Adamski: Wojna to system

2026/03/12
AdobeStock 489549206
Fot. PhotoSpirit/Adobe Stock

Nowy miesiąc przyniósł, w tych i tak niespokojnych już czasach, kolejną wojnę w postaci ataku izraelsko-amerykańskiego na Iran. Zawsze w takich sytuacjach występuje ogromny chaos informacyjny, pojawiają się w mediach, na gorąco, rozmaite niesprawdzone informacje, jakieś przypuszczenia i domysły, które potem są dementowane. To oczywiste, gdyż stronom konfliktu nie zależy na obiektywnym przekazie informacji, lecz na osiągnięciu celów w wojnie propagandowej, która przebiega równolegle do działań militarnych. Dopiero, o ile komuś uda się przeżyć, z jakiejś perspektywy czasowej udaje się nakreślić zbliżony do obiektywności obraz wydarzeń. Co innego jeszcze jego interpretacja, która zwykle staje się ofiarą tzw. polityki historycznej, która podlega ściśle aktualnym celom politycznym.

Tytuł felietonu zaczerpnąłem z popularnego w internecie podcastu „Wojenne Historie”, prowadzonego przez Norberta Bączyka i Kamila Kawalca, w którym autorzy prezentują rozmaite, często mało znane, epizody oraz interpretacje wydarzeń, wraz z analizami, związane z II wojną światową. Przygotowane podcasty wyróżniają się profesjonalnym podejściem do faktów, oparte są na analizie dokumentów źródłowych i są podawane w sposób pozbawiony zbędnych emocji. Historyk wojskowości N. Bączyk, któremu pytania zadaje K. Kawalec, często powtarza frazę, że „wojna to system”, gdyż wojnę prowadzą państwa i to od potencjału gospodarczego i ludnościowego danego państwa, a także od prawidłowego rozpoznania przeciwnika, zależy ewentualne zwycięstwo. Często u autorów przewija się także myśl, że podstawową przyczyną niespodziewanej klęski Polski w kampanii wrześniowej 1939 r. było powszechne przeświadczenie, że ewentualna przyszła wojna będzie przebiegała w podobny sposób jak poprzednie (I wojna światowa i wojna z Rosją Sowiecką w 1920 r.), tymczasem nowa wojna za każdym razem jest zupełnie inna.

W obecnych wojnach kluczową kwestię odgrywają nowe technologie i sposoby ich finansowania. Pokłosiem zimnej wojny są systemy antyrakietowe, które pierwotnie miały prowadzić do unieszkodliwienia wystrzelonych uprzednio wrogich rakiet uzbrojonych w głowice jądrowe. Aby przechwycić rakietę, lecącą na dużej wysokości z zawrotną prędkością, potrzeba komputerów z ogromną mocą obliczeniową zdolnych dokładnie wyliczyć wszystkie parametry potrzebne do jej unieszkodliwienia. Takie systemy potwierdziły swoją skuteczność w konfliktach XXI w., jednak są one bardzo drogie, gdyż jedno wystrzelenie antyrakiety kosztuje miliony dolarów. Czyli na nowoczesną wojnę mogą sobie pozwolić jedynie bogaci, w domyśle USA i Izrael.

Ale kto konkretnie finansuje wojny i jak się to odbywa? Na tak postawione pytanie próbuje odpowiedzieć, w jednym z odcinków, autor innego, popularnego na YouTube kanału „Zakazane Historie”, dr Leszek Pietrzak. Przedstawia on historię najbardziej tajemniczego banku na świecie, czyli „Banku Rozrachunków Międzynarodowych” (Bank for International Settlements) z siedzibą w Bazylei. Bank ten powstał w 1930 r. i miał się zajmować obsługą niemieckich reparacji wojennych, które Rzesza Niemiecka musiała spłacać aliantom w myśl postanowień traktatu wersalskiego. Po dojściu do władzy Hitler ogłosił, że nie będzie już niczego więcej płacił, mimo to bank działał dalej. Także po powołaniu, na konferencji w Bretton Woods (1944), instytucji mających koordynować po wojnie światowe finanse (MFW i BŚ) i co za tym idzie, zakończyć działalność banku w Bazylei, to mimo wszystko bank ten działa dalej do dziś. Przypuszcza się, że obsługuje on finansowanie wszystkich konfliktów zbrojnych na świecie, a jego działanie jest owiane mgłą teorii spiskowych, zwłaszcza, że wszyscy jego pracownicy posiadają immunitet dyplomatyczny, a na jego teren nie mają wstępu żadne służby państwa szwajcarskiego. Ale dr Pietrzak nader często używa w swoich materiałach frazy: „Czy tak naprawdę było? Tego do końca nie wiemy.” 

