Home / Wiara Wspólnota Kościół / Wspólnota nawracająca się i przebaczająca

Wspólnota nawracająca się i przebaczająca

Łagiewniki, niezwykłe miejsce związane ze św. Faustyną i sługą Bożym Janem Pawłem II. Z kościelnej wieży widać wszystko, co najważniejsze: Kraków Karola Wojtyły z Wawelem, Bazyliką Mariacką, Bazyliką Franciszkanów, gdzie jest cudowny obraz Matki Bożej Dobrodziejki Krakowa, sanktuarium św. Stanisława, Biskupa Męczennika, a nawet ukochane przez papieża Tatry, w pobliżu, w starej kaplicy obraz Jezusa Miłosiernego namalowany według wskazówek siostry Faustyny, miejsce, w którym była fabryka Solvay, dziś tam jakiś supermarket i kamieniołom na Zakrzówku. Może to najważniejszy widok w Polsce. Przybywają tu ludzie, jako do źródła szczególnych Bożych łask. Trudno o lepsze miejsce do refleksji nad sobą i wspólnotą, z którą się jest związanym.

Tu po raz pierwszy wyznaczyli sobie miejsce adwentowego skupienia członkowie Katolickiego Stowarzyszenia „Civitas Christiana”. Zarówno przewodniczący Zarządu Głównego Ziemowit Gawski, jak i przewodniczący Oddziału Małopolskiego „Civitas Christiana pomysłodawca i organizator spotkania w Łagiewnikach Stanisław Pażucha są przekonani, że to początek nowej, ważnej tradycji w środowisku.

Adwentowe rekolekcje rozpoczęły się od modlitwy w Godzinę Miłosierdzia przed obrazem Jezusa Miłosiernego, u grobu św. Faustyny.

W drugim dniu skupienia specjalnie dla uczestników rekolekcji Msza św. została odprawiona w bazylice Ojców Franciszkanów przed słynącym cudami obrazem Maki Bożej Dobrodziejki Krakowa. Liturgii przewodniczył i homilię wygłosił ks. dr Robert Nęcek rzecznik prasowy Kurii Metropolitalnej Krakowskiej.

Po Mszy św. uczestnicy łagiewnickiego spotkania zostali przyjęci w pałacu Arcybiskupów Krakowskich przez kardynała Stanisława Dziwisza.

Witając kard. Dziwisza przewodniczący Katolickiego Stowarzyszenia „Civitas Christiana” Ziemowit Gawski mówił o znaczeniu pielgrzymowania do Grobu św. Wojciecha w Gnieźnie, na Jasną Górę w rocznicę śmierci Prymasa Tysiąclecia, do Sanktuarium św. Józefa Patrona Rodzin w Kaliszu w życiu wspólnotowym członków „Civitas Christiana”. Adwentowe skupienie w Łagiewnikach postrzegał jako naturalne dopełnienie rocznego cyklu pielgrzymowania „Civitas Christiana” duchowością Krakowa, łączącą Boże Miłosierdzie, wartości płynące od grobu św. Stanisława Biskupa Męczennika i historię papieskiego miasta. Wyraził głębokie przekonanie, że adwentowe spotkanie anno 2007 jest początkiem nowej, bogatej duchowo tradycji w życiu wspólnotowym Katolickiego Stowarzyszenia „Civitas Christiana”.


Stara kaplica w Łagiewnikach, znajduje się tu obraz Chrystusa Miłosiernego i grób św. Faustyny

W słowie do uczestników dni metropolita krakowski powiedział:

„Wspólnota „Civitas Christiana” jest ośrodkiem, w którym dokonuje się wzajemna więź oraz dawanie świadectwa naśladowania Chrystusa i pogłębiania chrześcijańskiej miłości. Jak bowiem pisał św. Tomasz, ten wypełnia przykazanie doskonałości, kto niczego nie kocha więcej niż Boga. Pociąga to za sobą powinność duchowego doskonalenia i rozeznawania Bożego powołania i wartości ludzkiego ducha. Wierzyć bowiem, jak mówił w Krakowie

Benedykt XVI, to przede wszystkim znaczy uznać prawdę tego, czego do końca nie ogarnia nasz umysł. Ten akt przyjęcia prawdy objawionej poszerza horyzont naszego poznania i pozwala dotrzeć do tajemnicy, w jakiej zanurzona jest nasza egzystencja”.

