Home / Felietony / Ewa Urbanek: Życie w cieniu psychozy
dsc-0113.jpg

Ewa Urbanek: Życie w cieniu psychozy

Wspominając podróż do Portugalii i odwiedzone miejsca, naszła mnie krótka refleksja. Przeglądałam zdjęcia wykonane w tym pięknym i bogatym kulturowo kraju, gdy mój wzrok skupił się na zdjęciu jednego z obrazów. Prezentuje on postać Matki Bożej wśród świętych, papieży i aniołów. Pokazana jest ona w sposób typowy dla Portugalczyków, jako piękna młoda kobieta odziana w szaty królewskie. Pamiętam, że gdy tłumaczono nam historię jego powstania byłam w szoku. Okazało się, iż celem obrazu było przekazanie ponadczasowych prawd wiary i moralności. Dla narodu portugalskiego miał być on symbolem wolności wiary, stale obecnej nadziei i ponadczasowego zawierzenia losów kraju Najświętszej Panience, która miłując Portugalię ukazywała się w Fatimie. W trakcie wypowiedzi księdza Mariusza, który tłumaczył nam całą historię, padły słowa, które można sparafrazować w sposób następujący – nigdy nie wiemy, co wydarzy się za kilka sekund, nie zdajemy sobie sprawy z tego, co posiadamy do momentu, w którym jest nam to gwałtownie odbierane, jednak zawsze jest nadzieja, której na imię Maryja.

Tak sobie myślę, że przecież człowiek ma prawo do wolności wyznania, słowa, przemieszczania się i wielu innych… Teraz, gdy “walczymy” z psychozą niektórych “wielkich” tego świata, wszystko to zostało nam odebrane! Gdzie podziały się prawa człowieka? Gdzie podziała się ta szeroko głoszona równość, jedność, wolność wyznania i wypowiedzi, a nawet kultu religijnego? Nie ma jej, uciekła lub została zakuta w kajdany “reżimu” nakazów, zakazów i obostrzeń.

Chociaż wiesz co, bardziej boli mnie fakt, że zapomnieliśmy, już na samym początku tej sytuacji, o podstawowej formie poszukiwania nadziei na wygraną z niewidzialnym wrogiem. Zamiast od razu zawierzyć swoje sprawy i losy świata Chrystusowi przez ręce i serce Jego Matki Maryi, której próśb i zawierzeń wysłuchuje, popadliśmy w amok poszukiwania innych form wyjścia z sytuacji, z którą przyszło się nam zmierzyć. Zamiast połączenia formy mistycznej z fizyczną, skupiliśmy wzrok jedynie na możliwościach tego świata.

Pojawia się pytanie, dlaczego społeczeństwo nie widzi podobieństw w rezultatach walki z niewidzialnym wrogiem? Maryja w 1917 roku objawiała się trójce pastuszków w Fatimie. Już podczas pierwszego objawienia powiedziała, aby odmawiali różaniec codziennie w celu uproszenia pokoju dla świata i zakończenia wojny, która w tym czasie trawiła portugalskie ziemie. Modlili się nieprzerwanie modlitwą różańcową od maja do października tegoż roku. Matka Boża Różańcowa przyczyniła się do szybszego zakończenia działań zbrojnych na terenie kraju, dzięki czemu żołnierze mogli w niedługim czasie wrócić do swoich domów.

W 1918 roku grypa hiszpanka dziesiątkowała społeczeństwa, nazwano ją „nigdy nieosądzonym masowym mordercą”, który zabrał z tego świata m.in. Rozalię Lombardo czy Franciszka i Hiacyntę Marto, rodzeństwo, któremu objawiła się Matka Boska Fatimska. Lekarze, których powoli zaczynało brakować, odkryli, iż wyprowadzając chorych na powietrze i wystawiając na działanie promieni słonecznych szybciej są w stanie ich wyleczyć, w porównaniu z tymi, którzy są izolowani w odosobnionych pomieszczeniach. Niestety, mamy rok 2020, a nadal nie zdajemy sobie sprawy z tego, że nasze życie uzależnione jest od dostępu do prawdziwego światła słonecznego i powietrza. Zamiast tego uczeni obecnych czasów wmawiają nam, iż dla naszego bezpieczeństwa lepiej zamknąć się w czterech ścianach niż wyjść na powietrze. Przynajmniej krótki spacer dostarczyłby organizmowi odpowiedniej dawki witaminy D, czy umożliwił wdychanie odrobinę innego powietrza niż domowe.

