Adamski: Ostateczna śmierć teorii sekularyzacji, czyli co piszczy w socjologii religii?

2026/02/23
AdobeStock 838309960
Fot. asife / Adobe Stock

Tempo życia publicznego oraz dynamika zmian sytuacji międzynarodowej powoduje, że dziennikarze, publicyści i analitycy, zarówno ci zawodowi jak i nieprofesjonalni, mogą spędzać całe dnie na komentowaniu wypowiedzi danego polityka czy też innej osoby publicznej i analizować reakcje na tę wypowiedź. Wystarczy choćby wpis kogoś ważnego na portalu X, żeby żyć tym przez cały dzień, zwłaszcza jeśli nie ma się akurat niczego innego do roboty. Jeżeli ktoś rzeczywiście żyje z analizy życia politycznego, to może wpaść w swoisty „korkociąg” i uznać, że czyjaś emocjonalna wypowiedź wstrząśnie wszystkimi i że jest to bardzo ważne, wręcz przełomowe i fundamentalne. Można zatem ulec złudzeniu, że to czym my żyjemy i czym się emocjonujemy, tym też żyją i emocjonują się wszyscy obok.

Wówczas wkracza do gry tak perfidna nauka jak socjologia, która pokazuje, że w rzeczywistości, dla tzw. zwykłych ludzi, emocje wzbudzane przez polityków głównego nurtu, przebywających w stolicy, nie mają większego znaczenia, gdyż ci zwykli ludzie żyją swoim życiem, a uczestnictwo w polityce może sprowadzać się u nich np. do postulatu skierowanego do miejscowego wójta, aby coś zrobił z dziurawą drogą, czy też brakiem chodników. Zazwyczaj po zakończeniu wojen i konfliktów stawia się pomniki bohaterom, jednak zapomina się przy tym, że większość społeczeństwa w czasie wojny, czy innego kryzysu, przybiera postawę konformistyczną, na której opiera się strategia przetrwania. Wiele emocji wzbudza krążące w Internecie zdjęcie, uchodzące za prawdziwe, przedstawiające plażowiczki w Warszawie nad Wisłą w 1941 r. Pokazuje kobiety opalające się na nadwiślańskiej plaży. Czy to są Niemki, czy Polki? Czy jest to niemieckie zdjęcie propagandowe, czy rzeczywiście w czasie okupacji hitlerowskiej można było beztrosko opalać się na plaży? W komunistycznej Czechosłowacji manifest wolnościowy „Karta 77” był początkowo sygnowany jedynie przez kilkudziesięciu opozycjonistów. Komuniści w ramach akcji „Antykarta” szybko zebrali wiele tysięcy podpisów.

Przejdźmy teraz na pole socjologii religii. Jak powszechnie wiadomo, to za sprawą Maxa Webera (1864-1920) i jego koncepcji odczarowania świata (Entzauberung der Welt) narodziła się teza sekularyzacyjna, która twierdziła, że wraz z modernizacją społeczną, czyli wzrostem znaczenia nauki i techniki oraz powstaniem nowoczesnego społeczeństwa przemysłowego, zmniejsza się rola religii. Pogląd ten niektórzy socjologowie zaczęli traktować jak aksjomat i oczekiwali aż religia całkowicie zniknie ze sfery publicznej. Z kolei wyznawcy ideologicznego sekularyzmu oczekiwali nawet jej całkowitej anihilacji. Tymczasem już od lat 60. XX w. aksjomat ten zaczął być coraz śmielej podważany. Pierwszym socjologiem religii, który niejako odwołał sekularyzację, uznając, że religia wciąż istnieje i nawet ma całkiem się dobrze, tylko zmienia swoją postać, był Peter L. Berger (1929-2017), który był później związany z neokonserwatywnym pismem „First Things”, które dziś popiera ruch MAGA w USA. Wkrótce powstały również inne teorie socjologiczne mówiące o indywidualizacji religii, o tym że współczesny człowiek sam sobie konstruuje własny, prywatny system wierzeń religijnych z elementów, które mu akurat pasują, a taka zindywidualizowana religia ma zazwyczaj charakter ściśle terapeutyczny. Pojawiła się także, na gruncie amerykańskim głównie za sprawą Roberta N. Bellaha (1927-2013), koncepcja religii obywatelskiej twierdząca, że niezależnie od osobistej wiary poszczególnych ludzi, religia stanowi cenne spoiwo w budowaniu i utrzymaniu jedności społeczeństwa, stąd też w kraju konstytucyjnie laickim, jak USA, częste odniesienia do Boga w oficjalnych przemówieniach prezydentów i innych polityków amerykańskich. Socjologowie uznali, że mimo wszystko cały świat jest religijny, lecz swoistą wyspą laicyzmu jest jedynie Europa Zachodnia. Początek XXI w. oraz zderzenie cywilizacji zadały, zdaniem wielu, ostateczny cios tezie sekularyzacyjnej. Świadczyła choćby o tym książka Adriana Wooldridge’a i Johna Mickelethwaita „Powrót Boga. Jak globalne ożywienie wiary zmienia świat” z 2011 r. W Europie, m. in. za sprawą Jürgena Habermasa (ur. 1929), karierę zaczęło robić pojęcie POSTSEKULARYZM, pojmowane jako reakcja na zinstytucjonalizowany sekularyzm, mające pokazać, że szczególnie młodzi ludzie mają już dość pustki religijnej i zaczynają poszukiwać i odkrywać na nowo wiarę i religię. W tym kontekście pojawia się przykład odrodzenia religijnego we Francji, wzrost liczby chrztów i nawróceń, także wzrost liczby powołań. Do tego można dodać popularność pielgrzymowania do Santiago de Compostela, czy indywidualne rekolekcje odbywane w klasztorach. Czyżby zatem sekularyzacja odbiła się od sufitu?

