Home / Felietony / Czas tkania wspólnoty

Czas tkania wspólnoty

Gdzieś, może u mędrców pierwszych wieków chrześcijaństwa, wyczytałem, iż Bóg dobrze wiedział, dlaczego daje człowiekowi miłość i przywiązanie do rzeczy bliskich, małych, zwyczajnych, jakiegoś domu, drzew, skrawka ziemi opasanego kołem horyzontu, miasta, kraju. Człowiekowi bowiem zdaje się, że przywiązanie do rzeczy zwyczajnych musi być czymś małym i niewiele wartym. I wydaje się nam, że ludzkość to wiele więcej niż konkretny człowiek choćby mądry, dobry, nawet piękna kobieta, a dom to coś mniej godne niż glob.

Tak postępując dotrzeć można do wieczności, nieskończoności, ale na tej drodze można natrafić na obraz, dźwięk, słowo fałszywe, imię bogów cudzych, prowadzące nas ku zatraceniu.

Jest wielka mądrość w tym, że po miesiącu Zmartwychwstania następuje miesiąc maryjny. Maryja uczy bowiem miłości i szacunku do rzeczy małych, codziennych, nieraz pięknych, jak łąki umajone ze znanej pieśni, śpiewy przy kapliczkach w majowe wieczory w zapadłych gdzieś za horyzontem wioskach. Ta młoda izraelska dziewczyna uczy nas posłuszeństwa Bogu: „Oto ja służebnica Pańska, niechaj się stanie według słowa Twego…”. A przecież mogła powiedzie: nie. Nie mogło być inaczej, wszak wiele wieków przedtem prorok wypowiedział słowa: „I będziesz koroną chwały w ręce Pańskiej i koroną Królestwa w ręce Boga Twego”. Koroną chwały, bo to i dzięki Niej ziemia, świat, stworzenie zostało ocalone.

Ileż w Niej z Ewy ze znanego fresku Michała Anioła w Kaplicy Sykstyńskiej? Pewno nie więcej niż piękna łąk umajonych.

To przedziwne, jak ta najcichsza, najpokorniejsza kobieta Pisma nagle wybucha hymnem: „Uwielbia dusza moja Pana – odtąd błogosławioną zwać mnie będą wszystkie narody”.

W rzeczy samej przedziwny jest ten miesiąc łąk umajonych, objawień fatimskich, cudownego ocalenia Jana Pawła II na Placu Świętego Piotra, odejścia do Domu Pana maryjnego Prymasa Tysiąclecia, wzniosłych narodowych rocznic, budowania wspólnoty, o czym tak mądrze pisze jeden z naszych autorów i tych wielu małych rzeczy, których przypomnieć nie zdołamy.

I to musi wystarczyć na ten maj. I może właśnie tak być powinno, bo każdy z nas w pokorze winien szukać tych rzeczy małych w kręgu swym najbliższym.

Patronką tego szukania jest Maryja, która po Zwiastowaniu powraca do zwyczajnych kłopotów, utrudzenia, snów, wzruszeń, zrozpaczeń, trosk, nadziei. Bóg chciał, aby takie nasze życie było, patronką tego czyniąc Maryję.

I taka jest cała nasza majowa dedykacja dla naszych Czytelników… Tyle tylko, może aż tyle…

Zdzisław Koryś

Artykuł ukazał się w numerze 05/2009.