Co z obowiązkiem zakrywania ust i nosa? Nie wiem, czy zdajesz sobie sprawę z tego, że jest to bardziej niebezpieczne od panującej ery COVID-19. Dlaczego? Po prostu, wydychasz CO2 i zaraz ponownie go wprowadzasz do płuc, co może w skrajnych przypadkach doprowadzić do zapalenia płuc i powikłań skutkujących zgonem. Skraplana para osadza się na materiale, więc zasadność noszenia maseczek ginie po 20 minutach, kiedy należałoby niezwłocznie zmienić maseczkę na inną. Zasadniczo, właśnie tyle wynosi czas całkowitego “zwilżenia” materiału. Wirusy “lubią” rozwijać się w wilgotnych środowiskach, a więc zamiast przeciwdziałać rozwojowi epidemii, tylko wspomagamy jej rozwój. Naturalnym “antybiotykiem”, jeżeli w ogóle można tak powiedzieć, jest trzeci migdał, który pochłaniając bakterie i wirusy chorobotwórcze z wdychanego powietrza, w sposób nieinwazyjny produkuje przeciwciała walczące z chorobą. Niestety, zakrywając jamę ustną maseczką lub chustami jesteśmy skazani na podwyższenie wskaźnika zachorowalności. Zamiast dać organizmowi możliwość samodzielnej walki z wirusem, szukamy chemicznych rozwiązań, a świat i tak już nas wystarczająco “naszprycował” chemią…

Możesz się ze mną nie zgodzić, ale ja korzystam z maseczki tylko wtedy, gdy wiem, że jest mi ona niezbędna. Na przykład gdy idę na zakupy do sklepu z artykułami spożywczymi, chemicznymi, czy ogrodniczymi oraz podczas uczestnictwa we Mszy Świętej. Nie jest to w żaden sposób wygodne, wręcz powiedziałabym, że ta forma walki z pandemią odbiera mi moją wolność, ale co poradzić na wytyczne od osób, które jeszcze w lutym twierdziły, iż noszenie maseczek absolutnie nic nie daje? Nie pozostaje mi nic innego, jak zastosować się do tej nowej, według mnie, z deka chorej rzeczywistości. Mieszkając w domu rodzinnym mam tę przewagę, że mogę wyjść do ogrodu, przejść się wokół posesji, porobić coś na świeżym powietrzu, a co z tymi, którzy zostali zamknięci w blokach? Wezmę za przykład jedną zaprzyjaźnioną rodzinę, w której dzieci nie wyszły z domu nawet na balkon, od momentu ogłoszenia stanu pandemii, gdyż jeden z rodziców uległ całej fali nieprawdziwych informacji i wolał “dmuchać na zimne”. Przez ostatnich kilka tygodni czytając artykuły niektórych publicystów natrafiłam na powtarzające się stwierdzenie, iż nawet wojna nie była w stanie zamknąć w domach takich rzeszy ludzi, co celowo napędzana histeria pandemiczna.

Korzystając z zapisów Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka (art. 12, art. 13, art. 18, art.19,art. 20, art. 28, art. 29) proszę, aby każde podejmowane przez ciebie działanie było zgodne z twoim sumieniem, nie z histerią osób z twojego otoczenia, niech będzie ono zgodne z wyznawanymi normami moralnymi, ale również, niech nie godzi ono w wolności i prawa innych osób. Zamiast przesadnie doszukiwać się teorii spiskowych weź do ręki różaniec, wzbudź w sobie intencję, zawierz siebie i losy świata Chrystusowi właśnie przez ręce Maryi. Nie trać czasu na przeszukiwanie Internetu, bo to właśnie przez niego dochodzi do zachowań skrajnie nieodpowiedzialnych. Wylewające się fale fake newsów tylko podsycają i tak niełatwą sytuację, w której przychodzi nam żyć.

/łb