas odwołać?

Odpowiada o. Józef Augustyn SJ

Bardzo trudno jest odpowiedzieć na tak zadane pytanie, ponieważ jest ono mało precyzyjne. Jak należy bowiem rozumieć ową sytuację konieczności, która wyklucza dłuższe rozeznanie? Kto lub co (jakie okoliczności) decydują o braku czasu na dłuższe rozeznanie? Kiedy więc ktoś uważa, że „koniecznie” musi podjąć ważną decyzję, wówczas winien uważnie rozeznać, jaki jest „rodzaj” owej konieczności. „Konieczność” nie może być mylona z przymusem psychicznym czy też z naciskiem zewnętrznym. Wówczas byłoby to raczej ustępstwo i uległość wobec przemocy. „Przemocą” trzeba nazwać zarówno silny nacisk osób narzucającym innym jakąś decyzję, jak też wewnętrzny silny przymus psychiczny, który popycha do decyzji wbrew wszelkiej oczywistości. Nierzadko przybiera on formę silnego lęku. Ustępstwo w takiej sytuacji sprawia nieraz, że wymuszona decyzja jest po prostu nieważna.

Rozważmy pokrótce ową „konieczność” w odniesieniu do wyboru stanu życia. Pomyłka w tej dziedzinie jest zwykle bardzo bolesna i wyrządza krzywdę wielu osobom. Zawarcie małżeństwa, złożenie ślubów zakonnych, przyjęcie święceń kapłańskich motywowane jedynie przymusem – koniecznością sprawiłoby, że akty te byłyby nieważne. Do istotnych elementów „decyzji”, jakie człowiek podejmuje w najważniejszych dla siebie sprawach, należy wolność oraz świadomość tego, na co człowiek się decyduje. Nie można więc mówić o wolności wtedy, gdy jesteśmy pod wpływem konwencji społecznej, nalegania bliźnich, obawy przed kompromitacją, chęci zdobycia korzyści materialnej czy też z uległości wobec jakiejkolwiek innej ludzkiej namiętności itp.

Klasyczny przykład. Para młodych ludzi, którzy nie są małżeństwem, a znają się bardzo krótko, staje przed trudną sytuacją – oczekują dziecka. Mówią więc do siebie: „Musimy się szybko pobrać”. Na taką decyzję nalegają także rodzice. Owo „musimy” wyklucza zarówno poznanie się, które wymaga czasu, jak też dogłębne rozeznanie pragnienia zawarcia związku na całe życie. Jak mówią doświadczeni duszpasterze, wiele małżeństw zawartych w takich okolicznościach, mogłoby się okazać nieważnych, gdyby przeprowadzić proces sądowy. Ratowanie własnej opinii w środowisku nie może stanowić „usprawiedliwienia” szybkiego i nierozważnego zawarcia małżeństwa. Jak pokazuje życie, znaczna część zawieranych w ten sposób małżeństw z czasem się rozpada. Podobnie bywa przy tak ważnych decyzjach jak przyjęcie święceń kapłańskich czy też złożenie ślubów zakonnych. Kiedy podejmując decyzję dotyczącą całego życia, doświadczamy niepokoju, obaw i wahań, to odłożenie jej może być jedynym rozsądnym rozwiązaniem. W takich sytuacjach nie można mówić o żadnej konieczności. Są oczywiście inne sytuacje, w których istnieje „konieczność” podejmowania szybkich decyzji, na przykład w sytuacjach rodzinnych, zawodowych, finansowych. Są to jednak – mimo wszystko – konieczności względne. Kiedy więc musimy podjąć szybko jakąś decyzję, trzeba mieć świadomość, że z brakiem czasu na rozeznanie wiąże się ryzyko. Jeśli dysponujemy dobrym rozeznaniem sprawy, dobrą intuicją, kompetencją – prawdopodobieństwo pomyłki jest mniejsze. Jeżeli natomiast decyzję podejmujemy w pośpiechu i bez rozeznania, wówczas trzeba mieć świadomość konsekwencji, jakie z niej mogą wyniknąć.

Przydarzają się nam także sytuacje dramatyczne, losowe okoliczności, wobec których stawia nas samo życie. Są one niekiedy bardzo trudne i domagają się rzeczywiście naszej wręcz błyskawicznej reakcji. Rzucić się do wody i ratować tonącego, czy nie? Kiedy ktoś jest ratownikiem i umie bardzo dobrze pływać, lub przeciwnie – nigdy nie był w wodzie, decyzja może być prosta. Ale kiedy umie się trochę pływać, a warunki ratowania tonącego są trudne, decyzja może być także trudna. Podejmując w takich chwilach decyzję, człowiek nie inspiruje się długim namysłem, ale postawą serca. Jedynym punktem odniesienia w takiej chwili jest to, kim on jest, czym żyje.

Artykuł ukazał się w numerze 04/2007.

© Civitas Christiana 2020. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Projekt i wykonanie: Symbioza.net
Strona może wykorzysywać pliki cookies w celach statystycznych, analitycznych i marketingowych.
Warunki przechowywania i dostępu do cookies opisaliśmy w Polityce prywatności. Więcej