146700596-c24575e681-b-1.jpg

Filozofia na straży demokracji

2016/10/3

Krytyczne myślenie, refleksja, znajomość dorobku cywilizacji, tradycji i kultury, umiejętność formułowania argumentów i uzasadniania poglądów są wręcz niezbędne dla trwania i  żywotności współczesnych demokracji.

Rozpoczął się rok szkolny i zaczyna się nowy rok akademicki. W  Polsce rzesze uczniów zasiadły w ławkach, a studenci zapełnili sale wykładowe uczelni. W licznych ostatnio debatach dotyczących edukacji, kierunków studiów, profili kształcenia i analiz naboru na rynek pracy, zapominamy, że po raz kolejny od 1989 r., od czasu odzyskania niepodległości, jest to rok bez obowiązkowych zajęć z  filozofii w szkołach średnich i kolejny etap jej minimalizowania na różnych kierunkach studiów. Dlaczego nauka, która jest nauczycielką dociekliwego, krytycznego i twórczego myślenia, która rozszerza horyzonty i uczy erudycji, a przede wszystkim ukazuje źródła tego, co dzieje się pośród nas, jest wciąż deprecjonowana? Trudno szybko odpowiedzieć na to pytanie. Wydaje się, że nastawiona na pragmatykę współczesna edukacja chce zapomnieć, iż kultura i cywilizacja, władza i polityka, sztuka i nauka mają swe głębokie fundamenty w filozofii.

Nieodzowność filozofii
Filozofia, a z nią szeroko pojęta humanistyka, przez wiele wieków była utożsamiana z dążeniem do mądrości, pragnieniem odkrycia natury świata, odwagą myślenia wbrew utartym schematom i opiniom. Wciąż ma znaczenie wyjątkowe – pozwala uczyć całościowego widzenia rzeczywistości, formułowania i krytycznego rozważania możliwych założeń, analizowania różnych modeli interpretacyjnych, poszukiwania nowych rozwiązań i ścieżek poznawczych. W odwadze stawiania pytań i trudzie poszukiwania odpowiedzi żadna inna nauka nie może zastąpić filozofii. Tylko ona pozwala podjąć refleksję nad fundamentami ludzkiej egzystencji. Ma rolę inspiracyjną (stawia pytania), rolę analityczną (odkrywa motywy), rolę krytyczną (podważa zasady). Więcej – filozofia ma wobec kultury rolę interwencyjną. Burzy to, co nielogiczne, ideologiczne, narzucone, nieracjonalne, po to, by pomóc człowiekowi samodzielnie myśleć i działać.
Co z tego jednak, jeśli dziś filozofia, nauki humanistyczne czy sztuki piękne są coraz częściej postrzegane jako bezużyteczne dodatki, które należy usunąć z procesu nauczania, po to, by wprowadzać przede wszystkim pragmatyzm, innowacyjność i konkurencję. Promuje się kwalifikacje techniczne, które można zmierzyć i ocenić w sposób ilościowy, szybko sprawdzając ich praktyczność na rynkach ekonomicznych.
Te diagnozy potwierdza dostrzegalny i narastający w ostatniej dekadzie dramat nauk humanistycznych w tak ważnych i zamożnych krajach, jak USA czy Wielka Brytania. Jednak nie tylko państwo odwraca się od humanistyki jako kierunku nierentownego (przekierowując publiczne fundusze na inne sektory wiedzy), ale także od kierunków tych izoluje się społeczeństwo, niezainteresowane takimi dziedzinami refleksji i wiedzy. Doszło do tego, że dla przeciętnego współczesnego inteligenta to fizyka, odkrywająca prawa i ciekawostki wszechświata, jest wiedzą jedyną i prawdziwą. Jeśli zatem nadal istnieją filozofowie, niekiedy arogancko przekonujący, że dysponują fundamentalną wiedzą metafizyczną, to należy ich traktować – głos taki wybrzmiewa w kulturze – tak, jak traktuje się szamanów, uzdrowicieli, egzorcystów czy cudotwórców. Tę niechęć, wręcz pogardę dla bezproduktywności filozofii widać najbardziej z techniczno-pragmatycznej perspektywy nauk, które służą ludzkiemu zdrowiu, przedłużaniu życia czy upowszechnianiu wynalazków technicznych, czyniących nasze bycie bardziej komfortowym.
Zapytajmy jednak, czy porzucenie filozofii, a promowanie pragmatyki i  biznesu nie jest dziś zasadne? Jeśli cierpi na tym szeroko pojęta humanistyka, a przede wszystkim filozofia, to może jest to po prostu nieunikniony skutek szerokich tendencji globalnych – technicyzacji i informatyzacji życia – dzięki którym społeczności zdobywają inne dobra niż te, które proponuje humanistyka? Może nie należy rozpaczać z  powodu fatalnej sytuacji nauk humanistycznych?

