Media ojca Maksymiliana

2022/07/11
str 6
Fot. Adobe Stock

Maksymilian Kolbe, choć miał doktoraty z teologii i filozofii, nie należał do teoretyków; choć prowadził bogate życie wewnętrzne, nie był oderwanym od codzienności mistykiem. Kim był? Gigantem apostolstwa, który stawiał przed sobą jasny cel: zdobyć dla nieba każdą duszę.

W ubogim zakonniku w niezwykle harmonijny sposób głęboka duchowość splotła się z codzienną aktywnością. W niełatwym świecie mass mediów o. Kolbemu udało się dokonać rzeczy niemożliwej. Media, stanowiąc główną domenę aktywności przedwojennego Niepokalanowa, były głęboko zespolone z jego duchowością i w niej znajdowały swoje najgłębsze uzasadnienie. Tematu niepokalanowskich mediów nie sposób wyodrębnić z pełnego kontekstu dzieła o. Kolbego. Ten punkt widzenia potwierdza sam święty, pisząc, iż komuś, kto „stoi z dala od Boga i religii i kogo może aż razi słowo «Niepokalana» – trudno będzie zrozumieć nawet sens działalności Niepokalanowa. Najwyżej dopatrzy się tu tylko pewnego rodzaju fanatyzmu religijnego”.

Przede wszystkim wnętrze

Osnową działań apostolskich o. Kolbego, a za nim również Niepokalanowa, była duchowość maryjna, oparta na wierze w szczególne posłannictwo Matki Bożej w historii zbawienia. O. Kolbe uważał, że Maryja jest w ręku Boga najdoskonalszym narzędziem ewangelizacji. W poszczególnych etapach dziejów do realizacji Bożych planów powoływani są ludzie, którzy poprzez zawierzenie Niepokalanej stają się narzędziami w Jej apostolskich rękach i poprzez których dokonywane są niezwykłe dzieła. Jednocześnie o. Maksymilian miał świadomość, że ewangelizacja realizuje się w określonych warunkach i za pomocą określonych narzędzi. Pisał, że współcześni apostołowie, mając do dyspozycji „broń medialną”, mogą rozszerzać na cały świat Królestwo Chrystusowe: „1) przykładem 2) słowem mówionym, pisanym, drukowanym nieperiodycznym, periodycznym 3) obrazem: ilustracje, fotografie, kino”. Słowem – w każdy sposób. Święty bycie apostołem w mediach pojmował szeroko. Określenie to oznaczało uprawianie zawodu dziennikarza, bycie wydawcą, organizatorem, także strategiem działań apostolskich dostosowanych do warunków i okoliczności. Jednocześnie zauważał, iż współczesne czasy charakteryzują się profesjonalizacją działań. Apostoł, oddając się więc całkowicie na służbę Niepokalanej, musi równocześnie stawać się w swoim fachu zawodowcem. Czymś naturalnym było korzystanie ze wszystkich zdobyczy świata mediów, które są „dziełem Bożym”, o ile wykorzystywane są w sposób moralny.

Kim był medialny nadawca dla o. Kolbego? W myśli franciszkanina można zauważyć szerokie postrzeganie tego terminu, nieograniczające się jedynie do dziennikarzy i redaktorów. Nadawca rozumiany był zarówno jako jednostka, jak i grupa osób; nadawca był wysokiej klasy profesjonalistą, a równocześnie swoją misję realizował jako organizator i strateg medialny. Przede wszystkim jednak media, poprzez które działał franciszkanin z Niepokalanowa, przyjmowały specyficzny, konfesyjny charakter. Stąd nadawca musiał być, nade wszystko, wierzącym i zaangażowanym apostołem. Drugorzędne znaczenie miały natomiast zdobyte wykształcenie i stan materialny kandydata: „Choćby kto więc zgłosił się na Brata z wykształceniem uniwersyteckim lub ze skończoną politechniką i ofiarował ze swych majętności tyle, że pokryłby od razu grube tysiące długów «Rycerza» i umożliwił natychmiastowy zakup potrzebnych maszyn, urządzeń i rozbudowę klasztoru, do takich rozmiarów, by mógł pomieścić tylu Braci, ilu potrzeba przy obecnym rozwoju «Rycerza» dla wykonania wszystkiego na czas, bez przeciągania pracy nieraz późno w wieczór – ale nie całkiem chciałby się poświęcić Bogu i Niepokalanej, tylko z pewnymi zastrzeżeniami: nie mógłby być przyjęty”.

