Home / Rozmaitości / Zapomniane męczeństwo

Zapomniane męczeństwo

W październiku, staraniem Oddziału Miejskiego Stowarzyszenia „Civitas Christiana” w Wolsztynie, w miejscowym Domu Kultury wyświetlono dla młodzieży szkół wolsztyńskich film dokumentalny Jolanty Hajdasz o abp. Antonim Baraniaku

 


Jolanta Hajdasz – scenarzysta i reżyser filmu „zapomniane męczeństwo

Druga projekcja tego samego dnia, miała miejsce w auli Wyższego Seminarium Duchownego Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej w Obrze, dla tamtejszych alumnów, wykładowców i posługujących w seminarium sióstr zakonnych.

Po śmierci prymasa Hlonda, u którego był sekretarzem, został dyrektorem sekretariatu jego następcy – prymasa Stefana Wyszyńskiego. Bardzo pracowity i w sprawach kancelaryjnych niezmiernie dokładny, rzec można, idealny kancelista. Ale jego prawdziwy charakter miał się objawić gdzie indziej, w zupełnie innych warunkach, bo w ponurym, stalinowskim więzieniu na Rakowieckiej w Warszawie. To tam w obskurnej, zawilgoconej i cuchnącej celi robiono wszystko, by go upodlić, złamać; uczynić z niego głównego świadka oskarżenia przeciwko Prymasowi Wyszyńskiemu.

Film – jak podkreśla przy okazji każdej projekcji jego twórczyni, scenarzysta i reżyser Jolanta Hajdasz, dziennikarka „Przewodnika Katolickiego”, powstał z myślą o tym, by nie zaginęła pamięć o arcybiskupie Baraniaku, o jego nieugiętej postawie i o tym, co przeżył w areszcie na warszawskim Mokotowie.

Powstanie filmu zbiegło się z 55 rocznicą ingresu arcybiskupa do Katedry Poznańskiej i 35 rocznicą jego śmierci. Bezpośrednią inspiracją do powstania tego dokumentalnego obrazu były „Teczki na Baraniaka” – dwutomowe dzieło bp. Marka Jędraszewskiego, poświęcone inwigilacji poznańskiego metropolity.

Ważne świadectwa.

Biskup Marek Jędraszewski, który otrzymał święcenia kapłańskie z rąk arcybiskupa Baraniaka, mówi: „Gdyby nie abp Baraniak i jego nieugięta postawa, nie byłoby powrotu prymasa Wyszyńskiego do Warszawy, nie byłoby kardynała Wojtyły a potem Jana Pawła II (…)

Są też w filmie świadectwa innych – członków rodziny, świadków życia i współpracowników byłego metropolity poznańskiego. Nie tylko takich znakomitych osobistości współczesnego Kościoła w Polsce, jak wspomniany tu już abp Jędraszewski, kardynał Józef Glemp, czy kardynał Henryk Gulbinowicz, ale także krewnych oraz sióstr elżbietanek, które pracowały w pałacu arcybiskupim. To właśnie ze słów tych ostatnich wyłania się obraz człowieka szlachetnego, niezłomnego i niezwykle oddanego sprawom ludzi i Kościoła, który pomimo okrutnego traktowania w wiezieniu, nie ugiął się.

Siostra Agreda (Cecylia Muńko), która przez szesnaście lat była pracownikiem sekretariatu arcybiskupa w mówi filmie „W więzieniu wytrzymał tyle miesięcy tortur, a nie ugiął się i nie załamał, nie zeznał niczego przeciwko prymasowi, choć całkowicie po tym pobycie na Rakowieckiej miał zrujnowane zdrowie”.

Niepamięć prześladowców.

Okres od momentu uwiezienia arcybiskupa we wrześniu 1953 roku i czas jego pobytu w wiezieniu, ukazany jest w filmie głównie na podstawie materiałów archiwalnych, zgromadzonych w Instytucie Pamięci Narodowej i w Archiwum Archidiecezjalnym. To z nich wynika to, że komuniści chcieli uczynić z arcybiskupa głównego świadka oskarżenia przeciwko kardynałowi Wyszyńskiemu, którego – jak wiemy już z innych źródeł, chciano skazać za zdradę stanu. Odsiadując w więzieniu o najostrzejszym rygorze, arcybiskup traktowany był na równi z najgroźniejszymi dla ówczesnej władzy więźniami politycznymi.

W toku trwającego od 2003 roku śledztwa, nie udało się niestety potwierdzić w dostateczny sposób bestialskiego traktowania arcybiskupa Baraniaka. Przesłuchiwani na tę okoliczność żyjący jeszcze niektórzy byli funkcjonariusze bezpieki, cynicznie zasłaniają się niepamięcią.

Sam arcybiskup nigdy też nie mówił o swoich przeżyciach w wiezieniu, o licznych na przykład bliznach na plecach, które dopiero po latach stwierdziła jego osobista lekarka, pani Milada Tyc.

Święty człowiek.

Wspomniana tu już wyżej siostra Agreda mówi: „Pragniemy dożyć chwili, w której wszczęlibyśmy jego proces beatyfikacyjny…

Po promocyjnym pokazie filmu w kinie „Rialto”, z udziałem m.in. obecnego metropolity poznańskiego, ks. abpa Stanisława Gądeckiego, biskupa Marka Jędraszewskiego, miejscowego duchowieństwa oraz licznie przybyłych mieszkańców Poznania, którzy zachowali go w swej wdzięcznej pamięci, jego twórczyni powiedziała: „ ”.

Ten film musi mieć swoją kontynuację. Uważam, że trzeba realizować wolę Jana Pawła II, który zachęcał do rozpoczęcia procesu beatyfikacyjnego abp. Antoniego Baraniaka

Włodzimierz Chrzanowski