Problemy te były rozważane w cyklu konferencji, które wygłosił dla uczestników dni skupienia ks. dr Robert Nęcek z Kurii Metropolitalnej Krakowskiej.

Według ks. dr. Nęcka postawa chrześcijańska to ciągłe nawracanie, jeśli straciło się kierunek i sens życia lub poprawa, która oznacza zmianę sposobu i stylu przy zachowaniu głównego kierunku. Osiągnięcie nawrócenia lub poprawy wymaga postawy prawdomówności, dochodzenia i wyznawania prawdy. Wielkie jest znaczenie słowa w przestrzeganiu prawdy. Wymaga to eliminacji obmowy, plotki, oszczerstwa, ironii, cynizmu, kłamstwa, które zawsze oznaczają zniewolenie wewnętrzne. Mieć bowiem rację, to przestrzegać prawdę, bo to jedynie prawda wewnętrznie pociąga człowieka.

W życiu społecznym prawda może być wyjawiana w dopuszczalnych granicach, tak, aby nie niszczyć godności człowieka. Nie jest zgodna z duchem chrześcijańskim postawa przesadnej dociekliwości skierowana przeciw drugiemu człowiekowi. Taka postawa płynie z odpowiedzialności i zrozumienia, że słowo tworzy fakty i może zrujnować ludzkie życie. Słowo jawi się więc, jako swego rodzaju miernik ducha.

Należy też zwrócić uwagę na szczególne znaczenie zaufania. Jeśli zaufanie się traci, trudno je ponownie zyskać. Cały sens człowieczeństwa polega jednak na tym, aby w relacjach jednostkowych i we wspólnocie górę zawsze brało dobro. Nie wystarczy tu sam sprzeciw wobec zła. Konieczne jest nawrócenie w sercu. Nie można bowiem zostawić kogoś w sytuacji granicznej, bo wtedy zostawiamy tego drugiego pod działaniem zła, które dzieli wspólnotę. Trzeba więc zaczynać naprawiać człowieka od serca, dokonując wyboru dobra zgodnie z duchem Ewangelii. Oznacza to, że nie ma rozwiązania kwestii międzyludzkich poza moralnością i poza Ewangelią.


Podczas konferencji wygłaszanej przez ks. dr. Roberta Nęcka

Przechodząc do kwestii organizacji i kierowania wspólnotą ks. dr Nęcek wskazywał, że każda społeczność ludzka, żeby się rozwijać, wymaga władzy zarządzającej. Władza ta musi kierować się uczciwością i kompetencją, dającą gwarancję, że ta władza w chwilach trudnych nas nie opuści. Sama uczciwość i prawdomówność nie wystarczy. Wyciągając ostateczne konsekwencje z tego stwierdzenia ks. dra Nęcka, trzeba powiedzieć, że kompetencja bez uczciwości może stać się zagrożeniem dla innych, prowadzić może bowiem do wykorzystywania zaufania innych, stanowiąc dla nich zagrożenie. I takie są warunki uświadomienia i realizacji dobra wspólnego. Nie powstanie ono bez kompetencji, fachowości, bo niewiedza otwiera pole dla cynizmu. Władza zatem może być sprawowana w sposób prawowity tylko wtedy, gdy stosuje moralne środki działania.

W życiu społecznym, wspólnotowym stykamy się często z problemem miłości, miłosierdzia, przebaczenia. Mówiąc o przebaczeniu nie należy tego aktu serca utożsamiać z zapomnieniem o winach i lekceważeniem zła. Przebaczenie jest wielkim darem, trzeba jednak baczyć, aby nie rzucać go niczym perły przed wieprze.

