dr Anna Sutowicz: Historia Kościoła. IX. Święte żony

2021/12/30
9 Historia Kosciola

Po rozpadzie Imperium rzymskiego świat chrześcijański doświadczył podziału politycznego, wskutek którego historia poszczególnych jego regionów musiała potoczyć się odmiennymi torami. Wspominaliśmy nieco o charakterze religijności mieszkańców Cesarstwa Bizantyjskiego, do którego losów przyjdzie nam nie raz jeszcze wrócić. Zarysowaliśmy też podział wyznaniowy Syrii, Egiptu i Afryki, gdzie chrześcijanie zepchnięci zostali na margines zainteresowań cywilizowanego świata, a przez to odizolowani ulegli licznym rodzącym się już od kilku wieków herezjom monofizyckim, a następnie wierze w Allaha, przyniesionej tutaj przez Arabów w VI wieku.

Najciekawsze i najbardziej nas chyba interesujące okażą się losy północnych i zachodnich prowincji Cesarstwa Rzymskiego, gdzie rodząca się kultura religijna i polityczna dała fundamenty średniowiecznej Europie. Schrystianizowane i zromanizowane do końca IV wieku plemiona zamieszkujące Brytanię, Środkową Galię, Burgundię i Hiszpanię pod koniec V stulecia zostały całkowicie opanowane przez wędrujące od północy ludy germańskie: Wandalów, Wizygotów, Ostrogotów i Franków. Poddane wcześniejszym misjom ariańskim plemiona te, poza Frankami, zostały już nawrócone z pogaństwa, lecz wykazywały fanatyzm charakterystyczny dla heretyków. Osiadając na wydzielonych im przez Rzymian lub wywalczonych ziemiach Germanie, jako słabo zinstytucjonalizowane i kulturowo niesamodzielne ludy, przyjmowały bez oporu zastaną organizację państwa, a wraz z nią doświadczonych urzędników stanowiących rodzaj miejscowej arystokracji. W ten sposób powstał grunt pod współpracę nie tylko polityczną, ale i religijną katolickiej w większości ludności i ariańskich przybyszów. Tak więc do końca V wieku na terenie Europy zachodniej i południowej znalazł się szereg nowych królestw, które objęte zostały szczególnym zainteresowaniem Kościoła: państwo Swebów (411 r.), Wizygotów (418), Burgundów (443), Anglo-Sasów (450), Ostrogotów (476), wreszcie pogańskich Franków (486). Jak już wcześniej się rzekło, Kościół zrozumiał potrzebę włączenia tych organizmów państwowych w krąg swoich działań i kultury, mając na uwadze dobro obywateli byłych prowincji cesarskich, skoro pozostawieni sami sobie nie znajdowali instytucji władnej wziąć ich w obronę.

Akcja chrystianizacji ludów pogańskich i nawracania na katolicyzm ariańskich wodzów przebiegała niejako na dwóch płaszczyznach. Od północy, od strony Irlandii, włączonej do Kościoła za sprawą św. Patryka ok. 432 r. i od południa, t.j. z inspiracji samego papieża przemierzali Europę wzdłuż i wszerz misjonarze, przemawiający do ludu i pertraktujący z jego zwierzchnikami w imieniu następcy św. Piotra. Wpływy tych dwóch działań misyjnych starły się ze sobą w sposób najbardziej widoczny w Anglii, która przejęła łacińskie nazewnictwo i liturgię, a jednocześnie poddała się organizacji kościelnej zbudowanej częściowo na wzór irlandzkich klasztorów sprawujących biskupią kontrolę nad okolicą. Kiedy św. Patryk, postać, o której niewiele pewnego można powiedzieć, przybył na wyspę, istniał tu już udokumentowany kult chrześcijański. Dopiero jednak ten gorliwy misjonarz z plemienia Brytów rozbudził tutaj ruch monastyczny w takim stopniu, że długo potem w całej Europie czerpano z jego osiągnięć i gorliwości misyjnej. Później, kiedy Irlandia zostanie odłączona od reszty Europy przez barbarzyńskich Anglów, Sasów i Jutów, będzie miała możność stworzyć swój własny niepowtarzalny system filozoficzny, gromadzić wiedzę i upiększać liturgię. Tu powstanie osobna szkoła zdobienia kodeksów wcześniej, aniżeli to przyszło do głowy Karolowi Wielkiemu w IX w. Jednym słowem nawrócona Irlandia zaczęła odgrywać rolę zaplecza modlitewnego, filozoficznego i, rzecz generalizując, cywilizacyjnego. Stąd właśnie mnisi irlandzcy wypuszczali się na dalekie wędrówki po Galii i Germanii. Mnich irlandzki, Kolumban zwany też Straszym (521-597) nawrócił Piktów najdłużej opierające się chrystianizacji plemię zamieszkujące Szkocję, aby stamtąd prowadzić dalej misję w Kaledonii.

