Surowa pani w zielonym mundurze straży granicznej wbija pieczątkę i zwraca mi paszport. Jeszcze tylko odebrać plecak z karuzeli i mogę opuścić niewielkie hanojskie lotnisko Noi Bai. Przebijam się przez tłumek rozgorączkowanych i zajmuję miejsce w autobusi…