Doły śmierci i hańby – dyskusja na KUL

2015/8/11

W poniedziałek 13 lipca 2015 r. na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim został zorganizowany panel Doły śmierci i hańby, poświęcony nieupamiętnionym miejscom pochówków ofiar ludobójstwa na Wołyniu, zorganizowany przez Centrum UCRAINICUM KUL, Katolickie Stowarzyszenie „Civitas Christiana”, Fundację Niepodległości oraz Instytut Pamięci Narodowej Oddział w Lublinie.

Panel poprowadził dr hab. prof. Włodzimierz Osadczy, dyrektor Centrum UCRAINICUM KUL. Na samym wstępie zaznaczył, że temat ludobójstwa jest bezdyskusyjny. –Mogiły są na wyciągnięcie ręki, tuż za naszą wschodnią granicą – powiedział. – To namacalne znaki hańby dla naszych społeczeństw – Polski i Ukrainy. To kości, które nie doczekały się pochówku chrześcijańskiego. (…) Wszystkie słowa o pojednaniu polsko-ukraińskim będą puste, dopóki te miejsca, w ilościach zatrważających, nie zostaną upamiętnione.

Odkrywaniem i upamiętnianiem miejsc, gdzie znajdują się szczątki pomordowanych oraz zapewnieniem im godziwego pochówku zajmują się prawie wyłącznie stowarzyszenia i organizacje społeczne.

Biskup emeryt Marian Buczek z diecezji charkowsko-zaporoskiej mówił o wielkim oporze biskupów greckokatolickich na Ukrainie wobec upamiętnienia ofiar ludobójstwa. Przypomniał, że podczas wspólnych obrad we Lwowie Konferencji Episkopatu Rzymskokatolickiego Ukrainy i Synodu Ukraińskiej Cerkwi Greckokatolickiej Ukrainy nie doszło do uzgodnienia wspólnego stanowiska wobec wydarzeń wołyńskich. – Zaproponowałem proste zdanie, które mówiło wszystko, a jednocześnie nie drażniło: „Bracia Polacy, wybaczcie nam za braci i siostry Ukraińców, którzy w 1943 r. złamali przykazanie Nie zabijaj” – powiedział bp Buczek. Niestety nie zostało to przyjęte i powstały dwa oddzielne listy. Problem do dziś nie został rozwiązany. Podkreślił, że możliwe jest ustawienie po stronie polskiej wzdłuż granicy 2 tysięcy krzyży symbolizujących miejsca kaźni Polaków na Ukrainie. Wyraził nadzieję, że może to skłoni stronę ukraińską do postawienia krzyży w miejscach męczeństwa ludności polskiej po stronie ukraińskiej.

Poseł Franciszek Stefaniuk zauważył, że nawet Polski Sejm nie może dojść do porozumienia w sprawie godnego uczczenia zabitych Polaków. –To dobry pomysł, ustawienie krzyży – powiedział. – Niech te znaki wołają. Niech ktoś się zapyta, co one znaczą.

Dr Leon Popek (IPN) przedstawił tło nacjonalistycznych zbrodni z uwzględnieniem polityki okupanta sowieckiego i niemieckiego, co doprowadziło do pozbawienia ludności polskiej warstwy przywódczej, zdolnej do organizowania zbrojnego oporu wobec późniejszych zbrodni dokonywanych przez bandy nacjonalistów ukraińskich na Polakach, których kulminacja na Wołyniu nastąpiła w lipcu 1943 r. Tylko 11 lipca tamtego roku wymordowano mieszkańców 99 wsi. Ogółem zginęło na Wołyniu ok. 60 tys. Polaków. W późniejszym czasie doszły do tego ofiary mordów na Podolu, Ziemi Lwowskiej i na Lubelszczyźnie. Ogólna liczba pomordowanych w ludobójczych rzeziach szacowana jest przynajmniej na 120 tys. Do dziś nieznana jest większość miejsc, gdzie leżą Polacy. Dr Popek podkreślił, że zaledwie 3000 ofiar doczekało się pochówku chrześcijańskiego. Odchodzą ostatni świadkowie. Za kilka lat nie będzie już nikogo, kto mógłby wskazać miejsca zbrodni. Pozostaną negatywne uczucia – żal, ból, nienawiść, złość, bezsilność i upokorzenie. Na tym nie da się budować prawidłowych relacji między narodami.