Katolickość oznacza ofensywę

W okresie istnienia II Rzeczypospolitej dostrzegano wzrost znaczenia środków społecznego komunikowania, w szczególności prasy, a w latach trzydziestych XX wieku także radia. Również poglądy o. Maksymiliana mieściły się w kontekście funkcjonującej koncepcji mediów.

W myśli o. Kolbego nowością poświęconą mediom była teza, iż katolicy powinni korzystać z mediów w przekazie wiary, nie dając się wyprzedzić innym ośrodkom, zwłaszcza zwalczającym chrześcijaństwo. Znaczenie mediów było tak istotne, iż brak zaangażowania w tej dziedzinie ludzi Kościoła w konsekwencji powinien być uznany za błąd: „Najpierw te i owe wynalazki czynią dużo złego, a później dopiero my z nich korzystamy. Jest to niewłaściwe. I zasługiwalibyśmy na naganę, gdybyśmy dali się w tym ruchu korzystania z wynalazków wyprzedzić”. O. Kolbe uważał, iż media katolickie, wzorem mediów przeciwnych Kościołowi, powinny przyjmować bardziej zaczepny charakter. Sam w swojej praktyce medialnej nie tylko zamierzał bronić wiary, ale jego działalność ukierunkowana była ofensywnie, aby „w brawurowym ataku (…) zdobywać dla Niepokalanej duszę po duszy”. Nie wystarczy tylko bronić religii, ale trzeba „wychodzić z twierdzy”, zdobywać dusze – także nieprzyjaciół.

W początkowych latach po odzyskaniu niepodległości, pomimo istnienia w Polsce silnych centrów wydawniczych w Poznaniu, Krakowie czy Mikołowie, franciszkanin krytycznie oceniał stan i rozwój katolickich mediów. Uważał, iż wiele inicjatyw katolickich, które wykorzystywały w swoich działaniach media, nie odpowiadało celowi, jakiemu powinny służyć. Krytykował zakonne ośrodki prasowe za brak „misyjności” i ograniczanie się do prowadzenia zwykłych placówek o niewysokich aspiracjach, służących często jako źródło dochodu. Dostrzegał brak koordynacji prowadzonej akcji prasowej oraz skłonność do autonomicznych działań: „(…) przeważnie spotyka się rozstrzelone wysiłki, nieraz i bardzo wielkie, pojedynczych ludzi” – pisał. Sam także miał podobne doświadczenia w początkach działalności, np. z drukarnią św. Wojciecha w Poznaniu. Był zdania, że wydawane dotychczas w Polsce dzienniki katolickie realizowały bardziej cele komercyjne i polityczne. Krytykował także nieroztropność redaktorów pism katolickich, którzy na łamach swoich periodyków zamieszczali nieodpowiednie treści i ilustracje, np. przedrukowując żarty godzące w nierozerwalność małżeństwa, i w ten sposób nieświadomie współpracowali ze złą prasą. O. Maksymilian wskazywał również na niedostateczne finansowanie katolickich przedsięwzięć wykorzystujących media. Dzieląc się swymi przemyśleniami ze współpracownikami, przytaczał przykłady katolickich gazet „Polski” oraz „Polaka-Katolika”, które upadły z powodu złej sytuacji finansowej. Uważał, że utrzymanie pism wymaga wcześniejszego solidnego zabezpieczenia ich sytuacji finansowej. Stąd np. postulował na tyle wysoki początkowy nakład „Małego Dziennika”, aby pokryć koszty początkowe, kolportaż, papier oraz koszty redakcyjne i drukarskie.

