Głoszenie Słowa przez Jezusa, czyli moment, w którym rozpoczyna się Jego publiczna działalność, zbiega się w czasie z uwięzieniem Jana Chrzciciela. Ten, który zapowiadał nadejście Mesjasza, kończy działalność, a Jezus rozpoczyna swoją misję. Słowem Jezus podnosi na duchu, uzdrawia, oczyszcza z grzechów i krzewi w ludzkich sercach nadzieję, ponieważ głosi On Dobrą Nowinę o zbawieniu. Jego Słowo ma moc, jest poparte znakami i cudami, co budzi podziw, zainteresowanie i chęć pójścia drogą Ewangelii.
Pierwszą krainą, w której Jezus naucza, jest Galilea, już za czasów proroka Izajasza uważana za pogańską, a jej mieszkańców za kroczących w ciemności. Tym niemniej to właśnie to cieniste miejsce miało według zapowiedzi Izajasza ujrzeć światłość wielką. Ową światłością jest właśnie Mesjasz – Jezus z Nazaretu. Od tej pory żadne miejsce na ziemi nie jest za mało godne, aby głosić w nim Ewangelię. Każdy człowiek ma w Słowie Bożym odnaleźć sens swego życia i powołanie do świętości.
Podczas głoszenia całe tłumy ciągnęły za Jezusem, szukając pomocy w swoich chorobach i słabościach. Wtedy też Pan powołuje pierwszych uczniów, a dokonuje się to też poprzez Słowo – pójdźcie za Mną. Oni bez pytania, bez wahania, natychmiast zostawiają swoje miejsce pracy oraz utrzymania i idą za Chrystusem. Warto podkreślić słowo „natychmiast”. To świadczy o mocy wypowiedzianego wezwania. Przecież po ludzku powinni zadawać jakieś pytania, rozważać, czy będą mieli za co żyć, co się stanie z ich łodziami, sieciami, domami i rodzinami. Tymczasem nic z tego – wstają i idą.
Jest to wskazanie dla nas, jak mamy w duchu wiary zaufać Jezusowi i nie zamartwiać się zbytnio troskami życia codziennego. Jeśli będziemy żyli mocą Słowa Bożego, wszystko inne będzie nam dodane. Staniemy się, podobnie jak powołani apostołowie, rybakami ludzi. Nasze życie według Słowa Bożego będzie miało duchowy smak i aromat autentyczności, które będą pociągały innych do pójścia za Chrystusem.
Dzisiaj, kiedy obchodzimy Niedzielę Słowa Bożego i z uwagą słuchamy słów Ewangelii o działalności Jezusa w Galilei, uświadamiamy sobie rozbieżności pomiędzy tym, jak przyjmowano Dobrą Nowinę wtedy, a jak przyjmujemy ją dziś. Warto zastanowić się nie tylko nad tym, czy znamy i czytamy Pismo Święte, ale czy w przeczytane Słowo wierzymy, przyjmujemy i staramy się według niego żyć.
/ab