11 Historia Kosciola

dr Anna Sutowicz: Historia Kościoła. XI. Powstanie Państwa Kościelnego

2021/1/11

Po śmierci Grzegorza Wielkiego papiestwo weszło w okres wielu trudności zarówno wewnętrznych, jak i zewnętrznych, płynących z pojawienia się na Półwyspie Apenińskim kilku potęg politycznych zagrażających pozycji papieży. Niewiele zresztą prawdy zachowało się w dokumentach i niekiedy zbyt trudno ustalić przebieg wypadków oraz motywację postępowania bohaterów tej historii. Dlatego dociekania historyków opierają się w dużej mierze na wnioskowaniu ze skutków wydarzeń.

Wiemy z całą pewnością, że w VII w na Stolicy Piotrowej zmiany następowały w bardzo szybkim tempie: mniej więcej co pięć lat. Od roku 604 do 701 odbyło się aż dwiadzieścia konklawe. Papieże wybierani byli najczęściej spośród Greków, co wskazywało na ciągle silny nurt kultury greckiej w zachodnim chrześcijaństwie oraz lekko słabnące choć wciąż żywe związki ze wschodnią częścią Kościoła. A jednak na czele Kościoła brakowało osobowości dorównującej sile postaci Grzegorza z poprzedniego wieku. Dlatego czerpał on nieustannie z owoców wypracowanych przez tego wielkiego człowieka: opisanej szczegółowo liturgii, kierunków literatury kościelnej, historycznej, biograficznej oraz wskazówek dotyczących kształcenia i wychowania księży. Należy pamiętać, że większość ówczesnej Europy to ludy dopiero co nawrócone lub czekające na misje chrześcijańskie. Praca na tamtych terenach zamieszkałych przez: Wizygotów (obecna Hiszpania), Longobardów (północne Włochy), Franków (Neustria i Austrazja: dzisiejsza Francja, Niemcy, Szwajcaria, Belgia, Holandia), pogańskich wciąż Słowian, była bardzo trudna ze względu na warunki miejscowe, potykanie się z władzą plemienną, słabe przygotowanie kleru. Na przykład w Galii, pokrytej w przeważającej części rozległymi moczarami i bezludnymi obszarami, Kościół pełnił rolę łącznika cywilizacyjnego i wspomożyciela w biedzie, ale księża pochodzili głównie z niskiego stanu, najczęściej nie umieli więcej ponad Wyznanie Wiary, Dziesięć Przykazań, podstawowe modlitwy potrzebne do odprawienia mszy i udzielenia chrztu. Mieli stałe trudności w poruszaniu się i komunikowaniu między sobą, utrzymywali bardzo słaby kontakt z wyższym duchowieństwem. Wśród biskupów zresztą rozpoczął się proces wykupu stanowisk pastoralnych i sekularyzacji dóbr. Włączyli się oni w coraz dalej postępujące zjawisko feudalizacji, czyli uzależnienia od władzy świeckiej i wstępowania na szczeble wzajemnych usług polityczno-społecznych.

Sytuację taką można było zastać w niemal każdym zakątku świeżo schrystianizowanej Europy. Wymagała ona od papieży odwagi działania, ale też zrozumienia konieczności ściślejszego współdziałania z władzą świecką, dużo sprawniej kontrolującą niewielkie skupiska ludzkie zaszyte w ogromnych połaciach kraju. Władcy plemienni tytułujący się coraz częściej jako królowie lub książęta (choć jest to tytuł nieco późniejszy, pochodzący z czasów Karola Wielkiego, lecz trudno inaczej oddać charakter ich władzy i ambicji) chętnie utrzymywali posłuch wśród poddanych za pomocą nowej religii i jej kapłanów. Nawróceni wykazywali zresztą gorliwość misjonarską i poszukiwali kontaktów ze Stolicą Apostolską. Ale zdarzali się wśród nich ludzie dziwni: pobożni choć niezbyt pokorni względem władzy Św. Piotra. Jest to zrozumiałe u obawiających się zbyt dużego wpływu duchowieństwa hardych wodzów-konwertytów.