Działanie papiestwa miało bardziej charakter dyplomatyczny. Chociaż nie brakowało i misjonarzy kierowanych szczególnie za pontyfikatu Grzegorza I Wielkiego (VI w.) na tereny Anglii, dzisiejszej Francji i Niemiec. Ale Stolica Apostolska skupiła się na pracy z ariańskimi zwierzchnikami barbarzyńców, mając nadzieję na stworzenie dobrych warunków dla dalszego rozwoju katolicyzmu w ich państwach. Posługiwali się przy tym najczęściej miejscową hierarchią kościelną, zdając sobie sprawę z autorytetu, jakim cieszyli się biskupi w nowych warunkach politycznych. Ci właśnie hierarchowie, jak święty Remigiusz z Reims, który ochrzcił frankońskiego Chlodwiga, postrzegani byli jako skuteczni misjonarze nie ludu, ale władców.

Ich działalność, wspierana przez pracę benedyktynów, przynosiła owoce najpierw wśród córek królewskich. Przyjęło się później w kulturze średniowiecznej przedstawiać niewiastę jako orędowniczkę Bożej sprawy przed królem, swoim mężem, nauczycielkę katechizmu, świecącą przykładem pobożności, ascetyzmu, cnoty i dobrych uczynków. Takich wysoko postawionych kobiet znały Wieki Średnie bez liku. Głosiły o nich kroniki każdego szanującego się chrześcijańskiego królestwa, hrabstwa, księstwa. W Polsce mamy naszą osławioną Dobrawę, żonę Mieszka I, św. Jadwigę, bł. Kingę, i bł. Jadwigę królową. W czasach, o których tu mowa, żony wodzów plemiennych, zaślubiane prawie wyłącznie ze względów politycznych, pochodzące z rodów katolickich bądź znajdujące się osobiście pod wpływem katolicyzmu, odegrały rolę bodaj największą w nawracaniu swoich mężów.

Stało się tak w przypadku króla Franków, Chlodwiga. Jego siostry poślubiły wodzów gockich, weszły więc w krąg wpływów ariańskich. Zaistniało niebezpieczeństwo przyjęcia herezji i przez władcę frankońskiego. Na szczęście splot wydarzeń: najpierw wojna z Alarykiem królem Wizygotów, później małżeństwo z Burgundką Klotyldą i wpływ biskupa Remigiusza obok Marcina z Tours, Germana z Auxerre i kilku innych duchownych, spowodował zwrot króla ku katolicyzmowi. Historię nawrócenia Chlodwiga przytacza kronikarz Grzegorz z Tours nie posiadając się wprost z podziwu dla wytrwałości, z jaką przemawiała do swego męża młoda Klotylda. Podziwia mądrość jej argumentów, zaczerpniętych, co charakterystyczne, z psalmów: "Bóstwa, które ty czcisz, panie są niczym, niezdolne przyjść ani z pomocą, ni zatroszczyć się o potrzeby bliźniego./.../ Bóg, któremu należy oddawać cześć, to ten, którego Słowo stworzyło z niczego ziemię, niebo, morze i wszystko, co zawierają."(cyt. za: R. Pernoud, Kobieta w czasach katedr, Warszawa 1990, s.12) Chlodwig udzielił pozwolenia na chrzest swoich synów, ale jego samego przekonał dopiero znak od Boga, który udzielił mu pomocy w wojnie przeciwko Alemanom. Chrzest protoplasty Francuzów (ok.496 lub 498) nie tylko zapoczątkował nową erę kultury Europy, stanowiącej wypadkową tradycji rzymskiej przejętej przez Chlodwiga wraz z religią i frankońskich pojęć polityczno - społecznych. Pochodząca z królewskiego rodu Klotylda doprowadzając do chrztu swoich synów, zapewniła tym samym trwałość religii katolickiej w Galii. W Burgundii szalał w tym czasie arianizm, którego ofiarą padł król Zygmunt z Genewy, czczony w Kościele jako męczennik za wiarę i święty. Katolicyzm zapanował tu na trwałe dopiero po opanowaniu państwa przez synów Chlodwiga.