A jak sprawy się mają po przeniesieniu zakresu zainteresowań na całościowy obraz religijności współczesnych społeczeństw Europy? Wiele dyskusji w zlaicyzowanych krajach zachodnich wywołała książka ks. Jana Loffelda (ur. 1975) o obojętności wobec Boga (Wenn nichts fehlt, wo Gott fehlt. Das Christentum vor der religiösen Indifferenz, Freiburg 2024). Autor analizuje powszechną postawę, zauważalną w tamtych społeczeństwach, definiując ją jako APATEIZM. Kim jest apateista? Na pewno nie jest wojującym ateistą, to raczej człowiek, dla którego podstawowe kwestie związane z wiarą nie mają najmniejszego znaczenia. Nawet nie interesuje go to, co się z nim stanie po śmierci, nawet jeśli uzna że po śmierci niczego nie będzie, żadnej formy życia, to ta perspektywa bynajmniej go nie przeraża. Apateista może zachwycić się pięknem liturgii np. na ślubie czy pogrzebie, jednak nie wpływa to w żadnym stopniu na jego osobistą wiarę i nawrócenie. Człowiek taki żyje chwilą obecną i dobrze czuje się w sytuacji doświadczenia przyjemności ocierającej się o transcendencję, np. w chwili słuchania dobrej muzyki klasycznej, która może stać się religią zastępczą. Ogólna teza pracy Loffelda jest taka, że człowiek może doświadczyć szczęścia bez odniesienia do Boga i wiary w Niego. Dla przykładu kraje nordyckie są bardzo zlaicyzowane a przy tym charakteryzują się dużym stopniem zadowolenia mieszkańców. Autor nie widzi prostych dróg do odrodzenia religijnego sekularnych społeczeństw, wskazuje jedynie na uniwersalne wartości jakie przyniosło chrześcijaństwo, które przeniknęły do sfery kulturowej jak choćby przebaczenie czy miłość bliźniego.

A jak się rzeczy mają w Polsce, w dobie dominacji polaryzujących życie społeczne i religijne mediów społecznościowych? To temat na kolejny felieton, a nawet na artykuł naukowy. Wydaje się że znajdujemy się w przesunięciu fazowym w stosunku do krajów zachodnich i raczej jeszcze daleko do odrodzenia wiary na wzór francuski. Internet jest rozgrzany od ostrych dyskusji na tematy religijne, ale większość, która nie chcą mieć z nimi niczego wspólnego, popada nieświadomie w apateizm.

 

/mdk

ks Krzysztof Adamski

ks. dr Krzysztof Adamski

Wykładowca katolickiej nauki społecznej na Papieskim Wydziale Teologicznym we Wrocławiu.

Zobacz inne artykuły o podobnej tematyce
Kliknij w dowolny hashtag aby przeczytać więcej

#apateizm #postsekularyzm #sekularyzacja #religijność
© Civitas Christiana 2026. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Projekt i wykonanie: Symbioza.net
Strona może wykorzysywać pliki cookies w celach statystycznych, analitycznych i marketingowych.
Warunki przechowywania i dostępu do cookies opisaliśmy w Polityce prywatności. Więcej