W rodzinie budować Chrystusowy Ład

2013/1/23

Rozpoczynający się nowy rok powinien stać się szczególnym czasem dla rodziny jako wspólnoty podejmującej dzieło nowej ewangelizacji.

Dzień Świętej Rodziny to jedno z wyjątkowych świąt w kalendarzu liturgicznym, skłania do szczególnej kontemplacji. Najdoskonalsza rodzina jaką znamy to właśnie rodzina Pana naszego Jezusa Chrystusa, matki jego Maryi i Świętego Józefa. Rodzina ta obdarza nas zrozumieniem szczególnej miłości, lojalności, wierności, zaufaniu względem Boga i siebie nawzajem. Przekaz ewangeliczny mówi, że od pierwszych dni życia Jezus był otoczony ludźmi. Najubożsi i najznamienitsi prosili o łaski dla siebie i swoich bliskich.

Składali hołd nowonarodzonemu Panu i oddawali mu to, co najlepsze posiadali. Dziś, kiedy od tamtych wydarzeń dzieli nas przeszło dwa tysiące lat, rodziny znowu mają szansę wspomóc Boga naszego w procesie przywracania nadziei wiernym, oddając to co mają najlepsze, czyli miłość do innych poprzez modlitwę i pomoc braterską. Benedykt XVI podczas rozpoczęcia Synodu zwrócił się do zebranych słowami: Małżeństwo samo w sobie stanowi już pewną Ewangelię, Dobrą Nowinę dla współczesnego świata, a zwłaszcza dla świata zdechrystianizowanego.

Zjednoczenie mężczyzny i kobiety, ich stawanie się „jednym ciałem” w miłości i to miłości owocnej i nierozerwalnej, jest znakiem mówiącym z mocą o Bogu, z wymownością, która w naszych dniach stała się większa – dodał po chwili – Małżeństwo jako więź miłości wiernej i nierozerwalnej, jest oparte na łasce, która pochodzi od Trójjedynego Boga, który w Chrystusie umiłował nas miłością wierną aż po krzyż.

Dzielić się łaską miłości

Jest to wyraźny sygnał dla wszystkich rodzin, aby nie zatrzymywały dla siebie tej szczególnej łaski miłości i wiedzy. Należy się nią dzielić z innymi wiernymi, nawet wtedy, kiedy trzeba będzie wziąć na plecy większy krzyż, większy ciężar obowiązku wewnątrz wspólnoty chrześcijańskiej za każdą duszę potrzebującą. Będąc ojcem czwórki dzieci i mężem matki moich pociech świadczę o tym, że wielu ludzi w potrzebie duchowej zwraca się z przeróżnymi prośbami do rodzin. Po Mszy świętej zazwyczaj podchodzą do nas ludzie, z gratulacjami, że w dzisiejszych czasach pomimo wszystko zdecydowaliśmy się na założenie rodziny wielodzietnej.

Gdzieś między zdaniami mówią o swoich problemach. Zazwyczaj mówią, że albo sami nie mogą mieć dzieci, albo ktoś bliski z rodziny. Proszą nas o modlitwę za nich. Nigdy nie odmówiliśmy i zawsze poświęcamy temu nasze kontemplacje wieczorne. Wtedy to z dziećmi odmawiamy Modlitwę Pańską, Wyznanie wiary i Dekalog – uznaliśmy, że dzieci powinny znać podstawowe prawo Boże od najmłodszych lat. Przecież w nim zapisane jest wszelkie poszanowanie życia, miłosierdzie i co najważniejsze, i pełne oddanie się Bogu. Długo się zastanawialiśmy zresztą czy, jako zwykli ludzie możemy działać w ten sposób – modlić się za innych. Zazwyczaj to ksiądz przyjmuje takie prośby.

Oczywiście, że kapłan jest przełożonym wiernego w relacjach z Chrystusem i należy się go pytać we wszystkich sprawach duchowych. Z pomocą w tej sprawie przychodzi już Pismo Święte i Katechizm Kościoła Katolickiego. Po pierwsze najważniejsza modlitwa Chrześcijan mówi jasno Ojcze nasz… już na samym początku każdy wierny nie modli się tylko za siebie, ale za cały Kościół. I to właśnie według nauki wypływającej z Katechizmu jest to modlitwa doskonała, człowiek myśli nie o sobie, a o innych.

Wzorując się na Świętej Rodzinie, nie wypada wręcz odmówić. No bo jeżeli Maryja odmówiłaby przyjęcia gości, którzy poruszeni duchowo, przybyli do jej dzieciątka, jakiż dałaby przykład nam wszystkim? Nie odrzuciła ludzi, wręcz przeciwnie – przygarnęła ich jako matka nie tylko Jezusa, ale także wszystkich, którzy są w podróży do Boga. I czerpiąc z tej nauki, obdarzeni łaską miłości w małżeństwie oraz skarbem życia Bożego tym bardziej w naszych dzieciach powinniśmy modlić się za cały kościół. Nie wolno nam odrzucać próśb innych ludzi związanych z modlitwą za nich.

Przypominam sobie taką sytuację, kiedy pomagaliśmy biednej osobie w Warszawie. Daliśmy jej to, co mieliśmy przy sobie do jedzenia. Prosiliśmy w zamian o modlitwę za nas – i nie odmówiono nam, do dziś wspominamy, że to ktoś inny dał nam coś, a nie odwrotnie. Od pierwszych dni życia naszych dzieci, uczymy je wzajemności. Pomóż, jeżeli ktoś potrzebuje pomocy, módl się za innych, bo to także pomoc.