Takim właśnie władcą okazał się król Longobardów Liutprand. Wykorzystując słabość namiestników cesarskich w Rawennie, a wkrótce całkowity upadek ich autorytetu w Italii, opanował on większość miast italskich. Pojawienie się Longobardów wprawiło mieszkańców Półwyspu w takie przerażenie, że nie potrafili poradzić sobie z ich okrucieństwami. Prześladowania spadły na kler katolicki, dopuszczano się powszechnie gwałtów na ludności i zdawało się, że władca przybyszów nie zamierza zaakceptować zastanego już porządku. Pod koniec VI wieku Longobardowie stanęli u wrót Rzymu, budząc wstręt nawet u świętego Grzegorza Wielkiego. W ciągu następnych lat zagrozili podstawom papiestwa, które poczuło się bezradne wobec obojętności Bizancjum, zajętego w tym czasie najazdami Arabów i Bułgarów.

Chociaż administracyjnie papieże podlegali władzy cesarza w Konstantynopolu, jednak coraz wyraźniej dążyli do zwiększenia zakresu wolności, a w końcu do całkowitego uniezależnienia się. Sprzyjała temu atmosfera wśród duchowieństwa wschodniego, które coraz częściej podejmowało odrębne decyzje synodalne, a nawet soborowe bez uzyskiwania zgody Rzymu. Sytuacji odrywania się Rzymu od Konstantynopola sprzyjali też poniekąd sami cesarze, nieumiejący sobie poradzić z problemami odległej prowincji, tak różnej w mentalności, nierzadko uciążliwej w roszczeniach i ambicjach religijnych i politycznych. W VIII wieku papieże to w większości łacińskojęzyczni dygnitarze, rozumiejący powagę własnej sytuacji i słabość władzy Bizancjum. Rozpoczęli więc poszukiwania odpowiednio silnego obrońcy chrześcijaństwa.

Okazał się nim frankoński władca Pepin, potomek nowej linii dynastycznej Karolingów, który po okresie rozbicia państwa na dwie części: zachodnią Neustrię i wschodnią Austrazję objął panowanie nad całością. Papieże: Grzegorz II, a następnie Grzegorz III zainteresowali się władztwem Franków z kilku powodów. Był to lud o dość długich już tradycjach chrześcijańskich. Pomazanie Chlodwiga świętymi olejami pod koniec V w. zapłodniło w świadomości Franków przekonanie o szczególnej misji, jaką mieli oni do odegrania w historii świata. Podobno to anioł przyniósł św. Remigiuszowi krzyżmo od samego Boga, by ten namaścił króla jako specjalnego posłannika wśród ludów Europy. Olejem tym namaszczano królów francuskich jeszcze w XIX w., mimo iż rewolucja zbezcześciła tę relikwię w latach zemsty nad religią. Katolicyzm stał się prawdziwym fundamentem późniejszego imperium karolińskiego, a był to ewenement pośród ariańskich barbarzyńców, budujących swe potęgi na przemocy i pogańskich tradycjach. Katolicyzm ten umocniły zwycięstwa Karola Młota nad Arabami, nową siłą okrążającą Europę od końca VII w. Już Karol Młot dążył do podporządkowania kleru frankońskiego Rzymowi w sposób ściślejszy, patronował misjom na wschód. Ale dopiero jego syn, Pepin, pierwszy oficjalny władca karoliński na tronie, wprowadzony w problemy polityczne i religijne przez św. Bonifacego, legata papieskiego i wielkiego reformatora Kościoła frankońskiego, dopiero Pepin mógł się podjąć misji odparcia Longobardów i zapoczątkowania wielkiej potęgi własnego państwa, jak też papiestwa.