Tworzenie i rozwój wydawnictwa w Krakowie, następnie w Grodnie, a przede wszystkim budowanie ośrodka w Niepokalanowie, wszechstronnie oddziałującego na odbiorcę i wykorzystującego nowoczesne rozwiązania z dziedziny społecznego komunikowania, miało odwracać negatywne tendencje. Przede wszystkim w pracy na rzecz rozwoju Niepokalanowa o. Maksymilian nie był osamotniany. Tworząc klasztor-wydawnictwo, skupił wokół siebie grupę zaangażowanych współpracowników, umiejętnie motywując i ukierunkowując ich zapał. Również na zewnątrz zamierzał jednoczyć wysiłki na rzecz wspólnej akcji prasowej. Niepokalanów nawiązywał szereg kontaktów z innymi redakcjami w kraju i za granicą. Zamierzano z czasem rozwinąć sieć własnych korespondentów, dążąc do stworzenia agencji prasowej, także za granicą. W krótkim czasie po zainicjowaniu w Niepokalanowie wydawania dziennika stworzono lokalne oddziały, przedstawicielstwa i agendy. Również środki finansowe kierowano głównie na rozwój akcji prasowej. Zakup najnowocześniejszych maszyn, finansowanie kampanii propagandowych, nakłady związane z kształceniem braci i podnoszenie liczby drukowanych pism – to były naturalne priorytety. Efektem końcowym wszystkich tych inicjatyw miała być jednolita strategia tzw. „wojny prasowej”. Już w 1926 roku o. Kolbe pisał, iż rzeczą konieczną jest intensyfikowanie rozwoju akcji prasowej, do czego należy wykorzystać wszelkie możliwe środki, a przede wszystkim zainicjować wydawanie dziennika. Zwracał uwagę, aby uważnie obserwować aktualne trendy rozwojowe mediów, wykorzystując do własnych celów dobre rozwiązania konkurencji. W jednym z listów pisał: „(…) inne czasopisma równolegle z pismem dla starszych starają się i coś dla dzieci sklecić”. Już w 1925 roku, chcąc zaradzić niedostatecznemu zainteresowaniu czasopismami katolickimi najmłodszych odbiorców, o. Maksymilian planował zainicjowanie kącika dla dzieci w „Rycerzu Niepokalanej”.

Również w Japonii działalność zakonników pod jego wodzą skupiała się na wydawaniu japońskiej edycji „Rycerza”, choć prasa katolicka w tym kraju, mimo iż Japonia miała rozbudowane tradycje czytelnicze, nie rozwijała się dynamicznie. Marginalne znaczenie wydawnictw katolickich potwierdzali nawet dziennikarze i wydawcy katoliccy, uzasadniając to zjawisko faktem, iż „poganie katolickiego pisma czytać nie będą, a katolicy z trudnością utrzymują te pisma, które już istnieją”. Jednak „Seibo no Kishi” okazał się wielkim sukcesem wydawniczym. W 1935 roku wychodził w nakładzie 65 tys. egzemplarzy, trafiając zwłaszcza do pogan, ale również „do protestantów i innych niekatolików”. Dla porównania warto zaznaczyć, że jeden z większych w tamtym czasie katolickich tygodników – „Kotoriku Shinbun” – ukazywał się wówczas w nakładzie ok. 10 tys. egzemplarzy. O. Kolbe również na gruncie japońskim czynił wysiłki, aby jednoczyć katolicką akcję prasową poprzez zacieśnianie współpracy z innymi pismami.

Sięganie poza aktualne realia rzeczywistości to przywilej świętych. Kościół powinien korzystać z tego bogactwa. Już po Maksymilianie przyszedł świat, w którym media odgrywają coraz ważniejszą rolę. „Możemy wybudować wiele kościołów. Ale jeśli nie będziemy mieli własnych mediów, te kościoły będą puste” – powiedział kiedyś święty. Dziś tę myśl widać bardzo wyraźnie.

Materiał z kwartalnika "Civitas Christiana" nr 3 | lipiec - wrzesień 2022  

/em

Krzysztof Kunert

Krzysztof Kunert

Dziennikarz, filmowiec, autor książek.
Znawca mediów św. Maksymiliana.

Zobacz inne artykuły o podobnej tematyce
Kliknij w dowolny hashtag aby przeczytać więcej

#3-2022 #kwartalnik Civitas Christiana #Krzysztof Kunert #media #media katolickie #św. Maksymilian Kolbe
© Civitas Christiana 2022. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Projekt i wykonanie: Symbioza.net
Strona może wykorzysywać pliki cookies w celach statystycznych, analitycznych i marketingowych.
Warunki przechowywania i dostępu do cookies opisaliśmy w Polityce prywatności. Więcej