Rodziny przekazują sobie wszelką wiedzę, jak np. radzić sobie z problemami czy jaki zawód wybrać. Może przejąć zawód po rodzicach? Tak to uczynił Jezus Chrystusprzyjął fach po swoim opiekunie Św. Józefie. Bo jeżeli rodzina nie przekaże swojej wiedzy do cna młodemu pokoleniu, każde kolejne będzie uboższe o to co zostało pominięte. Uczyć modlitwy Prawda ma jeszcze inne dno. W momencie, kiedy do kościoła co tydzień chodzi mniej niż połowa wiernych, a nasze zmysły zatruwa antyboski jęk świata reklamy i obłudy oznacza to, że człowiek trzeciego tysiąclecia odrzuca Boga, bo Stwórca nie jest dla niego prosty i logiczny.

Nie można Go ani dotknąć, ani ostatecznie zrozumieć. Co gorsza, w odczuciu wielu nie da się też nim sterować ani wyłączyć. To dla człowieka, który za wszelką cenę pozbywa się wszystkiego co go kontroluje i decyduje o jego być albo nie być na ziemi, jest nie do zaakceptowania. My uczymy swoje dzieci modlić się ze zdwojoną siłą. Za takich ludzi Utwierdzamy nasze latorośle w poglądzie: bądź dobry dla innych, bo Bóg jest dobry dla tych, którzy są dobrzy nawet dla tych najmniejszych. A ludzie najmniejsi to w moim rozumieniu ci, którzy nie potrafią się bronić przed zepsuciem świata. W tym momencie obecność rodzin podczas mszy, które są razem z najmłodszymi, działa na zgromadzenie jak balsam dla duszy.

Rzecz jasna rodzice, zgodnie z Katechizmem Kościoła Katolickiego, powinni nauczać o szczególnym szacunku dla Ciała Chrystusowego w świątyni, ale także nie zapominać, że dzieci później muszą pójść za Jezusem same. Dla wiernych, którzy współuczestniczą we mszy, na której obecne są maleńkie dzieci, warto jedynie wspomnieć słowa Zbawiciela o szczególnym pozwoleniu przyprowadzania dzieci przed jego oblicze bo do nich należy Królestwo Niebieskie.

Szukać Boga w sobie

Ze stricte filozoficznego punktu widzenia, Jeżeli człowiek został stworzony na obraz Boga, a Jezus Chrystus przypomina nam w Ewangelii, żebyśmy Boga szukali w sobie nawzajem, rodzi się swoisty obraz przenikania się świata boskiego i naszego ludzkiego, jakże ułomnego. Zgodnie z naukami płynącymi choćby z traktatów św. Bernarda z Clairvaux o mistycznej koncepcji poznania Boga.

Wynika stąd że każda dusza ma swoją wolną wolę, która poszukuje zgodności z Wolą Boga. Jeżeli Bóg jest w każdym człowieku i wszędzie, to do naszej powinności należy poprzez miłość, która jest ponadzmysłowa, poszukiwać jedności ze światem Boga poprzez pomnażanie dobra, które jest wolą naszej duszy jako stworzenia Boga na własne podobieństwo. Jeżeli tak wytłumaczymy to naszym dzieciom, może nie podniosą ręki na innych, bo tym samym godzą w siebie samych, a co gorsza w Boga.

Pomnażanie dobra wśród ludzi, przychodzi zresztą całkiem łatwo, pewno łatwiej niż zła. Może i to co negatywne jest głośniejsze, ale na pewno mniej trwałe. Widać to zresztą doskonale w „Dzienniczku” św. Siostry Faustyny Kowalskiej. Jest nam objawione, że przed modlitwą i pokorą względem Boga zło ucieka, choćby chciało człowieka rozszarpać na strzępy. Tu też jest kolejny wątek, żeby uczyć dzieci pokory i oddania.

Pobożność na pokaz jest dla Boga obrazą. Człowiek pobożny jest w czynach w trakcie życia, a nie na kolanach przez chwilę – jak przekonują nas wczesnochrześcijańscy filozofowie, w tym św. Augustyn. Z perspektywy zaś Świętej Rodziny, która dała światu największe dobro jakie zna człowiek – Zbawiciela, który nie odmówił ludziom tego, co sam posiadał – ziemskiego życia. Do ostatniej chwili modlił się za innych.

Wspominając Chrystusa i jego słowa „czyńcie to na moją pamiątkę”, módlmy się za innych i wspierajmy rodziny. Wtedy, i tylko wtedy, nowy ład zapanuje na świecie – nie ideologiczny, a Boski. Na potrzeby chwili nazwijmy go Nowym Chrystusowym Ładem dla Ludzkości – poprzez naukę wiary od pierwszych dni życia w rodzinie, wykucie wzrastającego człowieka w łonie Kościoła i pójście za Jezusem kiedy nadejdzie czas.

Marcin Alan Jelec

© Civitas Christiana 2020. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Projekt i wykonanie: Symbioza.net
Strona może wykorzysywać pliki cookies w celach statystycznych, analitycznych i marketingowych.
Warunki przechowywania i dostępu do cookies opisaliśmy w Polityce prywatności. Więcej