Adamski: Krótka historia transhumanizmu

2026/05/11
AdobeStock 404920317
Fot. yurakrasil / Adobe Stock

W poprzednim moim felietonie padła nazwa TESCREAL, za którą miałaby kryć się nowa technokratyczna religia ludzkości. Jest to skrótowiec sformułowany niedawno przez pochodzącą z Erytrei badaczkę nowych technologii Timnit Gebru (ur. 1983) oraz amerykańskiego filozofa Phila Torresa (ur. 1982). Zawiera on w sobie wiele współczesnych prądów ideowych związanych najogólniej rzecz biorąc z zagadnieniami ze styku nowych technologii i społeczeństwa, czyli kierunku jaki w filozofii techniki określa się mianem STS (science, technology and society).

Tematyka transhumanistyczna niejednokrotnie już gościła w pisanych przeze mnie felietonach, warto zatem wiedzę na ten temat nieco uporządkować i usystematyzować, zwłaszcza że zagadnienia te bywają często tyleż niebezpieczne co fascynujące. Warto wiedzieć, że słynny japoński politolog Francis Fukujama (ur. 1952), w swojej książce „Koniec człowieka. Konsekwencje rewolucji biotechnologicznej” z 2002 r., uznał transhumanizm za jedną z najbardziej niebezpiecznych idei współczesności”. Czym zatem ten fenomen w swej istocie jest?

Od zarania cywilizacji ludzkiej, kiedy człowiek uświadomił sobie swą niedoskonałość i przemijalność, znane są liczne dążenia, mity i działania związane z osiągnięciem ludzkiej nieśmiertelności, jak i poprawy kondycji człowieka przez medycynę, czyli naukę i związaną z nią technikę, rozumianą jako (gr. technē, τέχνη) sztuka, rzemiosło, kunszt, umiejętność. Najlepszym tego przykładem są liczne legendy o poszukiwaniach rozmaitych eliksirów młodości. Człowiek, zdając sobie sprawę, że jest śmiertelny i podatny na choroby oraz inne niemoce i niedoskonałości, mimo wszystko chce żyć jak najdłużej, utrzymując dobrą kondycję fizyczną i intelektualną. Technika, klasycznie rozumiana jako narzędzie, miała w zamyśle umożliwić stworzenie cywilizacji, zaspokajającej większości doczesnych potrzeb życiowych człowieka i zapewnienie mu możliwie długiego i szczęśliwego życia doczesnego, realizowanego w dobrym zdrowiu. Większość światowych religii mówi o jakiejś perspektywie życia po śmierci. Wiara chrześcijańska ukazuje swój cel w postaci życia wiecznego w Królestwie Bożym. Zbawienie, czyli ratunek od wiecznego potępienia, wysłużył poprzez swoją mękę, śmierć i zmartwychwstanie Jezus Chrystus, a zatem tylko On ma klucze do życia wiecznego. Nie oznacza to wcale lekceważenia życia doczesnego. Życie doczesne, prowadzone w sposób zgodny z moralnością chrześcijańską, czyli cnotliwe i bogobojne, ma być wdzięczną odpowiedzią człowieka wobec Chrystusa, za wysłużone przezeń na krzyżu zbawienie. Popularne suplikacje, śpiewane choćby na procesji Bożego Ciała: „od nagłej i niespodziewanej śmierci, wybaw nas Panie”, pokazują, że człowiek jest nieodwołalnie śmiertelny, ale pożądaną rzeczą jest, aby jeszcze przed śmiercią zdążył wszystko w doczesności „podomykać” i odejść z tego świata z poczuciem dobrze spełnionej misji.

Klasyczne podręczniki historii literatury tłumaczą, że o ile epoka średniowiecza była skoncentrowana na Bogu, to następna epoka, czyli renesans, była skoncentrowana na człowieku, który odzyskał sprawczość i autonomię. Wyraziło się to w dwóch nurtach renesansu, czyli w reformacji religijnej i w humanizmie. Nie mogło w tamtym czasie zabraknąć także techniki w postaci wynalazku druku oraz dokonanego przezeń przewrotu umożliwiającego szybkie rozpowszechnianie się nowych prądów i idei. To właśnie transhumanizm ma być nowym, renesanowym humanizmem umożliwiającym gloryfikację ludzkiej sprawczości, wyrażającej się w realizacji dążenia do nieśmiertelności poprzez naturalne instrumenty dostępne w doczesności.

