Home / Z życia "Civitas Christiana" / Wielkanocny naród

Wielkanocny naród

Serbołużyczanie działają, modlą się i pokładają nadzieję w Bogu

W ramach inicjatywy „Poniedziałki na Kuźniczej” wrocławskiego „Civitas Christiana” od jakiegoś czasu obecna jest tematyka łużycka realizowana przez Zespół ds. Łużyckich. W związku z tym gościliśmy Rafaela Ledźbora – redaktora pisma „Katolski Posoł” oraz działacza Domowiny – Federacji Serbów Łużyckich, a także Clemensa Škodę – sekretarz ds. zagranicznych i kultury Domowiny. Obecna była także Ludmiła Gajczewska – działaczka Towarzystwa Polsko-Serbołużyckiego, która wspierała nas, tłumacząc wypowiedzi gości bądź pytania od publiczności.

Spotkanie otworzył dyrektor Piotr Sutowicz, który zapowiedział gości oraz przybliżył przesłanie nagrody im. ks. Bolesława Domańskiego przyznawanej przez Katolickie Stowarzyszenie „Civitas Christiana”, którą wcześniej otrzymała Domowina obchodząca 100-lecie istnienia.

Jako pierwszy wystąpił Rafael Ledźbor z referatem „Naród wielkanocny”. Przemawiał po górnołużycku. Nie było to jednak problem, bo wcześniej rozdał tekst referatu wydrukowany po polsku. Tytułem wprowadzenia przedstawił podstawowe informacje o narodzie serbołużyckim. Podkreślił bardzo mocne powiązanie ich kultury z tradycją katolicką. Jak się okazuje, na Łużycach wierni bardzo chętnie manifestują swoją wiarę. Tłumnie uczestniczą w pielgrzymkach. „Miłosćiwa, zhladuj na nas” = „Miłosierna, wejrzyj na nas” – taką prośbę składają pielgrzymi w sanktuarium maryjnym w Różancie. W tym miejscu rokrocznie gromadzi się bardzo wielu przedstawicieli narodu serbołużyckiego. Przybywają z ośmiu parafii katolickich położonych w trójkącie wytyczonym przez miasta Budziszyn, Kamenz i Wojerecy.

Kontynuując ten temat, Ledźbor opowiadał o Łużycach jako krainie tysiąca krzyży. Wzdłuż dróg ustawionych jest wiele dziękczynnych figur i krzyży, podkreślających religijność tutejszych mieszkańców. Bardzo znanym miejscem jest cmentarz w Ralbicach. Z rzędami równo ustawionych, identycznych nagrobków przypomina licznie odwiedzającym go turystom, że przed Bogiem wszyscy jesteśmy równi.

Nasz gość przypomniał dwie bardzo ważne dla Serbołużyczan postacie. Pierwszym jest św. Beno, XIwieczny biskup miśnieński. Nauczył się on języka Słowian zamieszkujących tę krainę i prowadził wśród nich misję chrystianizacyjną. Drugą postacią jest niedawno beatyfikowany Alojzy Andrycki. Ten „Łużycki Orędownik w Niebie” poniósł śmierć męczeńską w obozie koncentracyjnym w Dachau. Został zamordowany za krytykowanie narodowych socjalistów.

Jako redaktor „Katolskiego Posoła” pan Ledźbor nie mógł nie wspomnieć o tym czasopiśmie. Jak się okazuje, liczy ono już 150 lat! Na Łużycach jest bardzo popularne i dociera nie tylko do katolików. Z przeszło 2 tys. czytelników jest największym łużyckim pismem w ogóle. Prenumerata rozsyłana jest do wielu krajów – najdalej do Japonii. Od jesieni przesyłka z „Katolskim Posołem” będzie docierać także na adres Oddziału Okręgowego we Wrocławiu.

Pod koniec usłyszeliśmy także mniej optymistyczne akcenty. Wielu Serbów Łużyckich emigruje na zachód Niemiec lub poza granice tego kraju w poszukiwaniu pracy. Problemem jest także spadająca liczba powołań kapłańskich, co utrudnia sprawowanie Najświętszej Ofiary w ich języku. Serbołużyczanie jednak się nie poddają: działają, modlą się i pokładają nadzieję w Bogu, gdyż – jak zakończył swój referat prelegent – są oni narodem wielkanocnym.

Następnie wystąpił drugi z naszych gości, Clemens Škoda. Niegdyś przebywał w Polsce na wymianie studenckiej, w związku z tym przedstawił swój referat po polsku. Jako temat wybrał „Działalność młodzieży katolickiej w Łużycach na przykładzie młodzieży z Wotrowa”. Na początku określił specyfikę tematu. Wotrow jest niewielką miejscowością z 300 mieszkańcami, a lokalna parafia nie ma obecnie proboszcza. Ostatnim sprawującym tu posługę księdzem był Polak, Tomasz Dawidowski.

Clemens Škoda starał się przedstawić różne aspekty działań młodzieżowych w Wotrowie. Uzupełniał swoją wypowiedź fragmentami pieśni łużyckich, które wykonywał osobiście przy akompaniamencie publiczności. Opowiadał głównie o Klubie O2 – organizacji młodzieży wotryckiej, laureacie nagrody Domowiny w 2008 r. za przyczynianie się do zachowania tutejszego języka i kultury.

Okazuje się, że działalność młodzieży jest wpisana w kalendarz świąt katolickich. Specyfiką tego regionu jest to, że kultywowanie wiary oznacza równoczesne działanie społeczne do podtrzymania tradycji narodowej. Młodzież, która angażuje się w taką aktywność, cechuje się dużym poszanowaniem tradycji i Kościoła. Na przykład rozpoczęcie Nowego Roku rozpoczyna się już o godzinie 21. Młodzi zbierają się w kościele i rozmyślają nad mijającym rokiem. Później odbywa się nabożeństwo i dopiero wtedy można wyruszyć na zabawę noworoczną.

Na Łużycach istnieje wiele obyczajów niegdyś znanych w Polsce w bardzo podobnej formie. Przykładem mogą być dzieci spacerujące w Wielką Sobotę z klekotkami czy też uroczyste żegnanie osób zmarłych przez całą lokalną społeczność. Łużyczanie starają się dbać o tożsamość młodych ludzi. Elementami kształtującymi są pielgrzymki (międzypokoleniowe i tylko dla młodych), obozy integracyjne i zawody sportowe. Często pomijanymi, a również ważnymi elementami są takie szczegóły, jak regionalna kuchnia.

Obaj panowie przeplatali swoje wystąpienia pokazem zdjęć przedstawiających świętowanie na Łużycach. Mieliśmy okazję zobaczyć wspaniałe stroje ludowe i niezwykłe pielgrzymki konne wraz z pocztami sztandarowymi.

Na koniec spotkania odbyła się dyskusja między gośćmi a publicznością, której głównym tematem stało się to, jak Polacy mogą pomóc braciom zza zachodniej granicy w utrzymaniu tożsamości narodowej. Doszliśmy do wniosku, iż podstawową sprawą jest po prostu jak najszersze informowanie o fakcie istnienia narodu słowiańskiego w Republice Federalnej Niemiec. W takie akcje angażują się czeskie instytucje publiczne, łącznie z Senatem. Dyskutowaliśmy także o takich sprawach, jak zeświecczenie małżeństwa. Niestety to zjawisko się nasila i nasi goście doradzali nam, żebyśmy tak jak oni walczyli z tą tendencją przychodzącą z Zachodu. Jako słuchacze doszliśmy do wniosku, że wielu rzeczy możemy się nauczyć od Serbołużyczan.

Mateusz Zbróg