Tęsknota za rozumną rozmową
Nic mylniejszego. Potrzebujemy humanistyki, a przede wszystkim filozofii. W czasach liberalnych demokracji bardziej niż kiedykolwiek odczuwamy tęsknotę do wykształconych elit o szerokich horyzontach kulturowych, filozoficznych i literackich. Krytyczne myślenie, refleksja, znajomość dorobku cywilizacji, tradycji i kultury, umiejętność formułowania argumentów i uzasadniania poglądów są wręcz niezbędne dla trwania i żywotności współczesnych demokracji.
Czyż dzisiejszy model kształtowania i wychowania człowieka nie zakłada ogromnego znaczenia demokracji? Zdobyczą naszych pokoleń (w Polsce od ponad 25 lat, w krajach Zachodu od ponad stu) jest niezbywalne prawo każdego dorosłego człowieka do udziału w podejmowaniu decyzji wpływających na polityczne i obywatelskie funkcjonowanie społeczeństw. Demokratyczna wspólnota upodmiotawia, dając możliwość aktywnego uczestniczenia w życiu społecznym, i zabezpiecza fundamentalne prawa jednostki, których nie może jej odebrać kaprys większości. Demokracja chroni swobody polityczne: wolność słowa, zrzeszania się, kultu religijnego, sumienia, wolność ekonomiczną, a także podstawowe uprawnienia w innych dziedzinach, takich jak edukacja czy zdrowie. Społeczeństwo demokratyczne domaga się również relacji, dialogu, komunikacji, wzajemnego słuchania, mówienia i zrozumienia.
Co więcej, duża część centralnych dla życia demokratycznego dyskursów nie dotyczy prawd nauk empirycznych – matematyki, fizyki, kosmologii czy geografii – ale wartości takich, jak sprawiedliwość, równość, wolność czy prawa człowieka. Uczestniczenie w tych dyskusjach, współodpowiedzialność za ich kształt i wynik, domaga się jednak – każdy to przyzna – szerokich kompetencji kulturowych i humanistycznych. W dobie mediów społecznościowych, internetu i globalnej komunikacji na forach i komunikatorach trwa nieustanna wymiana poglądów i myśli. Internetowy tygiel jest miejscem debaty nie nad wynikami nauk przyrodniczych, a nad tym, czym żyją ludzie, o tym zaś zawsze stanowią treści humanistyczne: filozoficzne, etyczne i światopoglądowe. Spory o sprawiedliwość społeczną, o najlepszy możliwy ustrój państwowy są dyskusjami filozoficznymi, gdyż muszą wziąć pod uwagę różne koncepcje sprawiedliwości, wolności, odpowiedzialności czy obowiązku. Te idee i kategorie nie należą do sfery nauk empirycznych, co więcej, nie da się ich uzasadnić nawet z pomocą historii, socjologii czy politologii, konieczny jest dyskurs filozoficzny.
Gdy dostrzeżemy te prawidłowości, zrozumiemy, jak demokratycznemu, wolnemu i dojrzałemu społeczeństwu niezbędna jest filozofia. Ona zaprasza do myślenia odpowiedzialnego i krytycznego. Nieodzowność filozofii w kulturze rodzi się z potrzeby kształtowania osób rozumnych i wolnych. W zbiorowościach takich jak nasze – technologicznych, informatycznych, medialnych i konsumpcyjnych – niezbędni są ci, którzy odważą się zakwestionować upowszechniane i wyznawane dogmaty, będą zdolni zapytać: „a może jest inaczej?”. Tylko filozofia potrafi tego nauczyć.