Filozoficznych korzeni transhumanizmu można doszukiwać się w Rosji przełomu XIX/XX w. Oto przedstawiciel filozoficznego kosmizmu Nikołaj Fiodorow (1829-1903) zafascynował się ideą, opartą na kosmicystycznej interpretacji Apokalipsy św. Jana Apostoła, wskrzeszania zmarłych w oparciu o osiągnięcia najnowszej techniki i medycyny. Miał zamiar zacząć wskrzeszać ludzi zmarłych niedawno, poprzez odleglejsze pokolenia, po wszystkich ludzi, którzy kiedykolwiek żyli na ziemi. O Rosji, z uwagi na wojnę na Ukrainie, mówi się dziś głównie negatywnie i pomija milczeniem to, że filozofia kosmizmu nie była jedynie mrzonką, lecz stanowiła inspirację dla realizacji lotów kosmicznych w XX w. Do przedstawicieli tego nurtu filozoficznego należy zaliczyć także twórcę pojęcia „noosfera”, rozwiniętego później przez Pierre’a Teilharda de Chardin SJ (1881-1955), czyli Władimira Wiernadskiego (1863-1945) oraz twórcę idei załogowych lotów rakietowych, Konstantina Ciołkowskiego (1857-1935). Teoretyczna kosmonautyka nie przełożyłaby się na faktyczną realizację, gdyby nie dwaj wybitni konstruktorzy rakiet. W Związku Sowieckim był to, uwolniony ze stalinowskich łagrów, Siergiej Korolow (1907-1966), a w USA, przejęty przez Amerykanów, konstruktor rakiet V-2, Wernher von Braun (1912-1977). Po sukcesach związanych z realizacją programu Apollo, Braun stał się w USA telewizyjnym celebrytą uciekającym od swojej nazistowskiej przeszłości okupionej śmiercią setek tysięcy robotników przymusowych w III Rzeszy. Braun, dorabiając sobie legendę, mówił o osobistych fascynacjach tejardyzmem oraz związkami między wiarą chrześcijańską a nauką i techniką.

Współczesne rozumienie transhumanizmu oraz rozpropagowanie tego terminu zawdzięcza się brytyjskiemu biologowi Julianowi Huxleyowi (1887-1975), który był bratem autora znanej dystopii „Nowy wspaniały świat” Aldousa Huxleya, a przy tym także przyjacielem wspomnianego wyżej P. Teilharda de Chardin. W swej początkowej fazie transhumanizm koncentrował się na krionice, czyli hibernowaniu ludzi. Uważano, że w związku z dynamicznym postępem medycyny niektóre choroby, a nawet procesy starzenia, przestaną wkrótce zagrażać człowiekowi, a w przyszłości będą całkowicie uleczalne, a nawet zupełnie wyeliminowane, w związku z czym warto już teraz się zahibernować, aby obudzić się w przyszłości, już w lepszym świecie. Obecnie, na skutek dynamicznego rozwoju nowych technologii, idzie się bardziej w kierunku połączenia człowiek-maszyna i przeniesienia zawartości mózgu biologicznego do pamięci komputera. Powstanie hybrydy biologiczno-technologicznej, czyli osiągnięcie tzw. osobliwości technologicznej (technological singularity), będzie stanowiło punkt zwrotny w rozwoju ludzkości, a Raymond Kurzweil (ur. 1948), w swej wielokrotnie wznawianej książce „Nadchodzi osobliwość” (The Singularity Is Near: When Humans Transcend Biology) z 2005 r., zapewnia wszystkich, że moment ten jest już bardzo blisko.

Co zatem ma o tym wszystkim myśleć człowiek wierzący? Idee samozbawienia przez technikę należy zdecydowanie odrzucić, o czym pisał w encyklice Spe salvi z 2007 r. papież Benedykt XVI, jednak konkretne okołotranshumanistyczne rozwiązania techniczne oraz medyczne, jak choćby inteligentne protezy, stały się już częścią rzeczywistości w której żyjemy i muszą być traktowane jako narzędzie służące człowiekowi, a nie eliminujące w ogóle człowieka, o czym mówią coraz głośniej posthumaniści stojący w radykalnej opozycji wobec transhumanistów.

 

/mdk

 

ks Krzysztof Adamski

ks. dr Krzysztof Adamski

Wykładowca katolickiej nauki społecznej na Papieskim Wydziale Teologicznym we Wrocławiu.

Zobacz inne artykuły o podobnej tematyce
Kliknij w dowolny hashtag aby przeczytać więcej

#transhumanizm #TESCREAL #biotechnologie #spe salvi #posthumanizm #inteligentne protezy #samozbawienie #nieśmiertelność
© Civitas Christiana 2026. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Projekt i wykonanie: Symbioza.net
Strona może wykorzysywać pliki cookies w celach statystycznych, analitycznych i marketingowych.
Warunki przechowywania i dostępu do cookies opisaliśmy w Polityce prywatności. Więcej