lebanon abiraad 1536x1152

„Potrzebujemy cudu” – mówi libańska zakonnica miesiąc po eksplozji w Bejrucie

2020/9/16
Zdjęcie: W przychodni socjalno-medycznej w dzielnicy Naba w Bejrucie ludzie czekają na ciepły posiłek, który zabiorą z powrotem do swoich domów. Liban stoi w obliczu zapaści gospodarczej, dlatego centrum serwuje 1200 posiłków dziennie od poniedziałku do piątku. Centrum doznało znacznych zniszczeń w wyniku ogromnej, podwójnej eksplozji w porcie w Bejrucie 4 sierpnia 2020.
 

Siostra Marie Justine el Osta właśnie rozpoczynała rekolekcje duchowe w górskim klasztorze położonym 27 mil (45 km) na północ od Bejrutu. Nawet w tak odosobnionym miejscu, niczym trzęsienie ziemi, odczuwalny był podmuch, który wstrząsnął libańską stolicą 4 sierpnia. Siostra el Osta natychmiast pojechała do Międzywspólnotowej Przychodni Socjalno-Medycznej w ubogiej dzielnicy Naba, 2,5 km od portu. Pełni tam funkcję dyrektora.

„Byłam w szoku. Zaniemówiłam. Płakałam” – powiedziała, a jej oczy wypełniają się łzami, gdy wspomina pierwsze zetknięcie ze zniszczeniami. Siostra el Osta zamyka na chwilę oczy, składa na chwilę ręce w modlitwie i uspokaja się. „To naprawdę złamało mi serce, ale musiałam być silna”.

Mówi, że jest wdzięczna, że centrum medyczne było już zamknięte tego dnia i nie było nikogo na miejscu w czasie podwójnej eksplozji, tj. zaraz po godzinie 18:00.

„Widząc całe te zniszczenia, moją pierwszą myślą było: Jak my to naprawimy? Jak my to przetrwamy?” – relacjonuje siostra el Osta dla Catholic News Service.

Zdjęcia jej autorstwa ukazują drzwi powyrywane z ościeżnic, wybite okna, zawalone sufity, porozrzucane meble oraz podłogę – morze szkła przysypane gruzem.

Pracując przez noc, siostra el Osta, pracownicy i wolontariusze sprzątali tyle, ile byli w stanie, by przygotować się na kolejny dzień.

„Musieliśmy otworzyć placówkę. Ludzie będą czekać na jedzenie” mówi zakonnica, członkini maronickiego Zakonu Świętej Rodziny. Pomimo zniszczeń taka skala pomocy społecznej nadal była możliwa, gdyż posiłki przygotowywane poza obiektem, a ze względu na środki zabezpieczające przed koronawirusem wydawane są na zewnątrz, przed wejściem do budynku.

W miarę pogarszania się stanu libańskiej gospodarki przychodnia rozszerzyła swoją medyczną i socjalną misję o dystrybucję gorących posiłków tym, którzy są w potrzebie. Początkowo w 2017 roku było to 250 porcji na dzień. Liczba ta wzrosła do 1200 na dzień, gdy Liban był na skraju upadku ekonomicznego, pogrążającego w biedzie nawet klasę średnią.

W sierpniowym raporcie Komisji Gospodarczej i Społecznej ONZ ds. Azji Zachodniej ostrzegano, że ponad 55% libańskiej populacji żyje w ubóstwie i walczy o zaspokojenie podstawowych potrzeb. Liczba ta jest niemal dwukrotnie wyższa, niż w roku ubiegłym, gdy wynosiła 28%. Statystyki dotyczące skrajnego ubóstwa w latach 2019-2020 potroiły się, z 8% na 23%.

W mniej niż rok libańska waluta straciła ponad 80% swojej wartości. Kraj znajduje się w stanie hiperinflacji. Według danych Centralnego Urzędu Statystycznego ceny towarów konsumpcyjnych – w tym żywności i napojów bezalkoholowych – wzrosły o ponad 336% od lipca 2019 do lipca 2020 roku.