Moralność chrześcijańska wymaga zrozumienia na czym polega przebaczenie oraz komu i za co możemy przebaczyć. Musimy sobie uświadomić, że przebaczenie nie zaciera moralnej winy, gdyż żaden człowiek nie ma prawa przekreślić zła. Dietrich von Hildebrand wprowadził rozróżnienie między odpuszczeniem i przebaczeniem. Pisze on: „Tylko Bóg lub jego przedstawiciel mogą odpuścić moralną winę, grzech, obrazę Boga; natomiast przebaczenie nie odnosi się do moralnej winy, do grzechu, ale do doznanej od kogoś niegodziwości. /…/ Przebaczenie przezwycięża jedynie brak harmonii w tym człowieku, który doznał bezprawia i leczy dusze przebaczającego”.

Zważmy, że każdy zły czyn uderza w osobę, w człowieka, w jego godność oraz stanowi wystąpienie przeciw ładowi moralnemu, którego ostatecznym twórcą i strażnikiem jest Bóg. Ofiara może przebaczyć tylko zło, którego doznała sama. Nie ma prawa przebaczać zła wyrządzonego innym, ani unieważniać winy moralnej. Człowiek może jedynie pokonać w sobie odruch zemsty i domagać się wymierzenia sprawiedliwości. Może chcieć dla drugiego dobra, nie pragnąc jego bezkarności. Wszystko inne jest moralną niedorzecznością, co najwyżej utwierdzaniem przestępcy w złu.


Ks. Robertowi Nęckowi podziękowali za prowadzenie rekolekcji Ziemowit Gawski i Stanisław Pażucha

Podstawą przebaczenia jest rozpoznanie własnej grzeszności, małości. Przebaczając spłacamy nasz dług wobec Boga. Jest to sytuacja, o której mowa w ewangelicznej przypowieści o słudze niegodziwym (Mt 18 32,33). Ta przypowieść stanowi niejako streszczenie całego ziemskiego działania Jezusa, uzasadnia Jego stosunek do chorych, cierpiących, biednych, wyrzuconych, wyklętych. On jest ucieleśnieniem niebieskiego przebaczenia, dlatego odwiedzał grzeszników, odrzuconych, szukał tych, którzy poginęli. A naszą powinnością jest naśladowanie Jezusa. Przebaczenie jest czymś bardzo tajemniczym i trudnym do zrozumienia. Bóg uczynił je z miłości do człowieka. I to czyni przebaczenie obowiązkiem chrześcijanina, porusza serce człowieka i pozwala mu je przekazywać dalej.

Wchodząc może na nieco inną ścieżkę warto dodać za św. Pawłem Apostołem i św. Augustynem, że wszyscy zgrzeszyliśmy w pierwszych rodzicach bez najmniejszego udziału naszej woli w tym i wszyscy nosimy wyrok potępienia za to. Aby więc zrozumieć sens chrześcijaństwa, trzeba zejść na dno siebie, dotrzeć w sobie do tej skazy po Adamie, z którą na świat przychodzimy. Jest to rozbicie na pychę, pożądanie, które raz po raz biorą w nas górę i pragnienie dobra i absolutnego podporządkowania się temu dobru. Jeśli tego w sobie nie odkryjemy, nie dostrzeżemy swego upadku, daremności nadziei i słabości i nie zrozumiemy, czym jest łaska. Św. Paweł Apostoł pisał w Liście do Rzymian: „Ale gdzie spotęgował się grzech, tam tym obficiej spłynęła łaska”. (Rz. 5 20-21)

Taki czas skupienia, jakiego doświadczyli uczestnicy łagiewnickiego spotkania i modlitwy pozwala ludziom i wspólnocie, w którą się łączą, lepiej rozeznawać swoje wnętrze, by odzyskać wolność, wyjść poza siebie, nauczyć się składać ofiary i przyjmować dobrowolnie cierpienie i nadzieje, które są przecież głosem Boga w nas. Odkrywając zaś tę prawdę, otwieramy się oto na ład, leczymy uczucia, odrzucamy zabiegi złego ducha, który zwykł rozkoszować się naszą słabością. I to jest nasza chrześcijańska odpowiedź na nihilizm, rozpacz, zło, zakłamanie. Jej granice wyznacza dobro, wzniosłość, sprawiedliwość i miłosierdzie Boga.

