Zbróg: Rozdziobią nas orki i trolle

2022/09/6
AdobeStock 525713272
Fot. Adobe Stock

Od początku wojny na Ukrainie w dyskusji zaczęto pod adresem rosyjskich żołnierzy używać określenia „orki”. Nie chodzi tu oczywiście o pracę na roli, czy nawet o delfina pożerającego foki z wyraźnym uśmiechem na facjacie. Jest to nawiązanie do gatunku fantasy, w największym stopniu zaś do Środziemia stworzonego przez J.R.R. Tolkiena. W świecie tym orki są wojownikami strony negatywnej, złej, zagrażającej dalszemu istnieniu całego świata. Ich krainą pochodzenia jest Mordor.

Co ciekawe, w Internecie pojawiają się doniesienia, jakoby rosyjskim żołnierzom bardzo podobało się takie porównanie. Ponoć nawet z dumą noszą naszywki przedstawiające Barad-dûr, główną twierdzę Mordoru z napisem „urodzony orkiem, walczy za Mordor”. Dodałem na początku poprzedniego zdania słowo „ponoć”, bo choć można znaleźć zdjęcie takiej naszywki, to tak naprawdę nie wiemy, kto ją uszył i w jakim celu wrzucił do Internetu. Choć sensowne wydaje się, że Rosjanom może nawet podobać się taka narracja, że są wzbudzającymi strach orkami, to nie oznacza jeszcze, że faktycznie dochodzi do tego rodzaju samoidentyfikacji. Jedno jest pewne: nie raz słyszy się porównanie, że Rosja to Mordor, a jego słudzy walczący z bronią w ręku to orki.

A co z trollami? Tych znamy od dłuższego czasu. Nie walczą kinetycznie, ale za pomocą słowa, najczęściej pisanego. Ich polem bitwy są przestrzenie Internetu, a szerzej – i bardziej poetycko – ujmując, przestrzenie ludzkich serc i umysłów. Trolli nadających wprost z Mordoru lub tutejszych agentów wpływu napotykamy niemal codziennie. Czasami jest to lepiej ukryte i nawet nie wiemy, że mamy do czynienia z urabianiem nas (inna sprawa, że nie każdy, kto nie do końca się z nami zgadza od razu jest agentem!). Tutaj można polemizować, dyskutować. Ale czasami jest to robione w tak ordynarny sposób (świeżo założone konta, kilka znajomych osób w social mediach, które zajmują się również hurtowym pisaniem komentarzy itp.), że naprawdę szkoda czasu na polemikę. Jedyne co warto wtedy robić to zabiegać o usunięcie takiego konta.

Dlaczego o tym wszystkim piszę? Ano dlatego, że w ostatnich dniach w Polsce ponownie wróciła kwestia, która jeszcze kilkanaście lat temu łączyła wszystkie siły polityczne: reparacje wojenne od Niemiec. Nawiązuję tu do uchwały sejmowej z 2004 roku, która została przyjęta niemal jednogłośnie i która zobowiązywała Rząd do przygotowania dokumentacji dla ewentualnego wystąpienia o reparacje. Wielu, którzy głosowali wtedy na tak, dziś są na nie. Może to i nie dziwne, wszak ponoć tylko krowa nie zmienia poglądów. Ale i tak trzeba odnotować, że kwestia, która jeszcze w 2004 roku łączyła zarówno siły polityczne, jak i społeczeństwo, dziś dzieli nas Polaków. I jak tak dalej będzie, to zanim przyjdą tu orki, by nas rozdziobać, to wcześniej sami się rozdziobiemy, podpuszczeni przez trolle.

/mdk

Mateusz Zbrog

Mateusz Zbróg

Politolog. Członek redakcji i Katolickiego Stowarzyszenia „Civitas Christiana”.

Zobacz inne artykuły o podobnej tematyce
Kliknij w dowolny hashtag aby przeczytać więcej

#reparacje wojenne #Niemcy #Polska #Rosja #wojna Ukraina #Mordor #orki #trole #agenci wpływu #dezinformacja #social media
© Civitas Christiana 2022. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Projekt i wykonanie: Symbioza.net
Strona może wykorzysywać pliki cookies w celach statystycznych, analitycznych i marketingowych.
Warunki przechowywania i dostępu do cookies opisaliśmy w Polityce prywatności. Więcej