Ostatnimi dniami kolejni potrzebujący ustawiają się pod ośrodkiem. Cierpliwie czekają w upale. Większość przyniosła z domu plastikowe pojemniki, z których będą jeść posiłki wydawane w centrum. Z powodu środków ostrożności związanych z COVID-19 żelazna brama została zamknięta, umożliwiając dostęp zaledwie kilku osobom na raz.

51-letnia Jocelyn Fayed przybyła tu z jednym z jej 16-letnich trojaczków, Joe. Choć jej dom pod Bejrutem doznał niewielkich uszkodzeń, wkrótce po wybuchu zaczęła przychodzić do ośrodka po posiłki. Ostatnio w jej lodówce nie ma jedzenia. Tylko chleb i labneh – ser podobny do sera śmietankowego, zrobiony z przecedzonego jogurtu.

Fayed przyznała, że nie jest łatwo przyznać się do bycia potrzebującym. „Ale mam rodzinę do wykarmienia. Jesteśmy bardzo wdzięczni za pomoc” – mówi.

Zdeterminowana, by utrzymać rodzinę, Fayed kilka lat temu zaczęła jeździć taksówką jej męża, gdy cukrzyca doprowadziła go do choroby nerek i niemal ślepoty. W kraju, w którym kobiety rzadko jeżdżą taksówkami spotykała się ze słowami zachęty. Wraz z kryzysem ekonomicznym, pandemią i następstwami wybuchu czas spędzony w aucie poświęca raczej na szukanie klientów, niż ich przewożenie.

63-letnia Souad Madeh zwykle towarzyszyła starszej matce podczas wizyt lekarskich w przychodni związanych z przewlekłą chorobą serca. Matka zmarła na początku roku.

„Nigdy nie wyobrażałam sobie, że wrócę tu po jedzenie dla mojej rodziny” – mówi Madeh dla CNS. „To trudna decyzja, musieć poprosić o jedzenie. Ale my wszyscy stajemy się biedni. Teraz wszyscy jesteśmy tacy sami. Biedni” – mówi elokwentna kobieta. „Siostry wykonują świetną robotę, utrzymując społeczność przy życiu” – dodaje.

Międzywspólnotowa Przychodnia Socjalno-Medyczna została założona w 1968 r. przez Franciszkanki Misjonarki Maryi, by służyć potrzebującym. Od 1973 r. prowadzone jest przez Zgromadzenie Żeńskich Kongregacji Zakonnych. Zajmuje się medycyną ogólną, kardiologią, ginekologią i położnictwem, nefrologią, stomatologią a także diagnostyką i wykonywaniem szczepień. Wspierane jest przez Katolickie Stowarzyszenie Pomocy Społecznej Bliskiego Wschodu. Centrum poniosło straty na 38 tysięcy dolarów w wyniku wybuchu. Przychodnia wznowiła swoją działalność 7 września. Siostra el Osta mówi, że przed wybuchami w porcie planowała rozbudowę ambulatorium.

„Teraz, po wybuchu, cofamy się o lata. Nie tylko nasze centrum i przychodnia, ale cały kraj. Potrzebujemy cudu” – mówi o tragicznej sytuacji w Libanie.

 

Przetłumaczone za zgodą CNS.

Autor: Doreen Abi Raad

 

Tłumaczenie: Mateusz Zbróg  źródło | źródło grafiki

Powyższe tłumaczenie jest własnością portalu e-civitas.pl. Kopiowanie i modyfikowanie bez zgody Redakcji portalu jest zabronione.

 

Zobacz inne artykuły o podobnej tematyce
Kliknij w dowolny hashtag aby przeczytać więcej

#Liban #Bejrut #bliski wschód #bieda #biedni #pomoc humanitarna #pomoc #Kościół
© Civitas Christiana 2020. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Projekt i wykonanie: Symbioza.net
Strona może wykorzysywać pliki cookies w celach statystycznych, analitycznych i marketingowych.
Warunki przechowywania i dostępu do cookies opisaliśmy w Polityce prywatności. Więcej