Humanistyka na straży demokracji
Jeśli więc chcemy mieć społeczeństwo światłych, niedających sobą manipulować i tolerancyjnych obywateli, jeśli zależy nam na silnej demokracji i odpowiedzialnych postawach prospołecznych, to powinniśmy promować kulturę filozoficznego myślenia. Musimy wspierać nie tylko studia filozoficzne, ale też nauczanie filozofii w szkołach średnich i filozoficzny styl myślenia w życiu publicznym. Dzięki edukacji filozoficznej nauczymy się dyskutowania na ważne tematy w sposób merytoryczny, rzetelny i samodzielny. Nie pomoże w tym edukacja ukierunkowana na uzyskanie dochodów i zysku. Ona może doprowadzić do ignorancji opartej na chciwości oraz mechanicznie wyuczonego konformizmu, to zaś stanowi już poważne zagrożenie dla samego życia demokratycznego i utrudnia stworzenie przyzwoitej kultury ludzi myślących, wolnych i równych.
Co zatem wnosi filozofia i humanistyka do współczesnych demokracji? Jakie umiejętności i kompetencje powinno wykształcić u swych obywateli państwo pragnące promować ten typ personalistycznej, to znaczy refleksyjnej i wrażliwej na drugiego człowieka demokracji, która pozwala na przyznanie każdemu szansy na życie, wolność i dążenie do osobistego szczęścia? Można się zgodzić, że istotne będą:
– umiejętność właściwego argumentowania i prowadzenia dyskusji o kwestiach politycznych dotyczących każdego z nas;
– zdolność dostrzeżenia we współobywatelach ludzi mających równe prawa, nawet jeśli różnią się oni pod względem rasy, religii, płci, wraz z umiejętnością postrzegania innych osób jako wartości samej w sobie i odnoszenia się do nich z szacunkiem;
– dyspozycja brania pod uwagę istnienia innych osób i rozumienia skutków różnego rodzaju decyzji społecznych i politycznych dla życiowych szans i doświadczeń ludzi;
– sprawność krytycznego osądzania przywódców politycznych, podparta jednak przemyślaną i realistyczną oceną dostępnych im możliwości;
– zdolność myślenia o dobru społeczności jako całości, a nie jedynie przez pryzmat interesu własnej grupy;
– umiejętność spojrzenia na własną wspólnotę jako na element skomplikowanego porządku światowego, w którym dla rozwiązania rozmaitych kwestii konieczna jest racjonalna i uczciwa debata.
Wymienione kompetencje wspólnotowe uzmysławiają nam, że demokracje liberalne potrzebują osób myślących i otwartych, krytycznych i empatycznych. Jest to bowiem ustrój dla ludzi wykształconych, oświeconych i rozumnych, to zaś zależy w ogromnej mierze od stanu szkolnictwa i to humanistycznego. Historia naszej kultury pokazuje, że od wieków tylko nauczanie filozofii kształtuje takie postawy w sposób metodyczny. Stąd w tej perspektywie przestaje być zasadne pytanie, czy należy wprowadzić filozofię do szkół i finansować wydziały humanistyczne, w tym szczególnie wydziały filozofii, mimo ich ekonomicznej nierentowności i nieopłacalności, a obowiązująca zaczyna być kwestia: jak dobrze i skutecznie to robić? Jeśli bowiem proces deprecjonowania humanistyki nie zostanie zatrzymany, już wkrótce nowoczesne społeczności na całym świecie będą produkować pokolenia użytecznych technokratów, a nie pełnowartościowych obywateli, zdolnych do samodzielnego myślenia, formułowania nowatorskich tez oraz zrozumienia wagi zarówno osiągnięć drugiego człowieka, jak i doznanych przez niego krzywd. Spór o obecność filozofii w kulturze nie jest więc akademicką fanaberią. Jest tłem rozstrzygnięć dotyczących przyszłości światowych demokracji. Stawka w tej grze jest bardzo wysoka. Ostatecznie jest nią bowiem rozumność i wolność człowieka.

Ks. dr hab. Jacek Grzybowski

pgw

Zobacz inne artykuły o podobnej tematyce
Kliknij w dowolny hashtag aby przeczytać więcej

#demokracja #dyskusja #edukacja #filozofia #humanistyka #krytyczne myślenie #kryzys #kultura #nauka #Unia Europejska #uniwersytet
© Civitas Christiana 2021. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Projekt i wykonanie: Symbioza.net
Strona może wykorzysywać pliki cookies w celach statystycznych, analitycznych i marketingowych.
Warunki przechowywania i dostępu do cookies opisaliśmy w Polityce prywatności. Więcej