Słyszałam kiedyś kazanie, które do tej pory mnie prześladuje. Ksiądz najpierw mówił do uczestniczących w niedzielnej mszy wiernych, jacy okropni są ci, co nie chodzą do kościoła, a potem zaczął temat „ach, ta dzisiejsza młodzież”…
Słyszałam kiedyś kazanie, które do tej pory mnie prześladuje. Ksiądz najpierw mówił do uczestniczących w niedzielnej mszy wiernych, jacy okropni są ci, co nie chodzą do kościoła, a potem zaczął temat „ach, ta dzisiejsza młodzież”…
Podobno chrześcijaństwo dowartościowało kobiety. Z takim przekonaniem łatwiej nam stawiać czoło feministycznym wyzwaniom współczesności, bo przyznajemy sobie prawo do „katolickiej emancypacji”.
Tradycyjny stereotyp ojca ograniczał go do dwóch funkcji: utrzymania rodziny i karania dzieci. Obecnie rozwój i umocnienie roli ojca stają się pierwszoplanowym problemem społecznym.