„Najlepszym lekarstwem na niepłodność jest umowa o pracę na czas nieokreślony” – Mateusz Łakomy o faktach i mitach wokół kryzysu demograficznego

2026/01/27
12 Fot. Marcin Lazarczyk Adobe Stock
Fot. Marcin Łazarczyk/Adobe Stock

Czy młodzi nie chcą mieć dzieci, rozpada się aż jedna trzecia małżeństw, a budowa żłobków jest działaniem prorodzinnym? Mateusz Łakomy w rozmowie z Aleksandrą Bilicką obala demograficzne mity i wyjaśnia prawdziwe przyczyny niskiej dzietności w Polsce.

Wiele mówi się i pisze na temat alarmująco niskiego przyrostu naturalnego w Polsce oraz o – jak się wydaje – nieuniknionych skutkach tej sytuacji, a mniej o przyczynach takiego stanu rzeczy. Ekspert ds. demografii zwraca uwagę przede wszystkim na najważniejszy i bardzo szkodliwy mit, że nic nie da się w tej kwestii zrobić.

Mit: młodym „poprzewracało się” w głowach

Kolejnym, równie szkodliwym mitem jest przeświadczenie, że przyczyną kryzysu demograficznego jest niechęć młodych ludzi do zakładania rodzin. „Z badań ankietowych wiemy, że w Polsce stosunkowo mały odsetek osób w wieku, w którym miałyby możliwość posiadania dzieci, nie chce ich mieć” – podkreśla Mateusz Łakomy. Według danych CBOS-u jest to tylko 8% młodych dorosłych (w grupie 18-24 lat – ok. 20%). Ekspert zaznacza, że deklaracje w takim wieku są zmienne i podyktowane bieżącymi okolicznościami: „Jest udokumentowane, że osoby, które twierdzą, że nie chcą mieć dzieci, zmieniają pogląd w momencie, kiedy powstaną odpowiednie warunki – zwłaszcza kiedy znajdą się w stałym, bezpiecznym związku”.

Szkodliwość tego mitu polega na tym, że „buduje on wyobrażenie społeczne, w szczególności wśród osób kierujących państwem, decydentów”. Im dłużej pokutuje wśród rządzących przeświadczenie, że ludzie chcą być bezdzietni, tym mniejszą motywację mają, żeby pochylić się nad kwestią demografii i wprowadzić instrumenty, które będą wspomagać wchodzenie w związki i posiadanie dzieci.

Mit: rozwiązaniem kryzysu są żłobki

„Młode kobiety w Polsce zdecydowanie preferują osobistą opiekę nad dzieckiem, ewentualnie opiekę ze strony ojca lub najbliższego członka rodziny. Jeżeli nie ma możliwości jej zapewnienia, to trudniej zdecydować się na macierzyństwo” – mówi Łakomy i dodaje, że żłobek jest ostatnią deską ratunku, a nie pierwszym wyborem. Dodaje, że doświadczenia rodziców z posyłaniem dzieci do żłobków nie są pozytywne z kilku powodów. Po pierwsze z danych Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej wiemy, że dziecko, które uczęszcza do placówki opiekuńczej, choruje 40% czasu w roku i rodzic – najczęściej matka – musi zwalniać się z pracy, co wiąże się ze stresem. Kolejną kwestią jest oddzielenie dziecka od rodzica w wieku, w którym kontakt jest kluczowy dla tworzenia więzi i poczucia bezpieczeństwa. Jest to sytuacja emocjonalnie trudna zarówno dla matki, jak i dla dziecka.

Mit: ogromna część małżeństw się rozpada

Mateusz Łakomy podkreśla, że analizy, które mówią, że w Polsce rozwodzi się 30–40% małżeństw, są nieprawdziwe i wynikają ze złej interpretacji wskaźników oraz pomijania wielu czynników, np. takich jak wiek rozwodzących się. Procent wyliczono, zestawiając liczby ślubów i rozwodów w danym roku. Z bardziej prawidłowych analiz wynika, że rozwiodło się 10-11% osób w wieku 40-5 lat, które kiedykolwiek były w małżeństwie. Jest to wynik wskazujący, że „małżeństwa w Polsce są co do zasady trwałe”.

Kolejny mit, który szybko pojawił się w prasowych nagłówkach, to informacja, że w Warszawie aż połowa małżeństw się rozpada. „Pamiętajmy, że małżeństwa często są rejestrowane nie w miejscu zamieszkania, tylko w miastach czy miejscowościach pochodzenia małżonków. Natomiast rozwód rejestruje się w miejscu, gdzie mieszkają (często jest to Warszawa), więc zaburza to proporcje”.

Mit: 3 miliony młodych dorosłych jest bezpłodnych

Nie da się zaprzeczyć rosnącemu problemowi z płodnością wśród młodych ludzi. Zdaniem Łakomego, wynika to jednak z wieku, w jakim para zaczyna starania o dziecko. Niepłodność pierwotna, która polega na problemie z poczęciem pierwszego dziecka, należy w Polsce do jednych z najniższych na świecie. Jednak po 30. roku życia spada ogólna płodność u kobiety oraz ujawniają się choroby takie jak endometrioza. A diagnostyka i leczenie wymagają czasu. „Niepłodność w Polsce będzie rosła, jeżeli będziemy starali się o dzieci w coraz późniejszym wieku” – zaznacza ekspert.