W 751 r. św. Bonifacy pomazał Pepina na nowego króla, uzyskawszy wcześniej zgodę papieża na usunięcie z tronu ostatniego, nieudolnego władcy z dynastii merowińskiej. Odbyło się to na narodowym zgromadzeniu w Soissons, gdzie poddani mogli ujrzeć potomka Karola Młota jako orędownika kultury chrześcijańskiej, syna Kościoła, współpracownika papieża, władcę silnego dzięki tym wszystkim zaletom, a także dzięki swej intuicji politycznej i geniuszowi wojskowemu. Uroczystość ta zapoczątkowała istnienie państwa - narazie nie można go nazwać Francją, gdyż obejmował obszar dużo rozleglejszy od późniejszego państwa Burbonów - które istotnie odegrało w dziejach Europy rolę podpory Kościoła i jego najwierniejszej córy. Najwierniejszej aż do przewrotu jakobińskiego w 1793 r., kiedy to rozpoczęła się epoka męczeństwa Kościoła francuskiego i zgon monarchii.

Ścisły związek Kościoła i Karolingów podkreślił papież Grzegorz III, zapowiadając podróż na zachód Europy, by chrzcić nowonawracane przez Bonifacego ludy Germanii. Chociaż fakt taki nigdy nie nastąpił, świat chrześcijański zrozumiał, że Rzym znalazł orędownika swej potęgi, z którego również postanowił uczynić najpotężniejszą monarchię. W 754 r. papież Stefan II stanął w St.Denis, by osobiście konsekrować Pepina na króla oraz zawarł z nim układ, w myśl którego uznawał go za protektora Stolicy Piotrowej i swojego obrońcę. Król zobowiązał się odebrać Longobardom podbite posiadłości bizantyńskie i "zwrócić" je papieżowi. Posiadłości te to tzw. Patrymonium św. Piotra łączące północną i południową część Egzarchatu Rawenny po obu stronach Apeninów. Na terytorium tym papież sprawował de facto władzę polityczną od czasów Grzegorza I, który jako pierwszy podjął się roli opiekuna ludności cywilnej, mimo iż prawnie zobowiązany był do tego cesarz bizantyński. Być może Stefan II w pertraktacjach z Pepinem posłużył się sfałszowanym dokumentem, który do końca XIX uchodził za autentyczny i stanowił prawną podstawę roszczeń papiestwa do posiadania własnego państwa. Dokument ten to tzw. "Donacja Konstantyna" czyli obejmująca wspomniany wyżej obszar darowizna terytorialna tegoż cesarza potwierdzona na piśmie i stanowiąca własność papieży. Źródło to potrzebne było Stefanowi II w celu przekonania swego sprzymierzeńca, w następstwie jednak "Donacji Pepina" stało się ono niepotrzebnym prawnie dokumentem, zastąpionym teraz przez oficjalny akt ofiarowania Wiecznego Miasta papieżowi przez Pepina. W czasach średniowiecza fałszerstw takich nie brakowało w żadnej kancelarii, a dla dzisiejszych historyków stanowią one niepomiernie ciekawe źródło poznania techniki powstawania dokumentu oraz mentalności fałszerzy.