Jacek Bury (Fundacja Niepodległości) zwrócił uwagę, że obecne kreowanie ukraińskiej tożsamości opartej na gloryfikacji członków UPA i OUN zawłaszczane jest przez bardzo aktywny margines nacjonalistyczny, wpływający w ogromnym stopniu na opinię społeczną. Problem pogłębia całkowita nieznajomość przez społeczeństwo ukraińskie zbrodniczej działalności UPA przed 1945 rokiem. Wszystko to będzie negatywnie wpływać na relacje między naszymi narodami.

Dr hab. prof. Andrzej Gil (KUL) zauważył, że na Ukrainie niewiele można teraz uczynić, ale znacznie więcej można zrobić w Polsce poprzez szeroko rozumianą edukację, przestrzeń medialną, zwłaszcza tzw. popkultury. – Jeden film może załatwić więcej, niż 100 tys. książek, wykładów i konferencji – powiedział. Spytał, dlaczego Białorusini, Rosjanie i Ukraińcy mieliby pamiętać o naszych grobach, skoro Polacy w Polsce o tym nie pamiętają i dlaczego polscy tzw. wielcy intelektualiści milczą na ten temat?

Dr hab. prof. Włodzimierz Osadczy dodał, że prawda o Wołyniu musi się pojawiać na różnych płaszczyznach. – Potrzebne jest mocne wsparcie polityczne i wielkie nakłady – powiedział, – ale też i to, co robimy w oparciu o własny entuzjazm, poświęcenie swojego czasu. (…) Zwłaszcza inicjatywa, powstania Muzeum Męczeństwa Kresów musi się pojawić – choćby początkowo w przestrzeni wirtualnej.

Dr Adam Kulczycki (Uniwersytet Rzeszowski) skoncentrował się na działaniach na rzecz pojednania między Polakami i Ukraińcami w kontekście relacji między Kościołem greckokatolickim i rzymskokatolickim. Podkreślił, że obecna sytuacja wynika w wielkiej mierze z nieosądzenia po wojnie zbrodniarzy ukraińskich i braku jasnego określenia zbrodni na Polakach jako ludobójstwa, zarówno przez stronę polską, jak i przede wszystkim Kościół greckokatolicki, który jako wzór pozytywny dla wiernych stawia m.in. Stepana Banderę.

Po obradach panelowych został wyświetlony wstrząsający film Sieroty Wołynia, córki Zamościa w reżyserii Macieja Wojciechowskiego, który we wprowadzeniu do filmu zauważył, że strona polska powinna, choćby przez ustanowienie odznaczenia, podziękować za ofiarność, aż do narażenia własnego życia, tym Ukraińcom, którzy ratowali Polaków, tak jak czyni to Izrael, upamiętniając osoby ratujące Żydów w czasie wojny. Miałoby to wielkie znaczenie w poprawie relacji polsko-ukraińskich.

Eucharystię w intencji ofiar ludobójstwa na Kresach w kościele akademickim KUL celebrował bp Marian Buczek wraz z ks. Marcinem Jankiewiczem pracującym na Ukrainie. W homilii podkreślił, że pojednanie musi być oparte na prawdzie. Przywołał słowa Chrystusa: Poznacie Prawdę, a Prawda was wyzwoli (J 8,32). Bardzo ważną rolę w działaniach pojednawczych ma modlitwa, zwłaszcza zachęcanie do modlitwy wspólnej. Apelował o modlitwę do Ducha Świętego, abyśmy pod Jego natchnieniem budowali nasze relacje na płaszczyźnie duchowej i religijnej. Dopiero wtedy dojdzie do pojednania, do wzajemnego przebaczenia.

Spotkanie zakończyła Koronka do Miłosierdzia Bożego z nadzieją na pozytywne rozwiązanie nabrzmiałych problemów.

Ewa i Tomasz Kamińscy

 

mk

Zobacz inne artykuły o podobnej tematyce
Kliknij w dowolny hashtag aby przeczytać więcej

#civitas christiana #Doły śmierci #konferencja Lublin #KUL #ludobójstwo #pomordowani Polacy #Ucrainicum #Ukraina #Włodzimierz Osadczy #zbrodnia Wołyń
© Civitas Christiana 2022. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Projekt i wykonanie: Symbioza.net
Strona może wykorzysywać pliki cookies w celach statystycznych, analitycznych i marketingowych.
Warunki przechowywania i dostępu do cookies opisaliśmy w Polityce prywatności. Więcej