Kolejną rzeczą jest pytanie, po co te wojny w ogóle wybuchają? Znane jest stwierdzenie pruskiego teoretyka wojny Carla von Clausewitza (1780-1831) mówiące, że wojna, to polityka uprawiana innymi środkami. Choć wiara katolicka konsekwentnie tłumaczy, że natura ludzka jest skażona skutkami grzechu pierworodnego i zawsze będą wśród ludzi dążenia do dominacji jednych nad innymi, to zarazem Kościół konsekwentnie wzywa do pokoju i rozwiązywania konfliktów poprzez dialog i negocjacje, mając na uwadze dobro wspólne w postaci powszechnego pokoju, który nie jest tylko brakiem wojny, ale stanowi warunki do integralnego rozwoju człowieka. Oczywistym argumentem jest tutaj fakt, że w czasie wojny giną niewinni, cywile, kobiety oraz dzieci, a życie ludzkie jest najcenniejszym darem Boga, na straży nienaruszalności którego, od swych początków, stoi Kościół. Poszczególni papieże, szczególnie po doświadczeniach wojen totalnych, usilnie apelują o rozbrojenie, gdyż wyścig zbrojeń wywołuje pokusę sprawdzenia w praktyce nagromadzonego arsenału i wykorzystania go w walce z innymi. Dla przykładu należy wspomnieć w tym kontekście encyklikę św. Jana XXIII Pacem in terris z 1963 r. Z drugiej strony Kościół nie aprobuje pacyfizmu i akceptuje prawo do obrony, a życie ludzkie jest święte, ale nie stanowi wartości absolutnej, co znaczy, że w określonych sytuacjach można je poświęcić w imię wyższych wartości, choćby w obronie ojczyzny.

Upadek komunizmu oraz eksplozja globalizacji, jakie nastąpiły po 1989 r., interpretowane przez Francisa Fukujamę (ur. 1952) jako „koniec historii”, spowodowały przeświadczenie, że tradycyjna wojna, czyli tzw. wojna kinetyczna, odeszła całkowicie do przeszłości, a głównym problemem dla bezpieczeństwa światowego będzie terroryzm. Tymczasem wraz z napaścią Rosji na Ukrainę w 2022 r. powyższe poglądy wydają się być jedynie historyczną naiwnością. Jednakże w państwie, które najbardziej zyskało na dwóch wojnach światowych, czyli w Stanach Zjednoczonych, zaczęło się wydawać, że dokonała się radykalna zmiana. Władzę zdobyła orientacja twierdząca, że epoka przez którą USA odgrywały rolę światowego żandarma doprowadziła do gospodarczego drenażu państwa, upadku przemysłu oraz ogólnej zapaści moralnej. Dlaczego niegdyś dumni i zamożni pracownicy fabryk Forda w Detroit dzisiaj chodzą po śmietnikach i cierpią biedę oraz niedostatek, podczas gdy na zaangażowanie militarne armii amerykańskiej na całym świecie idą codziennie miliardy dolarów?

Symbolem nowego myślenia stał się James David Vance (ur. 1984), młody człowiek z nizin społecznych konsekwentnie wspinający się po szczeblach kariery, autor książki „Elegia dla bidoków” (Hillbilly Elegy: A Memoir of a Family and Culture in Crisis) z 2016 r., konwertyta na katolicyzm, konserwatysta i obrońca tradycyjnej rodziny, który jednocześnie zawdzięcza swój awans polityczny, na stanowisko wiceprezydenta, technooligarchowi Peterowi Thielowi (twórcy firm PayPal i Palantir). Vance twierdził, że musi w końcu nastąpić koniec wojen z udziałem Ameryki i trzeba na poważnie zacząć rozwiązywać bolące problemy wewnętrzne w kraju. Najpierw Ameryka, potem dopiero (ewentualnie) inni (America First!).

Tyle tylko, że jeżeli jego szefowi nadarzyła się okazja do zlikwidowania najważniejszych przywódców wrogiego, agresywnego kraju tylko jedną rakietą, to czemuż by nie skorzystać…? 

 

/ab

ks Krzysztof Adamski

ks. dr Krzysztof Adamski

Wykładowca katolickiej nauki społecznej na Papieskim Wydziale Teologicznym we Wrocławiu.

Zobacz inne artykuły o podobnej tematyce
Kliknij w dowolny hashtag aby przeczytać więcej

#wojna #Iran #USA #pokój
Nowość

Nowy numer kwartalnika "Civitas Chrisitiana"

Książki w IwPAX
Europeizacja Europy. Tożsamość kulturowa Europy w kontekście procesów integracji
© Civitas Christiana 2026. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Projekt i wykonanie: Symbioza.net
Strona może wykorzysywać pliki cookies w celach statystycznych, analitycznych i marketingowych.
Warunki przechowywania i dostępu do cookies opisaliśmy w Polityce prywatności. Więcej