"Donacja Pepina" pociągnęła następnie za sobą szereg kampanii, które szczęśliwie zakończone zapewniły następcy Świętego Piotra pokój u bram Rzymu, skutkiem czego stał się on władcą terytorium nazwanego Państwem Kościelnym. W 756 r. na Półwyspie Apenińskim pojawił się nowy twór, w granicach odpowiadających mniej więcej granicom Egzarchatu Rawenny, niezależny od Bizancjum, zarządzany przez zwierzchnika chrześcijaństwa. Fakt ten stanowi przełom w dziejach Kościoła i Europy pod kilkoma względami. Po pierwsze z punktu widzenia niechrześcijańskich władców, łatwiej przychodziło im zrozumieć władzę teokratyczną, jaka zapanowała w Rzymie, aniżeli zwierzchnictwo duchowe, którego wpływ na politykę trudno było określić. Papież stał się podmiotem polityki europejskiej de iure, chroniły go te same prawa i dotyczyły te same obowiązki, co każdego innego monarchę. Wojna grożąca Państwu Kościelnemu była zagrożeniem pokoju w Europie, a nie tylko względem Stolicy Piotrowej. Ponadto powstanie samodzielnego kraju rządzonego przez Stefana II potwierdziło stan niezależności Italii od Bizancjum. Przyczyniło się to z pewnością wydatnie do następującego w wieku XI oddzielenia się zachodniej i wschodniej gałęzi Kościoła.

Tak więc Państwo Kościelne zaistniało jako osobny podmiot dziejów Europy nadając im w ten sposób szczególny rys: obowiązek liczenia się z oficjalnym stanowiskiem Rzymu, możliwość odwołania się skrzywdzonych katolików do silnej instancji papiestwa, zinstytucjonalizowanie działań duchowieństwa. Oczywiście niosło to ze sobą odpowiednio wielki ładunek niebezpieczeństw związanych z błędami postępowania poszczególnych papieży, jeśli kierowali się oni świeckimi celami. Władztwo Św. Piotra do IX w. znajdowało się jednak faktycznie w strefie wpływów królów karolińskich. Jako najsilniejsza dynastia w Europie, odczuwali oni moralne prawo do zwierzchności nad całym chrześcijaństwem. Stan ten oczywiście znajdował aprobatę u następców Stefana II. W 800 r. papież Leon III ukoronował Karola Wielkiego na cesarza. Fakt ten stanowi jedną z najważniejszych dat historii. Władza duchowna usankcjonowała w ten sposób szczególne miejsce Franków w hierarchii tworzących się dopiero narodów. Ich monarchom miało przysługiwać prawo religijnego i politycznego przywództwa w Europie. Domyślamy się skądinąd, że potężnemu Karolowi nie do końca było na rękę koronowanie z rąk papieża, gdyż odczytywał to jako uzależnienie swej godności od Leona III. Swojego syna kazał wynieść do godności królewskiej w rodzimej katedrze. Praktyka jednak późniejszego okresu dowiodła podwójnego procesu: wzrostu wpływu następców Św. Piotra na międzynarodowe układy polityczne między innymi dzięki tak daleko zadzierzgniętej przyjaźni z monarchą frankońskim, oraz narastania potęgi politycznej późniejszej Francji, przejawiającej aktywność we wszystkich wydarzeniach następnych stuleci. Ten doskonale funkcjonujący układ przynosił obopólne korzyści. Jako dwie autonomiczne władze, cesarz i papież, pełniły do końca X w rolę dwóch szali europejskiej wagi, której równowaga nie mogła w niczym przypominać atmosfery polityczno-religijnej Bizancjum.

W X w. godność cesarską otrzymał Otton I z niemieckiej dynastii Sasów. Od tego czasu datować można załamanie się harmonii współpracy obu wspomnianych władz. Stosunki paiesko-cesarskie cechować będzie zmaganie się i nieustanna próba sił dzieląca Europę według korzyści politycznych. To jednak zupełnie inny rozdział historii Kościoła.

sutowicz ania

dr Anna Sutowicz

Historyk Kościoła, publicystka.
Członek Katolickiego
Stowarzyszenia
„Civitas Christiana”

Zobacz inne artykuły o podobnej tematyce
Kliknij w dowolny hashtag aby przeczytać więcej

#cykl #Historia Kościoła
© Civitas Christiana 2021. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Projekt i wykonanie: Symbioza.net
Strona może wykorzysywać pliki cookies w celach statystycznych, analitycznych i marketingowych.
Warunki przechowywania i dostępu do cookies opisaliśmy w Polityce prywatności. Więcej