Zwieńczeniem Adwentowych Dni Skupienia była Msza św. odprawiona dla uczestników przez kard. Dziwisza w Katedrze Wawelskiej.

Przebaczenie to puszczenie w niepamięć winy drugiego, uwolnienie się od doznanego zła w ten sposób, że przestaje ono wyznaczać nasze postępowanie. Przebaczenie przywraca ofierze spokój i uwalnia od prawa odwetu i zemsty. Gdyby nie osoba Chrystusa świat nie poznałby przebaczenia.

Zdzisław Koryś

Artykuł ukazał się w numerze 01/2008.

Wyrażam radość żeście obrali tę drogę poprzez pielgrzymowanie do miejsc związanych z naszą wiarą i patriotyzmem Narodu polskiego: Gniezno, Jasna Góra, Kalisz i Kraków. Każde z tych miejsc wnosi swoją treść. A o Krakowie można powiedzieć, że jest to miasto świętych. Prawie wszyscy polscy święci jakoś w swoich życiorysach „otarli się” o Kraków tzn. przeszli przez Kraków. Macie teraz okazję – tym bardziej, że nie wszyscy są z Krakowa – odwiedzić, dotknąć kamieni po których stąpali polscy święci i zobaczyć te kościoły w których nasi święci świętość zdobywali. W prawie w każdym krakowskim kościele na Starym Mieście przechowuję się relikwie świętego. Zdaje się, dzisiaj w programie mieliście Mszę św. u oo. Franciszkanów. Jest tam grób bł. Salomei i tam przebywał św. Maksymilian Kolbe. Nieopodal, u OO. Dominikanów znajdziecie św. Jacka, w kościele św. Anny klękamy przed grobem św. Jana z Kęt, w katedrze na Wawelu – gdzie będziecie na Mszy św. jutro – prym wiodą św. Stanisław BM – Ojciec Ojczyzny i św. Jadwiga, Pani Wawelska. W skarbcu katedry na Wawelu przechowują także relikwie bł. Jakuba Strzemię, patrona Lwowa. Do tego czasu Metropolita lwowski jest za tym, żeby te relikwie jeszcze poczekały na powrót do Lwowa. Prawie nikt nie wie, że Matka Boska Łaskawa, przed którą król Kazimierz złożył śluby we Lwowie pozostaje przechowywana również w skarbcu na Wawelu. W samym Lwowie czci doznaje jej kopia, która została ukoronowana przez Ojca Świętego Jana Pawła II w czasie jego pielgrzymki na Ukrainę (…)

Dobrze, że przybyliście na rekolekcje do Krakowa, a ściśle do Łagiewnik. Tam sam Chrystus przemawiał do siostry Faustyny, prostej zakonnicy, o której niektórzy mówili, że chodziła do szkoły tylko dwie zimy. Pisała swój „Dzienniczek” z błędami, ale to, co pisała, było kontemplacją Jezusa Miłosiernego. W Łagiewnikach słychać w dalszym ciągu i wyraźnie echa słów Chrystusa o miłosierdziu. Orędzie Bożego Miłosierdzia, które stamtąd wyszło na cały świat było Bożą iskrą, która rozpaliła świat cały. A tym, który rozdzielał tę iskrę był Jan Paweł II. Można złączyć św. Faustynę z Janem Pawłem II i nazwać ich oboje apostołami tajemnicy Bożego Miłosierdzia. Faustyna otrzymała orędzie, a Sługa Boży z tym orędziem poszedł aż po krańce ziemi. Dlatego proszę Was przybyłych do źródła tajemnicy Miłosierdzia: czyńcie i głoście Miłosierdzie w Waszych środowiskach!

Ze słowa kard. Stanisława Dziwisza do uczestników spotkania w Łagiewnikach, wygłoszonego w Pałacu Arcybiskupów Krakowskich