Sutowicz: Kaukaz

2022/09/21
AdobeStock 498251547
Fot. Adobe Stock

Media obiegają ostatnio informacje o zaognieniu sytuacji militarnej na styku granic pomiędzy Azerbejdżanem i Armenią, a właściwie na obszarze nazywanym Górskim Karabachem - parapaństwie powołanym do istnienia przez Ormian na początku lat 90-tych, na terenach nominalnie przynależących do Azerbejdżanu. Krótki felieton nie jest właściwym miejscem do rozwikływania tego kto ma prawa historyczne do takich czy innych ziem. Zresztą, realia brutalnej polityki podpowiadają rozwiązanie idące w kierunku twierdzenia, że mają je ci, za którymi stoi siła. Konflikt azersko-ormiański jest dobrym tego przykładem.

Kwestie etniczne w Górach Kaukazu nie są łatwe. Wynika to z doświadczeń historycznych społeczności żyjących na tych ziemiach, a te wynikają często z ukształtowania terenu. Z obu czynników korzystali często więksi gracze polityczni operujący na tym terenie, chociaż bywało, że padali ofiarą geografii oraz żyjących tu społeczności. Kaukaz w dziejach świata najczęściej bywał granicą trudną do przekroczenia dla wielkich imperiów, a jeśli im się udawało, to z najwyższym wysiłkiem. W wysokich górach organizacje polityczne funkcjonowały w charakterze luźnych konfederacji, a społeczności przyzwyczajone były do braku podporzadkowania większemu suwerenowi.

Ludy Kaukazu były przedmiotem chrystianizacji już od pierwszych wieków uformowania się naszej religii. Chrześcijaństwo rozwinęło się na jego obszarach szeroko, potem jednak przyszły fale islamizacji i podboju czy to arabskiego, czy mongolskiego, czy w końcu rywalizacji persko-tureckiej. Każdy z najeźdźców zostawił tu swój ślad. W XVIII i XIX stuleciu teren stał się przedmiotem ekspansji imperium rosyjskiego, które miało nadzieję, że po pokonaniu bariery górskiej wejdzie na drogę mocnej ekspansji w kierunku Anatolii, bądź Iranu. Generalnie carom chodziło o to samo, o co w obszarze Azji centralnej, czyli o dojście do Morza Śródziemnego, czy też Oceanu Indyjskiego. Odbywało się to często pod hasłem obrony chrześcijaństwa, co miało także swoje realne oblicze, np. w wypadku Ormian, którzy będąc eksterminowani przez Turcję, w Rosji rzeczywiście znajdowali obrońcę.

To ta tradycja legła u podstaw porządku jaki powstał w górach oraz na Zakaukaziu po rewolucji październikowej. Sowieci tak dzielili te obszary, by być na nich gwarantem ładu. Zgodnie zresztą wcale nie z sowiecką, a starorzymską zasadą „dziel i rządź. Inna sprawa, że tak jak wspomniałem na początku, trudno było na tych ziemiach wytyczać całkowicie logiczne granice między republikami sowieckimi, tak by nie były one konglomeratami enklaw i eksklaw. Dopóki sowiecka władza centralna była mocna, cały obszar Kaukazu, w tym pogranicze ormiańsko-azerskie, było jako tako spokojne. Schemat ten załamał się lekko na przełomie lat 80-tych i 90-tych ubiegłego wieku, ale potem sytuacja wróciła do normy, czyli nowa Rosja stała się gwarantem nowej linii rozgraniczenia azersko-ormiańskiego, z Górnym Karabachem pozostającym w strefie wpływów Armenii. Czas jednak działał na korzyść Azerów, którzy dokonali swoistego przewartościowania geopolitycznego i poprzez Turcję znaleźli się w strefie oddziaływania NATO. Walki jakie wybuchły dwa lata temu pokazały, że już nie da się zachować status quo. Rozejm sklecony wtedy przez Rosję wytrzymał chwilę, a obecne doniesienia pokazują to z całą wyrazistością. Szeroko rozumiany Kaukaz ma szansę stać się areną szerszego konfliktu, o dużym stopniu zróżnicowania, w którym uczestniczyć będzie wielu graczy z zewnątrz. Na pewno trzeba się temu przyglądać z dużą uwagą, bo jedne wydarzenia będą generować następne, jak w klockach domina.

/mdk

Piotr Sutowicz

Piotr Sutowicz

Wiceprzewodniczący Rady Nadzorczej Katolickiego Stowarzyszenia Civitas Christiana. Wicenaczelny Kwartalnika Civitas Christiana. Historyk, publicysta.

Zobacz inne artykuły o podobnej tematyce
Kliknij w dowolny hashtag aby przeczytać więcej

#Kaukaz #Górski Karabach #Azerbejdżan #Armenia #Rosja #Turcja #NATO
© Civitas Christiana 2022. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Projekt i wykonanie: Symbioza.net
Strona może wykorzysywać pliki cookies w celach statystycznych, analitycznych i marketingowych.
Warunki przechowywania i dostępu do cookies opisaliśmy w Polityce prywatności. Więcej