Fakt: brak umowy o pracę na czas nieokreślony powoduje odkładanie decyzji o dziecku

„Powiem rzecz być może szokującą. W mojej ocenie najlepszym lekarstwem na niepłodność jest umowa o pracę na czas nieokreślony. To brak stabilnej pracy jest przyczyną odkładania poczęcia. W Polsce mamy zjawisko powtarzania umów czasowych, powodujące brak poczucia bezpieczeństwa”. Zdaniem Łakomego, w przypadku mężczyzn obniża to ich szanse na założenie rodziny w ogóle, ponieważ partner pracujący na umowę czasową jest mniej atrakcyjny dla kobiety. Brak umowy na czas nieokreślony wiąże się również z małą szansą na otrzymacie kredytu hipotecznego, a wiele par odkłada decyzję o dziecku właśnie ze względu na sytuację mieszkaniową. „Te uwarunkowania powodują, że komfort myślenia o posiadaniu dziecka mamy coraz później. W związku z tym bardziej ryzykujemy niepłodność”.

Fakt: głównym problemem jest trudność z wchodzeniem w relacje

„Badanie CBOS-u z czerwca 2025 pokazuje, że 44% młodych dorosłych w wieku 18-29 lat nie jest w żadnym związku. Nie ma nawet chłopaka ani dziewczyny. Jedynie 12% w tej grupie wieku jest w małżeństwie. Więc zaledwie jedna ósma może myśleć o dzieciach na poważnie, a blisko 45% jest w ogóle z tego wykluczonych” – wyjaśnia Mateusz Łakomy. Skąd bierze się aż taka trudność z wiązaniem się w pary wśród młodych dorosłych? Ekspert wymienia trzy główne czynniki: luka edukacyjna między kobietami i mężczyznami, problemy w rodzinie pochodzenia oraz wychowywanie się ze smartfonem.

Najważniejsza przyczyna polega na dużej różnicy w wykształceniu między kobietami a mężczyznami. „Ludzie wchodzą w związek w oparciu o kryterium podobieństwa. Nie jest prawdą, że przeciwieństwa się przyciągają – to podobieństwa się przyciągają, a najważniejsze jest to ze względu na status społeczno-ekonomiczny” – podkreśla Łakomy. Im wyższy status społeczno-ekonomiczny ma mężczyzna, tym większe poczucie bezpieczeństwa daje kobiecie. „W większości krajów – widziałem badania z ok. 140 – występowała prawidłowość, że wykształcenie wyższe uzyskuje więcej kobiet niż mężczyzn”. Ukończenie studiów wiąże się też z przeprowadzką do miasta akademickiego. W efekcie w dużych ośrodkach miejskich mieszka więcej młodych kobiet niż młodych mężczyzn, a w małych miejscowościach – odwrotnie.

Drugim powodem są trudności w rodzinach pochodzenia – rozwód rodziców, choroba alkoholowa, przemoc itp. „Nawet forma związku ma znaczenie, bo dzieci wychowujące się w rodzinach, w których rodzice są w związku nieformalnym, same mają większe trudności w stworzeniu trwałego związku i zwykle chcą mieć mniej dzieci”. Ludziom, którzy wychowali się w rodzinach rozbitych, niełatwo jest stworzyć trwałą relację, a przez ogromny wzrost liczby rozwodów od lat 90., mówimy tutaj o milionach osób będących w takiej sytuacji.

Kolejna zmiana cywilizacyjna, która utrudnia tworzenie relacji, to przysłowiowe wejście w życie ze smartfonem w ręku. Smartfon oznacza dostęp do mediów społecznościowych, ciągłe zalewanie komunikatami lękowymi oraz pornografią. „Każdy z tych czynników osobno wpływa ujemnie na zdolności emocjonalne, psychiczne, obniża aspiracje do posiadania dzieci”.

Fakt: wspólne mieszkanie przed ślubem opóźnia małżeństwo

Istnieje przekonanie, że zamieszkanie razem przed legalizacją związku jest dobrym ruchem, bo można się „sprawdzić”. „Jest ciekawe polskie badanie, które pokazuje, że ono wydłuża czas do zawarcia małżeństwa. Korzysta się z «benefitów» małżeństwa, ale brakuje poczucia stabilności, bo z dnia na dzień można ze sobą zerwać. A to małżeństwo jest tym bezpiecznym związkiem, w którym można myśleć o dzieciach”.

Wnioski

„To prosta matematyka. Jeżeli nie wzrośnie dzietność, w perspektywie kilkunastu pokoleń nastąpi zanik populacji i prawdopodobnie upadek państwa. Mówimy o 200-300 latach. Może nam się to wydawać odległe, ale pamiętajmy, że Polacy zdobyli z Napoleonem Moskwę ponad 200 lat temu, Konstytucję 3 maja ogłoszono prawie 250 lat temu i wciąż tym żyjemy – podsumowuje Mateusz Łakomy – może trochę patetycznie to zabrzmi, ale nasi przodkowie walczyli też dla nas, prawda? Więc i my możemy zrobić coś dla naszych dalekich potomków”.

Tekst pochodzi z kwartalnika nr 1/2026

 

Mateusz Łakomy – ekspert ds. demografii, członek European Association of Population Studies, autor książki „Demografia jest przyszłością”

 

 

 

/ab

CCH 6750 kwadrat

Aleksandra Bilicka

Dziennikarz i kulturoznawca. Redaktor portalu e-civitas.pl, sekretarz redakcji Kwartalnika Civitas Christiana.

Zobacz inne artykuły o podobnej tematyce
Kliknij w dowolny hashtag aby przeczytać więcej

#demografia #mity #Mateusz Łakomy #niepłodność #kryzys demograficzny
© Civitas Christiana 2026. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Projekt i wykonanie: Symbioza.net
Strona może wykorzysywać pliki cookies w celach statystycznych, analitycznych i marketingowych.
Warunki przechowywania i dostępu do cookies opisaliśmy w Polityce prywatności. Więcej