Innym świętym władcą został w połowie VI w. książę Hermenegild, zamordowany przez własnego ojca pragnącego zachować jedność wiary ariańskiej w Hiszpanii. Młody Hermenegild również nawrócił się pod wpływem swej żony, frankońskiej księżniczki Ingundy i wraz z nią oddał życie za Chrystusa. Po jego śmierci ojciec, Leowigild, poślubiony katoliczce Teodozji, siostrze kilku biskupów (w tym słynnego Izydora z Sewilli) dał się ochrzcić ok. 573 r., a masowa katolicyzacja plemion Swebów i Wandalów osiadłych w Hiszpanii dokonała się za życia drugiego jego syna, Rekkareda. Choć na krótko, bo tylko do opanowania Półwyspu Pirenejskiego przez Arabów w VII w., wyznanie katolickie stało się oficjalną religią Hiszpanii, a biskupstwo w Toledo cieszyło się wielkim autorytetem, zwłaszcza za pontyfikatu biskupa Leandra z Sewilii.

Podobnie przebiegło katolicyzowanie Ostrogotów w Italii po śmierci Teodoryka Wielkiego, o którym już poprzednio wiele pisaliśmy. Ten niezwykle tolerancyjny władca, jeśli nie liczyć jego działań tuż przed śmiercią, kiedy to uwięził papieża Jana, stracił Boecjusza i Symmacha oraz zaczął zamykać kościoły katolickie, przyczynił się do tego, iż pierwotne chrześcijaństwo mogło się rozwijać normalnie i nabierać własnego koloru i charakteru działalności. Teren misji św. Piotra i Pawła zyskiwał nieustannie na znaczeniu i nie zmalało ono po rozpadzie cesarstwa w 476 r., a nawet wręcz przeciwnie. Jako przeciwwaga dla Bizancjum Rzym zwracał się chętnie do następców Teodoryka popierając ich opozycję przeciwko cesarzowi Justynianowi. Na tym tle zrodziła się naturalna zażyłość władców ostrogockich i biskupów katolickich. Przetrwała ona nawet po opanowaniu Italii przez Longobardów (II poł. VI w.). Znowu niemałą rolę odegrała w tym procesie żona króla longobardzkiego Autarisa, Teodolinda, córka księcia bawarskiego. Ten władca Longobardów jednak nigdy się nie nawrócił, natomiast drugi jej mąż, król Agiluf, choć sam nie przyjął chrztu, zgodził się na włączenie do Kościoła swoich synów oraz powierzył kościół św. Piotra w Bobbio opatowi Kolumbanowi, mnichowi z Irlandii.

Nieostatni to przykład wielkiej roli politycznej, jaką odegrała kobieta w średniowiecznych realiach. Pokonane zostały stereotypy postępowania Ewy uwodzicielki ze Starego Testamentu, by ustąpić miejsca obrazowi kobiety przynoszącej Boga swojemu mężowi. Plejada tych pięknych postaci powinna przekonać każdego, kto mógłby próbować przedstawić Wieki Średnie jako okres dyskryminacji płci pięknej. Wszak niewiasty umiały poprzez wychowanie synów i mężów, a więc prawie nie przekraczając progu własnego domu, zmieniać świat tak, aby panowała w nim harmonia, choć były też i takie, które kierując się próżnością przyczyniały się do upadku całych królestw. Nawrócone między innymi dzięki gorliwej wierze świętych królowych barbarzyńskie państwa Wandalów, Swebów, Franków, Wizygotów, Ostrogotów weszły w krąg nowej kultury politycznej i religijnej, kultury tak jednolitej, że niekiedy nie zauważa się bardzo istotnych różnic rozwoju poszczególnych narodów europejskich. Odtąd kierujące się wspólnymi wartościami moralnymi państwa te dążyć będą do zachowania tej niezwykle istotnej jedności, gdyż stanowiącej o sile w obliczu najazdów arabskich, tatarskich, a później tureckich i w wojnach z protestantami. W dwóch interesujących nas wiekach V i VI zrodził się i został przyjęty na zachodzie Europy autorytet Kościoła, którym zachwiały na krótko dopiero spory religijne doby reformacji, a więc kilka stuleci później. Katolicyzacja Galii, Hiszpanii, państewek na terenie późniejszych Niemiec i Anglii przesądziła o kształcie takiego świata, jaki zastaliśmy. Decydowali o tym pojedynczy ludzie cieszący się respektem przez dziesiątki następnych pokoleń. Ważne to dla zrozumienia fundamentów i rozwoju kultury politycznej i religijnej średniowiecza, kultury autorytetu i prawa.

 

sutowicz ania

dr Anna Sutowicz

Historyk Kościoła, publicystka.
Członek Katolickiego
Stowarzyszenia
„Civitas Christiana”

Zobacz inne artykuły o podobnej tematyce
Kliknij w dowolny hashtag aby przeczytać więcej

#cykl #Historia Kościoła
© Civitas Christiana 2021. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Projekt i wykonanie: Symbioza.net
Strona może wykorzysywać pliki cookies w celach statystycznych, analitycznych i marketingowych.
Warunki przechowywania i dostępu do cookies opisaliśmy w Polityce prywatności. Więcej